Testy A/B na stronie www z wykorzystaniem Google Optimize

Testy A/B na stronie www z wykorzystaniem Google Optimize

Prowadząc firmę, prędzej czy później przychodzi na myśl pytanie – czy mogę zrobić coś lepiej?

Rozwój i doskonalenie jest naturalnym procesem biznesowym, a usprawnianie swojej strony internetowej jest w obecnych czasach jednym z ważniejszych czynników. Wszystko coraz intensywniej przenosi się do Internetu. To na stronie www klient najczęściej zapoznaje się z Twoją firmą i dokonuje pierwszej interakcji.

Które hasło reklamowe jest bardziej przekonujące? Który baner na stronie głównej będzie lepszy? Czy przycisk powinien być żółty, czy czerwony? Jako właściciel strony www na pewno masz wiele pytań i wątpliwości, odnośnie treści i jej działania.

Każdą hipotezę warto obrócić w realny test, na bazie którego wybierzesz najlepszą wersję swojej witryny. O tym, jak wykonać prosty test A/B z wykorzystaniem darmowego narzędzia Google Optimize przeczytasz w tym nektarze. Zapraszam do lektury.

Co to jest test A/B?

Test A/B to nic innego jak porównanie co najmniej dwóch wersji strony internetowej lub innego produktu. Ma on na celu wyłonienie takiego wariantu, który przełoży się na najlepszy współczynnik konwersji, czyli pożądanej interakcji, np. zakupu lub wypełnienia formularza. Jak to działa w praktyce?

Dzięki odpowiednim narzędziom kierujemy część ruchu na wersję oryginalną i drugą część na wersję testową witryny. Użytkownicy nie są świadomi testu, różne wersje strony uruchamiają się losowo. Eksperyment trwa przez określony czas, w którym system mierzy współczynnik konwersji dla obu wersji.

Po zakończeniu otrzymane wyniki pozwalają na podjęcie decyzji o zmianie layoutu strony, procesu zamówienia czy szaty graficznej na tę wersję, która osiąga lepsze rezultaty. Oczywiście może się tak zdarzyć, że test nie wyłoni jednoznacznie zwycięzcy

Czy warto testować różne warianty swojej strony?

Z informacji, jakie podaje Google, na bazie wewnętrznego badania, mediana liczby konwersji firm z sektora MŚP, które korzystały z Google Optimize wzrosła o 8%. Zważywszy, iż jest to mediana, przy odrobinie wiedzy i doświadczenia, można osiągnąć naprawdę dobre rezultaty.

Co można testować na stronie www?

Testować możemy praktycznie wszystkie elementy strony, od bannerów, po teksty, przyciski, kolory czy całkowicie odmiennie wersje witryny. Warto jednak spędzić trochę czasu i poszukać tych elementów, które naprawdę opłaca się poprawić, gdyż mogą one wpływać na niższy współczynnik konwersji. Zastanówmy się nad sposobem prezentacji oferty i komunikatami. Spróbujmy sami przejść przez proces zamówienia i zastanowić się, które elementy mogą wymagać poprawy. Pomocne mogą okazać się programy nagrywające zachowanie użytkowników i heatmapy.

Jeśli jesteśmy już po oględzinach naszej witryny i wiemy, co może powodować problemy użytkowników, pora na postawienie hipotezy i sprawdzenia jej za pomocą testu.

Jeżeli szukasz wsparcia w obszarze skutecznych kampanii w digitalu

Poznajmy Google Optimize

Po ustaleniu hipotezy potrzebujemy programu, który pomoże nam przejść przez proces testowania. My skupimy się tu na narzędziu ze stajni Google, czyli Optimize.

Jest ono darmowe i dość proste ze względu na edytor wizualny, który implementujemy, korzystając z wtyczki do przeglądarki. Dodatkowo Optimize integruje się z usługą Google Analytics, co pozwala na śledzenie eksperymentu za pomocą samego Analytics’a.

Rodzaje testów w Google Optimize

Jakie testy i zmiany na stronie możemy wprowadzić za pomocą Optimize?

Test A/B

Najpopularniejsza forma testów, porównująca dwa lub więcej wersji witryny ze zmodyfikowanym testowanym elementem, np. przyciskiem lub banerem. Czasem nazywane są testami A/B/n, gdyż wersji może być więcej niż dwie. Ich działanie polega na dynamicznym podmienianiu określonych elementów witryny. W teście bierze udział oryginalna wersja strony, a także wszystkie wersje z modyfikacjami. W tym artykule w ramach przykładu przeprowadzimy właśnie ten rodzaj testu.

Test wielowymiarowy (multivariate test MVT)

W przypadku testu wielowymiarowego mamy do czynienia z kombinacjami zmian. Wynik testu pokazuje zatem najlepszą kombinację kilku elementów.

Test przekierowania

Test przekierowań to podobny test do A/B, z tym że zmienną jest tu adres URL. Oznacza to, że podczas testu kierujemy użytkowników na dwie różne strony. Zamiast poszczególnych elementów, ten rodzaj testów wykorzystywany jest najczęściej w przypadku całkowitej przebudowy strony lub do porównania dwóch landing page’y.

Personalizacja

Ta opcja pozwala na spersonalizowanie treści strony w zależności od źródła ruchu, typu użytkownika czy urządzenia. Przykładowo użytkownicy powracający mogą zastać inną wersję strony niż użytkownicy nowi.

Szablon banera

Ta opcja nie stanowi już tak naprawdę testu. Daje możliwość dodania tymczasowego prostego komunikatu na stronę internetową.

Istotność statystyczna – metodologia testowania

Istotność statystyczna w testach A/B to rzecz na pewno istotna i zarazem skomplikowana. Zagłębienie się w temat przez osoby spoza świata statystyki powoduje rozgoryczenie i zniechęcenie. Na jakiejś podstawie jednak musimy określić, czy przeprowadzony test jest wiarygodny lub nie.

Wyobraźmy sobie test w którym 5 osób pytanych jest o to, który smak lodów jest lepszy. Bez względu na wynik, będziemy mieć poczucie, że coś tu nie gra. Czy po przetestowaniu 5 osób podjęlibyśmy decyzję o zakupie potencjalnie lepszej wedle tego testu maszyny do lodów? Test od razu wydaje się niewiarygodny, więc raczej nie.

Aby test odpowiedział na to pytanie, musi być istotny statystycznie, czyli przeprowadzony na tak licznej grupie docelowej, która wykluczy z naszego testu przypadek losowy.

Wielkość grupy na bazie obecnego i zakładanego współczynnika konwersji możemy wyliczyć w kalkulatorach testów A/B lub  zdać się na metodologię, z której korzysta Google Optimize.

Metodologia statystyczna w Google Optimize

Z informacji dostępnych w dokumentacji wynika, że Google Optimize korzysta ze statystyki bayesowskiej. Łącząc statystykę i rachunek prawdopodobieństwa, skomplikowany wzór wylicza ewentualność, że dana wersja witryny będzie lepsza w dłuższej perspektywie czasu. Im dłużej trwa test i więcej zgromadzonych danych, tym wynik ten staje się dokładniejszy. Metodologia ta pozwala w relatywnie krótkim czasie poznać lepszą wersję witryny, bez zagłębiania się w skomplikowane teorie statystyczne.

Konfiguracja Google Optimize

Przejdziemy teraz przez konfigurację narzędzia, a następnie utworzymy prosty eksperyment.

Czego potrzebujesz, aby zacząć?

Google Analytics

Test A/B tworzymy w oparciu o konwersje, które zbieramy w Google Analytics. Narzędzia są zintegrowane i swobodnie wymieniają dane między sobą.

Google Tag Manager

Za pośrednictwem menedżera tagów najprościej jest zaimplementować kod Google Optimize na stronę www.

Przeglądarka Google Chrome

Tylko za pośrednictwem przeglądarki Google Chrome mamy możliwość skorzystać z wtyczki Google Optimize i dokonywać zmian na stronie za sprawą prostego edytora wizualnego.

Utworzenie nowego kontenera

Na początek zacznijmy od stworzenia nowego kontenera. Przejdźmy na stronę: https://optimize.google.com

Przygodę zaczniemy od wciśnięcia przycisku „Wypróbuj”.

Założenie konta Google Optimize
Założenie konta Google Optimize

Następnie musimy przejść przez „biurokrację”, czyli zgody i dane, które chcemy udostępniać do Google.

Potwierdzanie zgód w Google Optimize
Potwierdzanie zgód w Google Optimize

Po utworzeniu konta zauważymy już przycisk „Utwórz doświadczenie”, ale najpierw zajmijmy się implementacją kodu i instalacją odpowiedniej wtyczki w przeglądarce, aby mieć ten proces z głowy podczas tworzenia eksperymentu.

Implementacja Google Optimize za pośrednictwem Google Tag Managera

Przejdźmy do naszego kontenera Google Tag Manager i utwórzmy nowy tag. Wśród predefiniowanych tagów znajdziemy także ten właściwy dla Google Optimize. Podczas jego konfiguracji musimy podać identyfikator kontenera. Znajdziemy go klikając ustawienia w panelu Google Optimize w prawym górnym rogu.

Ustawienia Google Optimize
Ustawienia Google Optimize

Otrzymany identyfikator wklejamy w konfiguracji tagu.

Tworzenie tagu Optimize
Tworzenie tagu Optimize

Po wpisaniu identyfikatora, wybieramy ze zmiennych naszą usługę Analytics.

Tag Optimize do prawidłowego działania wymaga tego, aby uruchamiał się zawsze przed tagiem Google Analytics. Aby tak się stało musimy przejść do tagu, który uruchamia kod Google Analytics w naszej witrynie i ustawić odpowiednie sekwencjonowanie.

Ustawienie sekwencjonowania tagów
Ustawienie sekwencjonowania tagów

Tym sposobem Google Optimize będzie uruchamiał się przed tagiem Google Analytics.

W naszym przypadku, podobnie jak Analytics, tag Optimize będzie się uruchamiał na każdej stronie, czyli regułą będzie All Pages. Po zastosowaniu zmian kod powinien działać poprawnie, ale zweryfikujemy to później.

Instalacja wtyczki Google Optimize

Abyśmy mogli korzystać w pełni z narzędzia potrzebujemy zainstalować odpowiednią wtyczkę do przeglądarki Google Chrome. Jeśli używamy na co dzień innej przeglądarki, musimy na czas tworzenia eksperymentów przenieść się do Chrome’a.

Zainstalowanie wtyczki możliwe jest po przejściu do strony: LINK

Następnie należy kliknąć  „Dodaj do Chrome”. W następnym kroku dodajemy rozszerzenie i wszystko gotowe.

Instalacja rozszerzenia Optimize do przeglądarki Chrom
Instalacja rozszerzenia Optimize do przeglądarki Chrom

Konfiguracja testu A/B krok po kroku

Mamy zainstalowane zaplecze w postaci wtyczki i kodu na stronie www, możemy więc przystąpić do tworzenia testu.

W panelu Google Optimize klikamy “Utwórz doświadczenie”. Przeprowadzony przez nas test służy wyłącznie pokazaniu mechanizmu działania narzędzia, dlatego będzie bardzo prosty. Polegać będzie na przetestowaniu innego tekstu na przycisku w topie strony firmowej beeffective.pl

Strona oryginalna zawiera tekst przycisku: POZNAJ NAS

Strona testowa zawiera tekst przycisku: WSPÓŁPRACUJ Z NAMI

Sprawdzimy, która wersja przycisku jest częściej klikana.

W pierwszym kroku podajemy nazwę, stronę internetową oraz wybieramy z listy test A/B.

Pierwsze kroki w konfiguracji testu

W następnym kroku dodajmy nową wersję naszej witryny klikając odpowiedni przycisk.

Tworzenie wersji testowej

W naszym przypadku chcemy na obie wersje witryny skierować dokładnie po połowie całego ruchu, więc wartości pozostawiamy na 50%.

Ustawienia wersji testowej

Zanim zabierzemy się za edycję wersji testowej, przejdźmy przez pozostałe kroki, gdzie musimy połączyć usługę Google Optimize z naszym widokiem Google Analytics i wybrać cel, pod który eksperyment będzie się optymalizować.

Łączenie z usługą Analytics

W naszym przypadku celem jest kliknięcie przycisku.

Wybór celu optymalizacji

Sprawdźmy też poprawność instalacji kodu na stronie klikając odpowiedni przycisk.

Weryfikacja poprawności implementacji

Jeśli kod wgrany jest poprawnie, powinniśmy otrzymać następujący komunikat:

Prawidłowa implementacja kodu w Google Optimize
Prawidłowa implementacja kodu Optimize

Mamy tu informację o braku kodu zapobiegającego migotaniu, jednakże ten kod wgrywamy tylko i wyłącznie na wypadek problemów z wyświetlaniem, np. w momencie kiedy wersja oryginalna i testowa zmieniają się naprzemiennie po otwarciu strony.

Powinniśmy jeszcze przyjrzeć się ustawieniom kierowania na adres URL. W naszym przypadku chodzi o stronę główną witryny. Warto sprawdzić, jak zadziała ustawienie domyślne.

Sprawdzanie ustawienia domyślnego

Należy pamiętać, że ruch, np. z Facebooka oraz Google Ads, dodaje do adresu URL parametry gclid i fbclid. Domyślne ustawienie wykluczyłoby ten ruch, więc zastosowaliśmy następującą regułę, aby objąć wszystkich użytkowników wchodzących na stronę główną.

Przykładowa reguła

Ścieżka to element adresu URL, który znajduje się po domenie. W odróżnieniu od zmiennej, “adres URL” nie obejmuje parametrów. Widać na powyższym przykładzie, że test zadziała również z parametrem gclid.

To, co nam pozostało, to edycja testowej wersji strony. Przejdźmy zatem do edycji, klikając przycisk „edytuj” przy wersji testowej. Dzięki wtyczce przeniesiemy się na stronę z możliwością prostej edycji elementów. W wersji testowej zmieniamy tekst CTA.

Edycja wersji testowej
Edycja wersji testowej

Aby zmiana miała „ręce i nogi”, zmienimy też stronę docelową na stronę kontaktu.

Zmiana strony docelowej

Po zatwierdzeniu i zapisaniu stworzyliśmy wersję testową. Test jest zatem gotowy do uruchomienia.

Po uruchomieniu mamy stały dostęp do statystyk i wskazań systemu odnośnie wersji, która wykazuje większe prawdopodobieństwo konwersji.

Wyniki niezakończonego eksperymentu

Oczywiście zalecamy poczekać do zakończenia eksperymentu. W początkowej fazie wykazuje on lepszy współczynnik konwersji dla wersji testowej.

Życzymy owocnego testowania!

Działaj w oparciu o dane, a nie intuicję

Pozyskanie użytkowników na stronę www bywa kosztowne. Jeśli wszystkie elementy na Twojej stronie do tej pory wykonywane były w oparciu o „wyczucie”, może warto postawić pewne hipotezy i przeprowadzić testy A/B? Pomyśl o korzyściach. Gdy dokładnie ta sama liczba użytkowników przyniesie większą wartość Twojej firmie, oznacza to realizację Twoich celów biznesowych przy niższym koszcie mediowym.

#samnektar by Robert Skrobek/Beeffective

Szukasz wsparcia w efektywnych działaniach w digitalu, które pozwolą rozwinąć Twój biznes?

Google Ads a SEO

Google Ads a SEO

Walka o pozycję

Wyszukiwarka Google niedawno obchodziła swoje 23 urodziny, czyli stała się już naprawdę dojrzałym bytem w świecie cyfrowym. Codziennie odpowiada na miliony zapytań internautów i prawie na każde mamy dziesiątki lub setki stron odpowiedzi. Lata funkcjonowania wyszukiwarki spowodowały, że jest ona filarem istnienia wielu biznesów. Z ekonomicznego punktu widzenia stanowi łącznik między popytem a podażą, zarówno dla firm handlowych jak i usługowych.

Taki stan rzeczy powoduje, że walka o pozycję w wyszukiwarce wpisała się w marketingową codzienność niemalże wszystkich firm, chcących utrzymać się na rynku. Powstało nawet twierdzenie, że jeśli nie ma Cię w Google to nie istniejesz.

Co zatem decyduje o kolejności wyświetlania się w wynikach wyszukiwania? Co możemy zrobić, aby się tam znaleźć?

Aby odpowiedzieć na te pytania należy zagłębić się w temat szeroko pojętego marketingu w wyszukiwarkach. Ten z kolei możemy podzielić na działania płatne, czyli reklamy Google Ads oraz działania bezpłatne, czyli SEO. Jakie są między nimi różnice? Czy wzajemnie na siebie wpływają? O tym przeczytasz w tym nektarze! Zapraszam do lektury przedstawiającej najważniejsze zależności pomiędzy Google Ads a SEO.

Wygląd wyników wyszukiwania w Google

Zaczynając omawiać te zagadnienia w pierwszej kolejności należy przyjrzeć się jak wyglądają wyniki wyszukiwania. Obecnie wyszukiwarka dostosowuje typ wyników w zależności od kontekstu zapytania. Kiedy wpisana fraza może sugerować, że osoba jest zainteresowana zakupem, wyniki w sporej części przedstawiają produkty z cenami z łatwą możliwością przejścia do nich i dokonania zakupu.

Wyniki wyszukiwania w Google_Google Ads a SEO
Wyniki wyszukiwania w Google

Inaczej przedstawiają się wyniki wyszukiwania usług, a jeszcze inaczej zapytań stricte do zdobycia konkretnych informacji. W wielu wyszukiwaniach możemy jednak jasno rozdzielić dwie sekcje, czyli część płatną i bezpłatną. Górną część wyników w dużej części stanowią reklamy. Na dole widzimy wyniki bezpłatne, nazywane także organicznymi. Za bycie w tym miejscu odpowiada dopasowanie i optymalizacja Twojej witryny pod wyszukiwane słowo kluczowe, czyli SEO.

Co to jest SEO/Pozycjonowanie?

SEO to skrót od Search Engine Optimization, czyli optymalizacja witryny pod wyszukiwarki internetowe. Działania SEO są nazywane także pozycjonowaniem, gdyż poniekąd chodzi o osiągnięcie wyższych pozycji w wynikach organicznych. Myślę jednak, że bardziej poprawną definicją byłby ogół działań, których celem jest zwiększenie widoczności strony w wynikach wyszukiwania i pozyskanie ruchu organicznego na stronę www.

SEO to nie tylko polepszanie pozycji strony głównej. To także rozbudowa struktury witryny i zakresu słów kluczowych, przy których nasza strona pojawia się w wyszukiwarce.

Algorytm Google cały czas ewoluuje. Jego działanie jest owiane tajemnicą, jednak wieloletnie działania metodą prób i błędów pozwoliły wyodrębnić pewne czynniki, które pomagają osiągnąć lepszą widoczność. Pewne jest jedno – dopóki pozycja w Google ma przełożenie na wyniki biznesowe przedsiębiorstw, zawsze w trendzie będzie wpływanie na te pozycje.

Działania SEO możemy podzielić na 4 główne segmenty:

  • Techniczny
  • UI oraz UX
  • Content
  • Link Building

Techniczny aspekt SEO

Prawidłowa budowa witryny od strony back-endowej to jeden z elementów SEO. Należy pamiętać, że robot Google czyta kod strony i nie możemy mu w tym przeszkadzać. Niepotrzebne skrypty, niedziałające odesłania, duplikacja treści. Za błędy techniczne zostaniemy ukarani niższą widocznością naszej witryny.

Optymalizacją tego typu zajmuje się web developer posiadający niezbędne kompetencje i narzędzia. Często od jakości technicznej strony zależy potem jej prędkość działania.

User Interface (UI) oraz User Experience (UX)

Nawiązując do szybkości działania strony dochodzimy do kolejnego elementu jakim jest doświadczenie użytkowników. Coraz bardziej szanujemy swój czas, dlatego nie lubimy go tracić na poruszanie się po stronie, która nie działa w sposób intuicyjny lub działa wolno. Google przykłada coraz większą wagę do konstrukcji strony, łatwości nawigacji i możliwości prostego znalezienia potrzebnych informacji. Co istotne musimy się tu skupić szczególnie na mobilnej wersji strony.

Content

Aspirując do miana najlepszej na świecie wyszukiwarki Google musiało zadbać o jakość treści oferowanych na pierwszych pozycjach. Choć teksty pisane stricte pod wyszukiwarkę wciąż możemy znaleźć na topowych pozycjach, to stopniowo są one wypierane przez treści o lepszej jakości. Oprócz niej równie ważna jest także częstotliwość publikowania treści. Strony z regularnymi publikacjami zwyczajnie pozycjonują się lepiej.

Budowanie contentu w SEO możemy rozdzielić na działania on-site oraz off-site.

Przy działaniach on-site rozbudowujemy strukturę naszej witryny. Drugim filarem są działania off-site, gdzie content tworzony jest poza naszą witryną, ale jest z nią powiązany linkiem. W ten sposób wchodzimy w kolejny aspekt SEO jakim jest link building.

Link building

Link building, czyli zdobywanie linków prowadzących do naszej strony, to jeden z ważniejszych czynników wpływających na odbiór naszej witryny przez roboty Google. W dużym uproszczeniu im więcej wartościowych linków prowadzi do naszej strony tym jej autorytet w oczach Google się zwiększa.

SEO a SEM – galimatias w nazewnictwie

Utarło się, że SEO to wpływanie na wyniki organiczne, a skrótem SEM określamy działania płatne, czyli reklamy Google Ads.

Jeśli SEM to Search Engine Marketing, czyli marketing w wyszukiwarce, to czy SEO nie jest w takim razie narzędziem marketingowym? Osobiście uważam, że SEM to bardzo szerokie pojęcie, w które możemy wpleść zarówno działania płatne jak i bezpłatne. Podejrzewam, że podział taki powstał wyłącznie dla wygody rozdzielenia tych dwóch segmentów marketingu w wyszukiwarkach, ale nie odzwierciedla realiów.

Działania płatne, czyli wysoka pozycja za pieniądze?

Niczym wezwanie taksówki, wysoką pozycję w Google możemy sobie zamówić. Prawie od samego początku istnienia Google oferowało nam system reklamowy, dzięki któremu niemalże natychmiastowo mogliśmy znaleźć się na górze wyników wyszukiwania. Wystarczy zerknąć na wyniki wyszukiwania, aby dostrzec, że większość przestrzeni wyników zajmują reklamy. Im Google staje się starsze tym więcej tortu zabiera wynikom organicznym.

Przecież w reklamy nikt nie klika….

Takie zdanie mogliśmy usłyszeć od wielu ludzi, szczególnie nieco starszej daty, którzy pamiętają czasy, kiedy reklamy pokazywane nad wynikami organicznymi były, mówiąc delikatnie, niedopasowane.

Najpopularniejszym modelem rozliczeń w Google Ads są kliknięcia. Myślę, że nie muszę przytaczać przychodów Google, aby obalić tę tezę. Reklamy od bardzo dawna są głównym źródłem dochodu Google, więc muszą być klikane.

Czy pozycja w Google dzięki reklamom jest gwarantowana?

Wracając do pozycji, czy jeśli zechcemy za nią zapłacić, oznacza to, że zawsze będziemy na tej pozycji? Odpowiadając na to pytanie możemy wyobrazić sobie wejście do galerii handlowej o poranku w Black Friday.

Tysiące osób chcą się dostać do środka, ale wejście ma określoną szerokość. Nie ma szans, aby weszli wszyscy na raz. Tak samo jest z reklamą w Google. Każdy płacąc chciałby być w tzw. topie przez cały czas, no ale niestety slotów reklamowych mamy 4, a chętnych np. 500.

A gdyby tak postawić bramki i klientów wpuszczać w określonym ładzie?

W Google Ads nad rozdysponowaniem przestrzeni reklamowej czuwa zaawansowany algorytm, który każde wyszukiwanie traktuje jako odrębną aukcję, a reklamodawcy najczęściej biorą w niej udział za pośrednictwem odpowiedniej strategii.

Czynniki, jakie brane są pod uwagę, to stawka jaką jesteśmy w stanie zapłacić za kliknięcie oraz optymalizacja, czyli w przypadku kampanii w wyszukiwarce, wynik jakości. Iloczyn wyniku jakości i stawki za kliknięcie dają nam ranking reklamy. Ten kto ten ranking ma wyższy wyświetli się na wyższej pozycji. Realnie wyświetlamy się tylko przy jakimś procencie wyszukiwań, który określa udział w wyświetleniach w statystykach. Podnoszenie stawek oprócz pozycji zwiększa też udział w wyświetleniach, ale czy aby na pewno opłaca się być zawsze najwyżej?

Czy bycie TOP 1 się opłaca?

Być albo nie być – oto jest pytanie!

Myślę, że nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. Zapewne będzie to zależało od konkretnego przypadku i modelu biznesowego. To co wiemy na pewno to świadomość, że ustawienie systemu reklamowego, z celem zajmowania zawsze  najwyższej pozycji, będzie słono kosztować i wiele firm nie będzie w stanie pozwolić sobie na ten krok. Warto też spojrzeć na to trochę z psychologicznego punktu widzenia.

Kiedy wyniki wyszukiwania uruchomią się w zależności od urządzenia i wyświetlacza zobaczymy równocześnie kilka reklam.

Przykładowo ja na telefonie widzę dwie reklamy, a na desktopie cztery równocześnie. Wzrok często wędruje na reklamę, która albo jest najbliżej miejsca, gdzie patrzyliśmy zanim wyniki się pojawiły, albo na reklamę, która się czymś wyróżnia.

Warto tu nadmienić, iż reklama z wyższym wynikiem jakości, a niższą stawką, często wyświetli się na większej powierzchni.

Możemy być zatem na drugiej pozycji, ale reklama jest większa niż ta z miejsca pierwszego. Kliknięcie reklamy, która znajduje się na niższej pozycji, jest przeważnie zdecydowanie tańsze niż kliknięcie reklamy z pierwszej pozycji. Optymalizacja wyniku jakości jest więc zabiegiem korzystnym z punktu widzenia optymalizacji kosztów.

Optymalizacja wyniku jakości

Skoro warto jest optymalizować wynik jakości w kampaniach, to sprawdźmy jak to zrobić. Zgodnie z wytycznymi Google Ads na wynik jakości składają się czynniki takie jak:

  • Przewidywany współczynnik klikalności (CTR)
  • Trafność reklamy
  • Jakość strony docelowej

Przewidywany współczynnik klikalności i trafność reklamy są czynnikami zależnymi od napisanej przez nas reklamy oraz dodanych rozszerzeń, są to więc elementy, za które jesteśmy odpowiedzialni bezpośrednio w systemie Google Ads.

Trzeci czynnik, jakim jest jakość strony docelowej, wykracza poza optymalizację wewnątrz panelu Google Ads.

Według supportu Google jest to stopień trafności i przydatności strony docelowej, dla użytkownika, który kliknie reklamę. Nie będzie zatem wielkim odkryciem, że posiadając rozbudowaną strukturę witryny, będziemy w stanie lepiej dopasować stronę docelową do konkretnych słów kluczowych.

Czy SEO pomaga w reklamach Google Ads?

Rozbudowa struktury witryny pozwala nam tworzyć odrębne grupy reklam z lepiej dopasowaną stroną docelową, czyli w tym przypadku działania SEO przekładają się na możliwość optymalizacji reklam. Wysokiej jakości teksty i “wyczerpanie tematu” powodują, że strona jest użyteczna dla użytkowników.

Dzięki technicznej optymalizacji także działa szybko i zawiera czytelną architekturę informacji. To powoduje, że jej ocena przez algorytm Google będzie wysoka, a co za tym idzie – wpłynie to pozytywnie na wynik jakości.

Wykorzystanie struktury SEO w kampaniach DSA

Kampanie DSA (Dynamic Search Ads)  to dynamiczne kampanie, które działają w oparciu o indeks witryny. Robot Google skanuje wszystkie strony naszej witryny, sprawdza ich treść, a następnie wyświetla dynamicznie reklamy dopasowując się do treści zawartych na podstronach. Jeśli piszemy teksty pod wyszukiwania organiczne to znaczy, że chcemy pozyskać interesantów zainteresowanych danym tematem. Kampanie DSA mogą stanowić tu dodatkowe, działające praktycznie automatycznie źródło ruchu w oparciu o content na stronie.

Czy Google Ads wpływa na pozycje organiczne?

Jeśli działania SEO możemy w jakiejś części wykorzystać w reklamach Google Ads, to czy działa to również w drugą stronę?

Reklamy płatne, poza „podkradaniem” ruchu wynikom organicznym, nie mają na nie żadnego wpływu.

Możemy pomyśleć, że jeśli płacimy za reklamy, to Google potraktuje również wyniki bezpłatne w jakiś priorytetowy sposób. To jednak tak nie działa. Obecność w płatnych wynikach wyszukiwania nie wywiera żadnego wpływu na pozycje organiczne.

Zasadnicze różnice między Google Ads a SEO

Warto wspomnieć jakie są główne różnice pomiędzy pozycjonowaniem a Google Ads. Wiemy, że obie usługi łączy generowanie ruchu z wyszukiwarki internetowej, to co w takim razie je odróżnia?

Czas oczekiwania na efekty

Uruchomienie kampanii Google Ads, w zależności od złożoności, może zająć do kilku, czy kilkunastu godzin. Po uruchomieniu możemy spodziewać się efektów praktycznie natychmiast.

Jeżeli szukasz wsparcia w obszarze Google Ads

W przypadku SEO reakcja na działania jest zdecydowanie wolniejsza. Nawet posiadając duży budżet warto wszystko rozłożyć w czasie, aby algorytm nie uznał naszych działań za podejrzane.

Model rozliczeń

Google Ads to system rozliczany za efekt, a najpopularniejszy model rozliczenia to koszt kliknięcia. W przypadku reklam w sieci wyszukiwania nie płacimy za wyświetlenia, więc de facto płacimy tylko za użytkownika, który przejdzie na naszą stronę lub wykona inną interakcję np. telefon do firmy bezpośrednio z reklamy.

W przypadku SEO, jeśli nasza witryna osiągnie pozycję, która daje kliknięcia, to wtedy za te kliknięcia nie płacimy, ale aby osiągnąć tę pozycję często musimy wykonać pewną pracę w postaci np. przygotowania wartościowego materiału, którą albo wykonamy sami albo zlecimy agencji marketingowej.

Analityka zorientowana na cel

Zaawansowana analityka i zorientowanie na cel to coś w czym reklamy Google Ads wyróżniają się na tle pozycjonowania. Chodzi tutaj chociażby o mnogość strategii ustalania stawek, czy bazowanie na konwersjach w witrynie. Daje to ogromny komfort. Google Ads daje możliwość ustawienia reklam w taki sposób, aby realizowały konkretne cele przy ustalonych wydatkach i innych założeniach.

Google Ads a SEO – na co postawić?

W ramach podsumowania możemy sobie zadać pytanie, czy któreś z tych obszarów marketingu jest ważniejszy lub też skuteczniejszy? Odpowiedź na to pytanie będzie na pewno niejednoznaczna i uzależniona od szeregu czynników, z których główny to czas w jakim zależy nam na efekcie.

Warto jednak pamiętać, że obie formy widoczności w wyszukiwarce mogą w jakimś stopniu się zazębiać i przynajmniej jednostronnie na siebie wpływać. Dlatego planując działania, które pomogą wynieść Twoją stronę na satysfakcjonujące pozycje w wynikach wyszukiwania, weź pod uwagę oba obszary. Działaj komplementarnie i myśl perspektywicznie!

#samnektar by Robert Skrobek/Beeffective

Szukasz wsparcia w efektywnych działaniach w digitalu, które pozwolą rozwinąć Twój biznes?

Anulowanie transakcji w Google Analytics

Realizując kampanie reklamowe staramy się robić wszystko zgodnie z najlepszymi praktykami, dopasowując KPI do modelu biznesowego. W przypadku sklepów internetowych, najważniejsza, z punktu widzenia wyników, jest odpowiednia korelacja wydatków i osiągniętego przychodu. Mówi o tym współczynnik ROAS (Return On Ad Spend), czyli zwrot z wydatków poniesionych na reklamę.

Konfigurując analitykę dla sklepu internetowego w Google Analytics opieramy się na module e-commerce, do którego napływa wartość transakcji po dokonanym zakupie. W kampanii Google Ads ustawiamy właściwy współczynnik ROAS, na bazie którego chcemy osiągnąć konkretny zwrot z nakładów na reklamę. Wszystko wygląda wspaniale, dopóki klienci zamawiają, płacą i są zadowoleni. Natomiast należy pamiętać o tym, że wyniki w Google Analytics mogą na pozór prezentować się dobrze, ale realnie część transakcji nie jest opłacana, a część jest z różnych powodów zdublowana. Ktoś celowo lub przypadkiem może zrobić zakupy o wartości 100 razy większej niż Twój średni koszyk. Dodatkowo panuje moda na zwracanie zakupionych przedmiotów, co nie ułatwia podejmowania decyzji biznesowych na bazie raportów analitycznych.

O tym, jak dbać o przejrzyste raporty w obliczu niechcianych transakcji oraz jak dodać zwroty do naszych raportów napiszę w tym nektarze. Zapraszam do lektury.

Niechciana transakcja na dużą kwotę – co dalej?

Załóżmy, że zostaliśmy dotknięci sytuacją, w której otrzymaliśmy błędne zamówienie na bardzo dużą kwotę. Wiadome jest, że w każdej platformie sklepowej możemy to zamówienie w prosty sposób anulować. Niestety nie spowoduje to anulowania transakcji w Google Analytics, a na horyzoncie, w samym systemie, nie widać też łatwej drogi, by to zrobić. Pamiętajmy, że wartość transakcji bardzo często jest elementem, na bazie którego optymalizuje się nasza kampania produktowa, czyli tak naprawdę główna kampania dla większości sklepów online.
System Google przy zadanym ROAS postępuje dość ostrożnie i zwiększa wydatki dzienne wtedy, kiedy faktycznie widzi potencjał sprzedażowy.
Jeśli ustawiliśmy za cel osiągnięcie np. 5-krotności zwrotu w stosunku do poniesionych kosztów, to Google otrzyma informacje, że transakcja, która realnie nie doszła do skutku, zrealizowała założony cel. Wtedy może poprosić Cię o zwiększenie budżetu lub też spożytkować resztę budżetu nie do końca dobrze. Co możemy zrobić w tej sytuacji?

Zmiana strategii ustalania stawek

Najprostszą, ale jednocześnie niekoniecznie skuteczną metodą na wyjście z sytuacji, będzie zmiana strategii ustalania stawek. Możemy ją zmienić całkowicie, pomijając wartość transakcji, lub też wyłączyć docelowy ROAS i pozostawić maksymalizację wartości. W tym przypadku, określając budżet dzienny, musimy się liczyć z tym, że może zostać zużyty całkowicie bez względu na wyniki. Brak ROAS nie zadziała wszędzie, przykładowo – inteligentna kampania w Google Display Network optymalizowana pod wartość wymaga jego podania.

Usunięcie/Odwrócenie transakcji w Google Analytics

Czy usunięcie transakcji w Google Analytics jest możliwe? Odpowiedź na to pytanie brzmi – nie. Jedyną możliwością, jaką daje system jest jej odwrócenie. Co oznacza to w praktyce? Odwracając transakcję, wstrzykujemy wyłącznie ujemne wartości dla tego samego identyfikatora transakcji. Tak więc stara transakcja pozostaje w systemie, ale z punktu widzenia zakresu dat, gdzie zawarta jest niechciana transakcja oraz transakcja odwrotna, wartość równa się zero, czyli matematycznie jakby nie istniała. Warto takie odwrócenie wykonać jeszcze tego samego dnia, gdyż odwrócona transakcja dnia następnego przy raportowaniu dziennym będzie generować ujemny przychód.

Cofanie transakcji e-commerce – krok po kroku z przykładem

Krążąc po Internecie, czy nawet z pomocą oficjalnego supportu Analyticsa, możemy dowiedzieć się, że aby cofnąć transakcję należy załadować stronę z odwrotną transakcją. Google nie odsyła nas do żadnych informacji, jak to zrobić. Choć sposobów jest kilka, na przykład wrzucenie warstwy danych z odwrotnymi wartościami transakcji za pomocą Google Tag Managera, to Google posiada również możliwości prostsze, którymi się jednak nie chwali.

Chciałbym pokazać Wam, jak krok po kroku cofnąć transakcję za pośrednictwem narzędzia Google o nazwie Hit Builder. So let’s go!

Aby z niego skorzystać należy być zalogowanym do konta Google, do którego przypisany jest Google Analytics, w którym planujemy dokonać zmian. LINK do narzędzia.

Po otwarciu strony widzimy formularz, gdzie możemy podać pewne parametry. Niewiele nam to mówi, ale nic dziwnego, gdyż znajdujemy się w narzędziu dla deweloperów. Przy instrukcji krok po kroku każdy może sobie z tym poradzić. Zatem co tam wpisać i czy to bezpieczne?

Tak jak zwykłej transakcji nie można cofnąć w taki sposób, aby zniknęła całkowicie, tak zmian wprowadzonych tutaj również nie można usunąć. Oczywiście nie straszę, ale sugeruję o tym pamiętać.

Skoro bazowa strona Hit Buildera nic nam nie mówi, zacznijmy naszą podróż w innym miejscu mianowicie tutaj: LINK

Na stronie mamy informację o wszystkich edytowalnych parametrach Analyticsa, które możemy zmienić za pośrednictwem Hit Buildera. To, co nas interesuje, to transakcje, więc udajmy się do sekcji Ecommerce Tracking.

Widok z Transaction Hit_anulowanie transakcji w Google Analytics
Widok Transaction Hit

Wszystko wygląda teraz mniej obco.Tutaj mamy już opis parametrów, które potrzebne są do utworzenia transakcji – w naszym przypadku odwrotnej transakcji.

Po kliknięciu linku Measurement Protocol Hit Builder, zostaniemy przeniesieni do budowania “hita”, ale z uzupełnionymi danymi przykładowej transakcji.

Widok parametrów w Hit Builder_anulowanie transakcji w Google Analytics
Widok przykładowych parametrów w Hit Builder

Teraz wystarczy te parametry podmienić na właściwe dla naszej transakcji. Jakie dane musimy zebrać?

tid – czyli nasz identyfikator Google Analytics
cid – identyfikator, który wygeneruje się sam, po kliknięciu ikonki po prawej stronie
ti – identyfikator transakcji
ta – w polskiej wersji Analytics będzie to “przynależność”
tr – wartość transakcji
ts – koszt dostawy
tt – wartość podatku VAT
cu – waluta, czyli u nas PLN

Oczywiście wszystkie te dane możemy odczytać w Google Analytics. Transakcje rejestrowane są za pośrednictwem modułu e-commerce, więc wszelkie informacje zawarte są w tymże segmencie raportów.

Aby tam trafić należy w Google Analytics przejść kolejno: Konwersje > E-commerce > Skuteczność sprzedaży.

W raporcie mamy już praktycznie wszystkie dane. Brakuje wyłącznie przynależności, którą możemy dodać jako wymiar dodatkowy. Gdy to zrobimy, możemy mieć pewność, że otrzymany raport zawiera kompleksowe informacje. Na poniższym przykładzie będę chciał odwrócić transakcję o identyfikatorze 23351. Należy pamiętać, że wszystkie wartości pieniężne, czyli wartość transakcji, koszt dostawy jak i podatek, należy podać z wartością ujemną.

Widok raportu e-commerce_anulowanie transakcji w Google Analytics
Widok raportu e-commerce

W mojej transakcji wartości będą następujące:
tr: -36,49
ts: -16,50
tt: -3,74

Widok wypełnionych danych dla odwróconej transakcji w Hit Builder
Widok wypełnionych danych dla odwróconej transakcji w Hit Builder

Jeśli wszystkie dane zostały wprowadzone, możemy wygenerować unikalny identyfikator cid, klikając ikonkę zawiniętej strzałki. Ostatni rzut oka, czy wszystko się zgadza i możemy sprawdzić poprawność klikając Validate hit. Jeśli wszystko jest w porządku, system poinformuje nas napisem „Hit is valid”. Wystarczy kliknąć „Send to GA”.

Widok potwierdzenia w Hit Builder
Widok potwierdzenia w Hit Builder

Po kliknięciu nic się nie zmieni, dlatego warto po odczekaniu chwili sprawdzić, czy transakcja odwrotna została zarejestrowana. Przypisze się ona do daty wysłania, zatem ustawcie datę w raporcie „na dzisiaj”. W moim przypadku odwracałem transakcję, która była w przeszłości, zatem widoczna jest z wartościami ujemnymi.

Widok raportu z odwróconej transakcji
Widok raportu z odwróconej transakcji

Jeśli odwracacie transakcję, która była tego samego dnia, powinniście zobaczyć wartości zerowe. To wszystko! Nie było tak trudno – prawda?

Raportowanie zwrotów

Niechciana transakcja – problem z głowy, ale częstym problemem, jaki napotykamy, są zwroty. Warto zatem dodać je do swoich raportów. Jeśli mamy duży sklep z ogromną ilością transakcji i zwrotów na pewno warto zlecić ten temat programistom i skorzystać z API, w celu automatyzacji ich wysyłania. W przypadku mniejszych sklepów możemy uporać się z tym samodzielnie. Jedną z opcji jest skorzystanie z plików csv i funkcji importowania, ale wydaje mi się, że użycie w tym przypadku Hit Buildera jest zwyczajnie prostsze i praktyczniejsze.

Wróćmy zatem do wszystkich możliwości narzędzia i poszukajmy tam odpowiedniej sekcji. Powinniśmy natrafić na Measuring Refunds.

Widok z Measuring Refunds
Widok z Measuring Refunds

W przypadku zwrotu całej transakcji wystarczy tak naprawdę podać wyłącznie jej identyfikator. W moim przypadku, dla transakcji o identyfikatorze 23324, wypełnione parametry wyglądają następująco:

Widok z Hit Builder_wypełniony dla zwrotu całej transakcji
Widok z Hit Builder_wypełniony dla zwrotu całej transakcji

W przypadku zwrotu pojedynczego produktu mamy dwa dodatkowe parametry, czyli identyfikator zwracanego produktu oraz ilość.
Aby odczytać te informacje należy przejść do raportu: „Skuteczność produktu” oraz do zakładki “Kod produktu SKU”. Kod SKU jest właśnie poszukiwanym identyfikatorem produktu. W celu łatwiejszego odnalezienia produktu, możemy w wymiarze dodatkowym umieścić identyfikator transakcji, a następnie skorzystać z filtrowania, by odnaleźć tę, która zawiera zwrócony produkt.

Odczytywanie SKU produktu
Odczytywanie SKU produktu

Przykładowy hit dla zwrotu pojedynczego produktu o identyfikatorze 6895 będzie wyglądał następująco:

Widok uzupełnienia dla pojedynczego zwracanego produktu_analuwanie transakcji w Google Analytics
Widok uzupełnienia dla pojedynczego zwracanego produktu

Po wysłaniu zdarzenia, w Google Analytics pojawiła się kwota zwrotu kosztów.

Widok raportu_Kwota zwrotu kosztów

Dane te możemy wykorzystać tworząc np. raport w Google Data Studio, ale możemy również dodać obliczony parametr w Google Analytics, w którym wykorzystamy zwroty. Myślę, że dla każdego pierwszym obliczanym parametrem byłoby, ile uzyskaliśmy sprzedaży w danym okresie, po odjęciu zwrotów, więc taki parametr dodajmy w ramach przykładu.

Google Analytics – Obliczone dane

Aby dodać własny parametr, należy udać się do funkcji “Obliczone dane” na poziomie widoku w ustawieniach Google Analytics.

Widok w ustawieniach Google Analytics
Widok w ustawieniach Google Analytics

Następnie tworzymy nowy parametr. Niestety w darmowej wersji możemy dodać ich tylko 5. Naszym celem jest, aby system obliczył przychód bez zwrotów. Parametr najlepiej nazywać bez użycia polskich znaków, co pozwoli uniknąć problemów. 

Aby obliczyć przychód bez zwrotów, musimy odjąć zwroty od przychodu, więc działanie będzie wyglądać następująco:

{{Przychody}}-{{Kwota zwrotu kosztów}}, a typ formatowania “Waluta (wartość dziesiętna)”

Jeśli chcielibyśmy obliczyć przykładowo % przychodu zwróconego, działanie zapiszmy w taki sposób:

{{Kwota zwrotu kosztów}} / {{Przychody}} zaznaczając jako typ formatowania “procentowe”

Wykorzystanie obliczonych danych

Należy pamiętać, że mamy w tym przypadku pewne ograniczenia i obliczone dane możemy wykorzystać jedynie w raportach niestandardowych oraz budując panele informacyjne. Dla przykładu możemy przejść do raportowania Źródło/Medium. Na górze mamy przycisk Edytuj. 

Widok z edycji raportu_anulowanie transakcji w Google Analytics
Widok z edycji raportu

Podczas edycji parametrów możemy użyć wcześniej utworzonych obliczonych danych.

Widok parametrów w raporcie_anulowanie transakcji w Google Analytics
Widok parametrów w raporcie

Raport w moim przypadku, przy uwzględnieniu testowego zwrotu dla źródła direct, przedstawia się następująco:

Widok raportu z obliczonymi danymi
Widok raportu z obliczonymi danymi

Nie taki diabeł straszny

To wszystko w dzisiejszym nektarze. Mam nadzieję, że przekazane informacje pomogą Wam zapanować nad przejrzystością, a przede wszystkim prawdziwością raportów.

#samnektar by Robert Skrobek/Beeffective Team

Kluczowe zmiany w Google Ads i analityce na przestrzeni ostatnich lat

Google Ads i kluczowe zmiany

Świat reklamy online zmienia się w oszałamiającym tempie. Marketingowiec po kilku miesiącach przerwy w pracy mógłby pogubić się w tym, co dzieje się na rynku digitalowym. Z jednej strony Google i Facebook walczą ze sobą o budżety marketingowe, wprowadzając nowe funkcje i możliwości, z drugiej zaś strony mają wspólnego rywala, czyli RODO i nowe podatki. Jak się okazuje, Apple też potrafi dać „klapsa” takim gigantom jak Facebook i Google poprzez zaostrzenie polityki prywatności w swoim oprogramowaniu. Zmiany gonią zmiany i o tym, co się działo na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu miesięcy, można zapewne napisać powieść. Ja spróbuję odnieść się do tych kluczowych modyfikacji, które mają wpływ na codzienną optymalizację kampanii w Google Ads i analityce.

Automatyzacja i machine learning

Pewnie każdy, kto od czasu do czasu zagląda do kampanii Google Ads, miał do czynienia z postępującą automatyzacją. Wprowadzenie reklam elastycznych razem z wynikiem optymalizacji kampanii było oczkiem w głowie Google’a.  Są to reklamy, gdzie system na bazie kilkudziesięciu wariacji stara się wybrać najlepszą kombinację. Osobiście początki implementacji wspominam raczej negatywnie. Mimo telefonów od opiekunów i namawiania do korzystania z tego typu reklam, długo nie chciałem się „nawrócić”. Miałem ku temu swoje powody – wyniki klasycznych reklam były często lepsze.

Machine learning_Google Ads

Od wprowadzenia reklam elastycznych minęły już praktycznie 3 lata, zatem możemy zadać sobie pytanie – czy wszystko poszło w dobrą stronę? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak.

Na przestrzeni tego czasu wprowadzono w nich kilka ulepszeń. Obecnie sama reklama poddawana jest ocenie, a system estymuje jej skuteczność jeszcze przed uruchomieniem. Dzięki zbieraniu informacji z kont z całego świata, Google używa ogromu danych w algorytmach uczących, zwiększając skuteczność automatyzacji. Obecne wyniki na większości kont pokazują przewagę automatycznie tworzonych kompozycji nad tymi standardowymi.

Dużym plusem w przypadku reklam graficznych jest to, iż reklama elastyczna wykorzystując de facto dwa rozmiary grafik. Oznacza to, że jest w stanie dopasować się do każdego miejsca w sieci reklamowej. Znacząco przyśpiesza to możliwości uruchomienia reklamy.

Kampanie inteligentne (smart)

Wyszukiwanie grupy docelowej_Google Ads

Ku chwale automatyzacji powstały też kampanie inteligentne. Nie wymagają dużej ilości ustawień. Po utworzeniu reklamy i ustaleniu strategii ustalania stawek, kampania samodzielnie wyszukuje potencjalnych klientów.

Na uwagę zasługują też kampanie produktowe dla projektów e-commerce. Inteligentne kampanie osiągają tu naprawdę świetne wyniki. Mimo tego, że są one po prostu połączeniem standardowej kampanii i remarketingu, to zbudowanie czegoś o takiej skuteczności klasycznymi kampaniami ciężko zrealizować. Brawo Google!

Czy automatyzacja w Google Ads ma wady?

Niestety tak. O ile przygotowanie kampanii inteligentnych jest proste, gdyż liczba ustawień została ograniczona do minimum, to wyciągnięcie wniosków z takiej kampanii jest problematyczne. Tym sposobem mamy “magiczny twór”, który osiąga ponadprzeciętne wyniki, ale nie wiemy tak naprawdę do kogo i w jakich sytuacjach kieruje reklamy.

Wadą jest też to, że jesteśmy trochę zmuszani do automatyzacji przez sam system. Czasem reklamodawcy mają wyśrubowane wytyczne, w kwestii wykorzystania swoich znaków towarowych. Grafiki muszą być oparte na księdze znaku i nie mogą przybierać nieprzewidzianych kształtów. Reklamy elastyczne powstają w sposób dynamiczny i nie mamy stuprocentowej kontroli nad tym, jak finalnie będą wyglądały.

Oczywiście możemy wciąż używać grafik statycznych, ale system Google Ads już nie wspiera tego formatu. Zabrano też możliwość masowej edycji tych reklam. Zmiany adresu URL musimy dokonywać w edytorze Google Ads lub każdą z reklam należy edytować pojedynczo.

Jak te zmiany wpływają na codzienną pracę przy optymalizacji kampanii?

Google Ads zdecydowanie zmierza w stronę szybszego i prostszego ustawiania kampanii. Przy korzystaniu z automatycznych strategii ustalania stawek, najważniejsze staje się dostarczenie właściwych danych o konwersjach. Jest to ważniejsze od samej struktury i ustawień w kampanii. Obecnie można odnieść wrażenie, że rozdrabniające metodologie optymalizacyjne, takie jak SKAG (Single Keyword Ad Groups), tracą na wartości, gdyż są bardzo czasochłonne, a niekoniecznie tak jak kiedyś, przekładają się na lepsze wyniki. Google Ads potrafi bez dużej segmentacji zoptymalizować kampanię pod warunkiem dostarczenia “jakościowych danych”, czyli właściwie zmierzonych i prawdziwie wartościowych konwersji. A jeśli mowa o konwersjach to tu mamy również istotną zmianę.

Możliwość przypisania konwersji do konkretnej kampanii

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że jedna konwersja, np. “zakup”, wystarczy do optymalizacji wszystkich kampanii. Czasem jednak warto optymalizować konkretne kampanie pod konkretne konwersje. Bywa i tak, że konwersja z jednej kampanii okazuje się nielogiczna w przypadku drugiej. Przykładowo kampania remarketingowa optymalizowana pod dodanie do koszyka, kiedy użytkownik, wracając do sklepu, ma koszyk już uzupełniony wcześniej dodanymi produktami na bazie ciasteczek. Kolejny aspekt to sama budowa strukturalna konta Google Ads, gdzie dozwolone jest reklamowanie różnych stron w ramach jednego konta. A wiadomo, że inna strona może mieć zupełnie inny cel biznesowy.

Bardzo długo musieliśmy czekać na dodanie tej funkcjonalności. Wcześniej byliśmy po prostu zmuszani do wrzucania wszystkich konwersji do jednego worka. Dodatkowo też przed wprowadzeniem automatycznych strategii typu “Maksymalizacja liczby konwersji”, mieliśmy dostępną tylko strategię CPA. Kiedy konwersje “gryzły się” między kampaniami, jedyne co nam pozostało, to przejście na ręczne ustalanie stawek lub maksymalizację liczby kliknięć.

Obecnie mamy możliwość przypisania konkretnych konwersji do konkretnych kampanii. Możemy to wykorzystać również w kontekście rozdziału na makro i mikro konwersje. Kampanie display mogą być ustawiane pod optymalizowanie na mikro konwersję, gdyż często docierają do użytkowników na początku lejka sprzedażowego. Natomiast kampanie z końca lejka mogą być optymalizowane pod konwersje stricte sprzedażowe.

Taki rozdział daje możliwość szybszej nauki kampanii display, poprzez dostarczenie większej ilości konwersji.

Dopasowania słów kluczowych

Zmiany w dopasowaniach słów kluczowych zawsze wywołują dość duże poruszenie wśród społeczności Google Ads. Nic w tym dziwnego – przeważnie wygląda to jak “zamach” na kolejne pieniądze reklamodawców.

Pierwsza zmiana dotyczyła dopasowań ścisłych. Kiedyś dopasowanie to mogliśmy rozumieć i stosować dosłownie. Użytkownik faktycznie musiał wpisać dokładnie to, co mamy w słowie kluczowym.

Obecnie dopasowanie ścisłe dopuszcza również wyrazy bliskoznaczne, inny szyk wyrażenia, synonimy i parafrazy, a nawet interpretację intencji wyszukiwania. Tak więc reklamy mogą wyświetlić się przy totalnie innym wyrażeniu niż w słowie kluczowym.

Nadchodzące zmiany w dopasowaniu przybliżonym z modyfikatorem

Obecnie szykuje się kolejna zmiana. Tym razem będzie ona dotyczyła dopasowania przybliżonego z modyfikatorem. Przykład zaprezentowany przez Google wygląda następująco:

Google Ads_słowa kluczowe

Słowa te zostaną “wchłonięte” przez dopasowanie do wyrażenia. Z jednej strony pomoże to tym firmom, dla których szyk wyrażenia jest istotny w wyszukiwanej frazie, tak jak w przedstawionym przykładzie dla firmy przewozowej, ale z drugiej strony wygląda na to, że to Google będzie decydował, czy kolejność ma znaczenie, czy nie.

Google Analytics 4 – ewolucja czy rewolucja?

Pierwsza wersja Google Analytics została uruchomiona w 2005 roku. Choć system ten cały czas się rozwijał i zmieniał wizualnie, to pozostawał spójny w swoim podejściu do kluczowych metryk. Czy nowa usługa Google Analytics 4 niesie ze sobą jakieś zmiany w tej kwestii?

Zorientowanie na użytkownika

Razem z rozwojem rynku mobile i coraz częściej pojawiającego się mieszania urządzeń (cross-device) wśród użytkowników stron internetowych, Google Analytics stał się mniej precyzyjny. Jak wiadomo, każde z urządzeń używane przez jedną osobę jest liczone, w klasycznym Google Analytics, jako osobny użytkownik. Główny konkurent, czyli Facebook, opiera się na zalogowanych użytkownikach. Zatem bez względu na zastosowane urządzenie jest w stanie bezproblemowo te dane powiązać. Google musiało również sprostać wymaganiom rynkowym i zwiększyć precyzję pomiarów zachowania użytkowników pomiędzy różnymi urządzeniami.

Klasyczny Google Analytics oparty jest wyłącznie na plikach cookie. Natomiast nowa usługa korzysta także z własnych zasobów informacji o użytkownikach. Ogromna rzesza osób korzysta z Androida, gdzie zgoda na personalizację reklam pozwala powiązać dane konta Google z różnych platform. Zrozumienie całej podróży użytkownika jest w dzisiejszych czasach bardzo ważne, dlatego tę zmianę należy uznać za rewolucyjną.

Nowe podejście do znanych metryk

Analytics w klasycznej wersji zlicza dane w oparciu o przeładowania strony. Przy każdym przeładowaniu uruchamiany jest kod Analytics i na tej podstawie możemy zebrać dane, np. o czasie spędzonym na stronie. Jeśli kolejne przeładowanie nie wystąpiło, mamy do czynienia z odrzuceniem.

Nowa usługa Analytics 4 została przemodelowana do zliczania danych na podstawie zdarzeń. Oprócz podstawowych zdarzeń typu “pageview”, automatycznie generowane są też podstawowe zdarzenia, takie jak scrollowanie witryny. Zdarzenia te generują się bez przeładowania strony, co znacznie zwiększa precyzje pomiarów. Dla osób korzystających od dawna ze zdarzeń generowanych, np. w Google Tag Managerze, również w starej usłudze Google Analytics, nie będzie to rewolucja, ponieważ niedoskonałości mierzenia starszej wersji można było nieco poprawić.

Co się stało ze współczynnikiem odrzuceń?

Współczynnik odrzuceń jest chyba jednym z najbardziej lubianych wskaźników w branży marketingowej. Nie jest może zbyt dokładny, ale daje możliwość szybkiego porównania jakości źródeł ruchu.

Jeśli nowa usługa mierzy interakcje bez przeładowania strony, to stosowanie tego współczynnika trochę traci sens. W tym przypadku lepiej jest spojrzeć na zaangażowanie. Pewnie dlatego, zamiast współczynnika odrzuceń, wprowadzono takie metryki jak sesje z interakcją, na bazie której obliczany jest współczynnik zaangażowania.

W klasycznej usłudze Analytics, jeśli użytkownik trafił na naszą stronę i przykładowo czytał artykuł 20 min, ale nie przeszedł na żadną inną podstronę, będzie zaliczony jako odrzucenie z czasem na stronie wynoszącym 0 sekund.

Nowa usługa wygeneruje zdarzenia scrollowania i będziemy w stanie stwierdzić, czy artykuł zainteresował odbiorcę, czy nie.

Zmiany w oprogramowaniu Apple iOS 14

Ostatnio zasypywani jesteśmy komunikatami na temat zmian w najnowszym oprogramowaniu Apple, które mają wpłynąć na nasze reklamy. O co tu chodzi?

Apple, dbając o prywatność swoich użytkowników, postanowił dodać dodatkowy monit z pytaniem, czy wyrażają oni zgodę na śledzenie, podczas uruchamiania aplikacji. Jeśli użytkownik nie wyrazi zgody, nie będziemy w stanie śledzić konwersji. Czy faktycznie jako reklamodawcy mamy się czego obawiać?

Google Ads_najważniejsze zmianu na przestrzeni lat

Na polskim rynku Apple rośnie w siłę, ale wciąż jego udział w rynku smartphone’ów jest dużo niższy niż średnia europejska. W Polsce wynosi obecnie około 7%, kiedy średnia w Europie to około 31%. Nawet jeśli jakaś część osób z tych 7% nie zgodzi się na śledzenie, nie będzie miało to aż tak wielkiego znaczenia. Tak więc na rodzimym rynku nie spodziewałbym się wielkich zawirowań. W krajach, gdzie udział Apple jest zdecydowanie wyższy, może być zgoła inaczej.

Cała sytuacja przypomina też trochę początki wprowadzania RODO. Mamy często na stronach wielkie okna z wyborem, na jakie ciasteczka wyrażamy zgodę. Większość użytkowników, bez zapoznania się z zasadami i tak się na wszystko zgadza.

Czy taki sam los spotka tę aktualizację? Na odpowiedź musimy jeszcze poczekać. Natomiast już teraz powinniśmy dopasować się do zmian, szczególnie jeśli używamy reklam na Facebooku, gdzie wymagane jest chociażby zweryfikowanie domeny.

Podsumowanie

Celem artykułu nie było przedstawienie nowości, ale spojrzenie na pewne kluczowe rzeczy z perspektywy czasu. Oczywiście są one kroplą w morzu wszystkich zmian. Poruszyłem tu kilka tych aspektów, które w mojej ocenie wpływają obecnie na kształtowanie strategii kampanii Google Ad’sowych, w porównaniu z możliwościami z przeszłości. Ostatnie lata, przynoszące ciekawe zmiany, zdają się być najbardziej dynamiczne. Z jednej strony tracimy kontrolę nad pewnymi aspektami kampanii, z drugiej strony algorytmy robią dobrą robotę.

#samnektar by Robert Skrobek/Beeffective Team

Jak mierzyć konwersje telefoniczne w Google Ads?

Wartość sprzedaży zakupów realizowanych za pośrednictwem sklepów internetowych możemy zmierzyć w dość łatwy sposób, a następnie wyciągnąć wnioski z przeprowadzonych działań reklamowych. W branży usługowej sytuacja kształtuje się zgoła inaczej. Tu częstym punktem styku jest kontakt telefoniczny i wtedy sytuacja staje się bardziej skomplikowana.

Co zrobić, jeśli to konwersje telefoniczne są kluczowym wskaźnikiem efektywności działań reklamowych w Google Ads?

Nie pozostaje nam nic innego jak nauczyć się skutecznie je mierzyć! Użytkownicy Internetu korzystają często naprzemiennie z komputerów i urządzeń mobilnych, zatem w zależności od typu urządzenia i sytuacji w jakiej się znajdują mają różne możliwości połączenia z wybraną firmą. Jak przygotować analitykę, by mierzyć wszystkie te interakcje? Na te pytanie postaram się odpowiedzieć w tym nektarze. Zapraszam do lektury.

Typy połączeń telefonicznych w zależności od sytuacji

Na wstępie wyobraźmy sobie, w jakich sytuacjach możemy się znaleźć jako potencjalni klienci i przyjrzyjmy się temu, jakie mamy wtedy możliwości kontaktu z firmą.

Przypadek pierwszy – Tylko telefon

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na autostradzie, zepsuło nam się auto, więc musimy skorzystać z pomocy drogowej. Choć sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, tutaj posłuży nam jako przykład prezentacji biznesu, który opiera się na połączeniach telefonicznych. Tak więc przymuszeni sytuacją, korzystamy z telefonu do wyszukania odpowiedniej firmy, która pomoże nam szybko uporać się z kłopotem. Po ujrzeniu wyników, zapewne nie będziemy wybrzydzać i klikniemy jedną z wyświetlonych reklam, która pojawiła nam się w sieci wyszukiwania Google. Już w tym przypadku możliwości rozchodzą się przynajmniej na dwie drogi.

Pierwsza z nich to kliknięcie tzw. rozszerzenia połączenia lub reklamy typu „tylko połączenie”. Zarówno jedna jak i druga opcja od razu spowoduje wywołanie połączenia. Jeśli dodzwonimy się, być może skorzystamy z oferty i zostaniemy klientami. W tym przypadku jednak nie trafimy na stronę www, czyli nie zostawimy żadnej informacji w Google Analytics. Czy więc ślad w analityce po nas zaginie? O tym później.

Oprócz kliknięcia rozszerzenia, możliwa jest też inna aktywność – przejście na stronę www. Jako interesanci możemy tu wykonać dwie kolejne czynności. Jedna z nich to kliknięcie numeru telefonu. Oczywiście tylko pod warunkiem, że taka możliwość istnieje. Do tego potrzebne jest właściwe umieszczenie numeru w kodzie strony. Zapamiętanie 9 cyfr, dla niektórych nie będzie wyczynem, załóżmy jednak, że wzburzenie spowodowane całą sytuacją na drodze nie stanowi najlepszych okoliczności, lepiej więc podać użytkownikowi taki numer telefonu „na tacy”, czyli w postaci klikalnego linku.

Przypadek drugi – Gdy korzystamy z komputera

Wyobraźmy sobie, że siedząc przed komputerem  przeglądamy mieszkania i chcemy skontaktować się z deweloperem, aby zapytać o mieszkanie. Choć  dzisiaj praktycznie wszystko jest możliwe, to jednak komputer nie jest sprzętem, który domyślnie służy do dzwonienia, także tu naturalnym zachowaniem będzie wybranie ręczne numeru widocznego na stronie internetowej.

Na bazie tych dwóch różnych sytuacji możemy wyróżnić następujące interakcje telefoniczne:

  • połączenie bezpośrednio z reklamy,
  • kliknięcie w numer telefonu, kiedy użytkownik ogląda stronę na telefonie,
  • ręczne wybranie numeru widocznego na stronie na telefonie lub komputerze.

Konwersje telefoniczne w przypadku połączenia bezpośrednio z reklamy

Implementacja tego rozwiązania jest zdecydowanie najprostsza. Aby mierzyć konwersje telefoniczne z reklam, wystarczy dodać odpowiednie rozszerzenie do swoich reklam. Na poniższych grafikach „bzyczek” wskazuje, gdzie należy wejść, aby dodać rozszerzenie połączenia i numer telefonu.

Dodawanie rozszerzenia połączeń_mierzenie konwersji telefonicznych z Google Ads
Dodawanie rozszerzenia połączeń

Jeśli na Waszym koncie raportowanie połączeń telefonicznych jest wyłączone, należy je włączyć. W tym celu musimy udać się do ustawień konta.

Ustawianie konta_mierzenie konwersji
Ustawianie konta

Od tej chwili w Twojej reklamie, która wyświetla się na urządzeniach mobilnych, może pojawić się przycisk do połączenia bezpośrednio z reklamy.  Najczęściej jest to symbol słuchawki i numer telefonu.

Jeśli w Twojej firmie próby nawiązania kontaktu za pomocą połączeń telefonicznych  są kluczowe, pamiętaj o możliwości skorzystania z reklam typu „Tylko połączenie”. Ten typ reklamy nie daje możliwości przejścia na stronę, zatem po kliknięciu następuje od razu połączenie telefoniczne.

Konwersje telefoniczne w przypadku kliknięcia numeru telefonu w witrynie

Kliknięcie dowolnego elementu na Twojej witrynie możemy zmierzyć. Czy będzie to obrazek, tekst, czy telefon, najlepiej posłużyć się tutaj narzędziem Google Tag Manager.

Jeżeli numer telefonu na stronie jest zapisany w postaci zwykłego tekstu,to takiego numeru nie da się kliknąć. Wyjątkiem jest iPhone, który sam konwertuje numer do postaci klikalnej, ale tutaj nie skupiamy się tylko na nim. Dlatego też zdecydowanie lepiej od razu zapisać numer w postaci klikalnego linku. Aby to zrobić, numer powinien być umieszczony w kodzie strony w następujący sposób:

<a href=”tel:+48555555555“>555 555 555</a>

Do zmierzenia kliknięć, które pozwolą nam śledzić konwersje telefoniczne, potrzebujemy także odpowiedniej reguły w Google Tag Managerze. Pomiar kliknięć w numer telefonu dokładnie opisuje Norbert w swoim nektarze pod nagłówkiem: Mierzenie kliknięć numerów telefonów. W skrócie, stworzenie reguły opiera się na kliknięciach linków, które w adresie URL zawierają “tel”.

Kiedy mamy już gotową regułę, pozostaje stworzyć odpowiedni tag, który wyśle informację o kliknięciu do systemu Google Ads, ale zanim to zrobimy musimy stworzyć odpowiednią konwersję.

Przenieśmy się zatem do systemu Google Ads. Kiedy udamy się  do segmentu “Konwersje”, klikamy „plus” i wybieramy typ konwersji “Połączenie telefoniczne”:

Typ konwersji – Połączenie telefoniczne

Następnie z listy wybieramy: Kliknięcia numeru telefonu w Twojej witrynie mobilnej. Konfiguracja przebiega klasycznie, jak w przypadku innych konwersji, czyli podajemy nazwę, wartość i wybieramy model atrybucji.

Gdy skończymy tworzyć konwersję, otrzymamy identyfikator oraz etykietę. Teraz wystarczy w Google Tag Managerze utworzyć tag o nazwie: Google Ads – śledzenie konwersji, po czym uzupełnić otrzymanymi danymi.

Konfiguracja tagu konwersji_konwersje telefoniczne
Konfiguracja tagu konwersji

Jako regułę wyzwalającą tag wybieramy tę stworzoną wcześniej, odnoszącą się do kliknięć numerów telefonu. Od tej chwili śledzimy kliknięcia w numer telefonu i wysyłamy informację do systemu Google Ads.

Uwaga! To rozwiązanie jako jedyne z tu opisywanych  nie mierzy połączeń, a interakcje z numerem telefonu. Jeśli chcecie zmierzyć każde połączenie, np. pod kątem długości połączenia, musicie skorzystać z innych opcji.

Konwersje telefoniczne a ręczne wybieranie numeru telefonu

Zmierzenie interakcji związanych z liczbą nawiązanych połączeń telefonicznych, kiedy klient ręcznie wybrał numer na urządzeniu, wydaje się niemożliwe. Na szczęście Google ma też sposób na to, by i tutaj mierzyć konwersje telefoniczne.

Aby zmierzyć takie połączenie potencjalny klient nie może zobaczyć na stronie Twojego prawdziwego numeru. Dokładnie tak działa system mierzenia konwersji telefonicznych z przekierowaniem. Kiedy użytkownik trafia na naszą stronę z reklamy płatnej, numer telefonu dynamicznie zmieni się na inny. Dzwoniąc na numer obecny na stronie, następuje przekierowanie na nasz prawdziwy numer. Wszystko zostaje zarejestrowane i zmierzone.

Jak włączyć śledzenie tego typu połączeń?

Tak jak w poprzednim przypadku, musimy udać się do miejsca, gdzie tworzymy konwersje w systemie Google Ads. Znowu  klikamy „plus” i dodajemy konwersję typu “Połączenie telefoniczne”. Tym razem jednak wybieramy “Połączenia z numerem telefonu w Twojej witrynie”. Po konfiguracji ustawień konwersji, pozostaje już tylko ustawienie na samej stronie.

System Google Ads straszy nas tu skryptami, natomiast znowu najprostszym sposobem jest wykorzystanie Google Tag Managera. W przypadku tej konwersji również mamy jej identyfikator, etykietę oraz nasz numer telefonu. Wystarczy wszystkie te informacji podać w dedykowanym tagu o nazwie: Google Ads – połączenia związane z konwersjami w witrynie. Najlepiej aby tag uruchamiał się na wszystkich stronach, więc jako regułę wybierzmy “All Pages”.

Tworzenie tagu - połączenia z witryny
Tworzenie tagu – połączenia z witryny

Aby numer mógł dynamicznie się podmieniać, Google wymusza na nas włączenie rozszerzenia połączeń, czyli ten typ konwersji telefonicznej musi działać równocześnie z połączeniami bezpośrednio z reklamy. Samo uruchomienie tagu niestety nie zadziała.

Ważne jest, aby wszędzie numer telefonu był zapisany w tej samej postaci, zatem jeśli w jednym miejscu użyjemy kodu kraju albo spacji, to róbmy to w każdym miejscu tak samo.

Sprawdzenie poprawności

Sprawdzenie poprawności wgranego tagu możemy zweryfikować za pomocą wtyczki Tag Assistant dostępnej dla przeglądarki Chrome. W przypadku prawidłowo zaimplementowanego tagu, powinniśmy zobaczyć Website Call Metrics w kolorze zielonym.

Sprawdzenie poprawności działania tagu „Połączenia z witryny”

Równie ważne jest sprawdzenie, czy wszystkie numery na stronie podmieniają się. Tu użyjemy wbudowanego debuggera Google. Aby z niego skorzystać, po wgraniu tagu, wystarczy dodać do adresu url: #google-wcc-debug. Przykładowo: twojastrona.pl#google-wcc-debug

W lewym dolnym rogu powinno otworzyć się dodatkowe okno. Przy użyciu przycisku „Force” wszystkie numery na stronie powinny podmienić się na 999 999 999. Należy sprawdzić, czy wszystko działa jak należy.

Weryfikacja poprawnego podmieniania numerów

Realny test niestety musimy wykonać na prawdziwym kliknięciu reklamy, płacąc za niego. Uruchomiony debugger poinformuje nas o prawidłowej zmianie numeru lub poinformuje o błędzie. Najczęstsze z nich, powodujące błąd pobrania numeru, to brak rozszerzenia połączeń lub numer zapisany w innej postaci. Czasem trzeba usunąć obecne rozszerzenie połączeń, dodać je na nowo i zaczekać aż zostaną zatwierdzone. Niestety, tak jak każde narzędzie, tak i to ma swoje minusy. Sytuacja, że klient nie zna naszego prawdziwego numeru nie zawsze będzie zaletą. Przykładowo kiedy wyśle sms – wiadomość nie dotrze do odbiorcy.

Raport połączeń telefonicznych

Już wiemy, jak mierzyć połączenia. Przynajmniej taką mam nadzieję… Teraz pojawia się pytanie –  gdzie sprawdzić, kto i kiedy do nas dzwonił?

Odczytywać połączenia możemy na kilka sposobów. Jeden z raportów możemy znaleźć wśród tych predefiniowanych. Wystarczy wyszukać kategorię “Rozszerzenia”, a następnie wybrać “Szczegóły połączeń”.

Predefiniowane raporty Google Ads
Predefiniowane raporty Google Ads

Szczegóły połączeń w przypadku mierzenia konwersji telefonicznych z Google Ads
Szczegóły połączeń

Raport przedstawia podstawowe informacje o czasie, numerze telefonu oraz źródle połączenia. Możemy również dodać informację o kampanii lub konkretnych słowach kluczowych, które wygenerowały połączenie. Jeśli zatem mamy dobry efekt z jakiegoś połączenia z kampanii, możemy sprawdzić dokładnie, jaka kampania i jakie słowo kluczowe do tego efektu doprowadziły.

Połączenia telefoniczne możemy również śledzić w podstawowych statystykach kampanii, grup reklam czy słów kluczowych. Domyślnie nie są one widoczne, ale wystarczy przejść do ustawień kolumn i dodać „Połączenia telefoniczne”.

Włączanie połączeń telefonicznych w widoku kolumn z kampanii Google Ads
Włączanie połączeń telefonicznych w widoku kolumn

W ustawieniach konwersji telefonicznej, w momencie jej tworzenia, mieliśmy możliwość ustawienia czasu połączenia. Czyli połączenia z określonym czasem są traktowane jako konwersje, a pozostałe nie. Jeśli połączenie trwało 1 sekundę, raczej nie będzie dla nas dochodowe. Teraz zatem przy segmentacji widoku względem rodzaju konwersji możemy sprawdzić, ile połączeń przełożyło się na konwersję. Widok ten wygląda tak:

Widok połączeń w widoku grupy reklam_kampania Google Ads_konwersje telefoniczne
Widok połączeń w widoku grupy reklam

W powyższym przypadku 5 połączeń wygenerowało 5 konwersji, zatem wszystkie połączenia spełniły warunki co do długości połączenia.

Śledź konwersje telefoniczne z Google Ads

Przedstawione w tekście możliwości dotyczą tych przypadków, w których źródłem ruchu jest Google Ads. Kiedy prowadzimy działania również na innych kanałach możemy  skorzystać z płatnych narzędzi, zastępujących te wbudowane w Google Ads. Rynek nasycony jest także wieloma narzędziami typu call back. Z darmowych opcji pozostaje na pewno mierzenie kliknięć w numer telefonu i wysyłanie zarejestrowanych zdarzeń do Google Analytics. Jest to dość praktyczna metoda stosowana przez wielu reklamodawców. Jeśli głównym kanałem Waszego marketingu jest Google Ads, śmiało możecie skorzystać z wszystkich przedstawionych opcji i efektywnie mierzyć konwersje telefoniczne.

#samnektar by Robert Skrobek/Beeffective Team