Google Ads a SEO

Google Ads a SEO

Walka o pozycję

Wyszukiwarka Google niedawno obchodziła swoje 23 urodziny, czyli stała się już naprawdę dojrzałym bytem w świecie cyfrowym. Codziennie odpowiada na miliony zapytań internautów i prawie na każde mamy dziesiątki lub setki stron odpowiedzi. Lata funkcjonowania wyszukiwarki spowodowały, że jest ona filarem istnienia wielu biznesów. Z ekonomicznego punktu widzenia stanowi łącznik między popytem a podażą, zarówno dla firm handlowych jak i usługowych.

Taki stan rzeczy powoduje, że walka o pozycję w wyszukiwarce wpisała się w marketingową codzienność niemalże wszystkich firm, chcących utrzymać się na rynku. Powstało nawet twierdzenie, że jeśli nie ma Cię w Google to nie istniejesz.

Co zatem decyduje o kolejności wyświetlania się w wynikach wyszukiwania? Co możemy zrobić, aby się tam znaleźć?

Aby odpowiedzieć na te pytania należy zagłębić się w temat szeroko pojętego marketingu w wyszukiwarkach. Ten z kolei możemy podzielić na działania płatne, czyli reklamy Google Ads oraz działania bezpłatne, czyli SEO. Jakie są między nimi różnice? Czy wzajemnie na siebie wpływają? O tym przeczytasz w tym nektarze! Zapraszam do lektury przedstawiającej najważniejsze zależności pomiędzy Google Ads a SEO.

Wygląd wyników wyszukiwania w Google

Zaczynając omawiać te zagadnienia w pierwszej kolejności należy przyjrzeć się jak wyglądają wyniki wyszukiwania. Obecnie wyszukiwarka dostosowuje typ wyników w zależności od kontekstu zapytania. Kiedy wpisana fraza może sugerować, że osoba jest zainteresowana zakupem, wyniki w sporej części przedstawiają produkty z cenami z łatwą możliwością przejścia do nich i dokonania zakupu.

Wyniki wyszukiwania w Google_Google Ads a SEO
Wyniki wyszukiwania w Google

Inaczej przedstawiają się wyniki wyszukiwania usług, a jeszcze inaczej zapytań stricte do zdobycia konkretnych informacji. W wielu wyszukiwaniach możemy jednak jasno rozdzielić dwie sekcje, czyli część płatną i bezpłatną. Górną część wyników w dużej części stanowią reklamy. Na dole widzimy wyniki bezpłatne, nazywane także organicznymi. Za bycie w tym miejscu odpowiada dopasowanie i optymalizacja Twojej witryny pod wyszukiwane słowo kluczowe, czyli SEO.

Co to jest SEO/Pozycjonowanie?

SEO to skrót od Search Engine Optimization, czyli optymalizacja witryny pod wyszukiwarki internetowe. Działania SEO są nazywane także pozycjonowaniem, gdyż poniekąd chodzi o osiągnięcie wyższych pozycji w wynikach organicznych. Myślę jednak, że bardziej poprawną definicją byłby ogół działań, których celem jest zwiększenie widoczności strony w wynikach wyszukiwania i pozyskanie ruchu organicznego na stronę www.

SEO to nie tylko polepszanie pozycji strony głównej. To także rozbudowa struktury witryny i zakresu słów kluczowych, przy których nasza strona pojawia się w wyszukiwarce.

Algorytm Google cały czas ewoluuje. Jego działanie jest owiane tajemnicą, jednak wieloletnie działania metodą prób i błędów pozwoliły wyodrębnić pewne czynniki, które pomagają osiągnąć lepszą widoczność. Pewne jest jedno – dopóki pozycja w Google ma przełożenie na wyniki biznesowe przedsiębiorstw, zawsze w trendzie będzie wpływanie na te pozycje.

Działania SEO możemy podzielić na 4 główne segmenty:

  • Techniczny
  • UI oraz UX
  • Content
  • Link Building

Techniczny aspekt SEO

Prawidłowa budowa witryny od strony back-endowej to jeden z elementów SEO. Należy pamiętać, że robot Google czyta kod strony i nie możemy mu w tym przeszkadzać. Niepotrzebne skrypty, niedziałające odesłania, duplikacja treści. Za błędy techniczne zostaniemy ukarani niższą widocznością naszej witryny.

Optymalizacją tego typu zajmuje się web developer posiadający niezbędne kompetencje i narzędzia. Często od jakości technicznej strony zależy potem jej prędkość działania.

User Interface (UI) oraz User Experience (UX)

Nawiązując do szybkości działania strony dochodzimy do kolejnego elementu jakim jest doświadczenie użytkowników. Coraz bardziej szanujemy swój czas, dlatego nie lubimy go tracić na poruszanie się po stronie, która nie działa w sposób intuicyjny lub działa wolno. Google przykłada coraz większą wagę do konstrukcji strony, łatwości nawigacji i możliwości prostego znalezienia potrzebnych informacji. Co istotne musimy się tu skupić szczególnie na mobilnej wersji strony.

Content

Aspirując do miana najlepszej na świecie wyszukiwarki Google musiało zadbać o jakość treści oferowanych na pierwszych pozycjach. Choć teksty pisane stricte pod wyszukiwarkę wciąż możemy znaleźć na topowych pozycjach, to stopniowo są one wypierane przez treści o lepszej jakości. Oprócz niej równie ważna jest także częstotliwość publikowania treści. Strony z regularnymi publikacjami zwyczajnie pozycjonują się lepiej.

Budowanie contentu w SEO możemy rozdzielić na działania on-site oraz off-site.

Przy działaniach on-site rozbudowujemy strukturę naszej witryny. Drugim filarem są działania off-site, gdzie content tworzony jest poza naszą witryną, ale jest z nią powiązany linkiem. W ten sposób wchodzimy w kolejny aspekt SEO jakim jest link building.

Link building

Link building, czyli zdobywanie linków prowadzących do naszej strony, to jeden z ważniejszych czynników wpływających na odbiór naszej witryny przez roboty Google. W dużym uproszczeniu im więcej wartościowych linków prowadzi do naszej strony tym jej autorytet w oczach Google się zwiększa.

SEO a SEM – galimatias w nazewnictwie

Utarło się, że SEO to wpływanie na wyniki organiczne, a skrótem SEM określamy działania płatne, czyli reklamy Google Ads.

Jeśli SEM to Search Engine Marketing, czyli marketing w wyszukiwarce, to czy SEO nie jest w takim razie narzędziem marketingowym? Osobiście uważam, że SEM to bardzo szerokie pojęcie, w które możemy wpleść zarówno działania płatne jak i bezpłatne. Podejrzewam, że podział taki powstał wyłącznie dla wygody rozdzielenia tych dwóch segmentów marketingu w wyszukiwarkach, ale nie odzwierciedla realiów.

Działania płatne, czyli wysoka pozycja za pieniądze?

Niczym wezwanie taksówki, wysoką pozycję w Google możemy sobie zamówić. Prawie od samego początku istnienia Google oferowało nam system reklamowy, dzięki któremu niemalże natychmiastowo mogliśmy znaleźć się na górze wyników wyszukiwania. Wystarczy zerknąć na wyniki wyszukiwania, aby dostrzec, że większość przestrzeni wyników zajmują reklamy. Im Google staje się starsze tym więcej tortu zabiera wynikom organicznym.

Przecież w reklamy nikt nie klika….

Takie zdanie mogliśmy usłyszeć od wielu ludzi, szczególnie nieco starszej daty, którzy pamiętają czasy, kiedy reklamy pokazywane nad wynikami organicznymi były, mówiąc delikatnie, niedopasowane.

Najpopularniejszym modelem rozliczeń w Google Ads są kliknięcia. Myślę, że nie muszę przytaczać przychodów Google, aby obalić tę tezę. Reklamy od bardzo dawna są głównym źródłem dochodu Google, więc muszą być klikane.

Czy pozycja w Google dzięki reklamom jest gwarantowana?

Wracając do pozycji, czy jeśli zechcemy za nią zapłacić, oznacza to, że zawsze będziemy na tej pozycji? Odpowiadając na to pytanie możemy wyobrazić sobie wejście do galerii handlowej o poranku w Black Friday.

Tysiące osób chcą się dostać do środka, ale wejście ma określoną szerokość. Nie ma szans, aby weszli wszyscy na raz. Tak samo jest z reklamą w Google. Każdy płacąc chciałby być w tzw. topie przez cały czas, no ale niestety slotów reklamowych mamy 4, a chętnych np. 500.

A gdyby tak postawić bramki i klientów wpuszczać w określonym ładzie?

W Google Ads nad rozdysponowaniem przestrzeni reklamowej czuwa zaawansowany algorytm, który każde wyszukiwanie traktuje jako odrębną aukcję, a reklamodawcy najczęściej biorą w niej udział za pośrednictwem odpowiedniej strategii.

Czynniki, jakie brane są pod uwagę, to stawka jaką jesteśmy w stanie zapłacić za kliknięcie oraz optymalizacja, czyli w przypadku kampanii w wyszukiwarce, wynik jakości. Iloczyn wyniku jakości i stawki za kliknięcie dają nam ranking reklamy. Ten kto ten ranking ma wyższy wyświetli się na wyższej pozycji. Realnie wyświetlamy się tylko przy jakimś procencie wyszukiwań, który określa udział w wyświetleniach w statystykach. Podnoszenie stawek oprócz pozycji zwiększa też udział w wyświetleniach, ale czy aby na pewno opłaca się być zawsze najwyżej?

Czy bycie TOP 1 się opłaca?

Być albo nie być – oto jest pytanie!

Myślę, że nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. Zapewne będzie to zależało od konkretnego przypadku i modelu biznesowego. To co wiemy na pewno to świadomość, że ustawienie systemu reklamowego, z celem zajmowania zawsze  najwyższej pozycji, będzie słono kosztować i wiele firm nie będzie w stanie pozwolić sobie na ten krok. Warto też spojrzeć na to trochę z psychologicznego punktu widzenia.

Kiedy wyniki wyszukiwania uruchomią się w zależności od urządzenia i wyświetlacza zobaczymy równocześnie kilka reklam.

Przykładowo ja na telefonie widzę dwie reklamy, a na desktopie cztery równocześnie. Wzrok często wędruje na reklamę, która albo jest najbliżej miejsca, gdzie patrzyliśmy zanim wyniki się pojawiły, albo na reklamę, która się czymś wyróżnia.

Warto tu nadmienić, iż reklama z wyższym wynikiem jakości, a niższą stawką, często wyświetli się na większej powierzchni.

Możemy być zatem na drugiej pozycji, ale reklama jest większa niż ta z miejsca pierwszego. Kliknięcie reklamy, która znajduje się na niższej pozycji, jest przeważnie zdecydowanie tańsze niż kliknięcie reklamy z pierwszej pozycji. Optymalizacja wyniku jakości jest więc zabiegiem korzystnym z punktu widzenia optymalizacji kosztów.

Optymalizacja wyniku jakości

Skoro warto jest optymalizować wynik jakości w kampaniach, to sprawdźmy jak to zrobić. Zgodnie z wytycznymi Google Ads na wynik jakości składają się czynniki takie jak:

  • Przewidywany współczynnik klikalności (CTR)
  • Trafność reklamy
  • Jakość strony docelowej

Przewidywany współczynnik klikalności i trafność reklamy są czynnikami zależnymi od napisanej przez nas reklamy oraz dodanych rozszerzeń, są to więc elementy, za które jesteśmy odpowiedzialni bezpośrednio w systemie Google Ads.

Trzeci czynnik, jakim jest jakość strony docelowej, wykracza poza optymalizację wewnątrz panelu Google Ads.

Według supportu Google jest to stopień trafności i przydatności strony docelowej, dla użytkownika, który kliknie reklamę. Nie będzie zatem wielkim odkryciem, że posiadając rozbudowaną strukturę witryny, będziemy w stanie lepiej dopasować stronę docelową do konkretnych słów kluczowych.

Czy SEO pomaga w reklamach Google Ads?

Rozbudowa struktury witryny pozwala nam tworzyć odrębne grupy reklam z lepiej dopasowaną stroną docelową, czyli w tym przypadku działania SEO przekładają się na możliwość optymalizacji reklam. Wysokiej jakości teksty i “wyczerpanie tematu” powodują, że strona jest użyteczna dla użytkowników.

Dzięki technicznej optymalizacji także działa szybko i zawiera czytelną architekturę informacji. To powoduje, że jej ocena przez algorytm Google będzie wysoka, a co za tym idzie – wpłynie to pozytywnie na wynik jakości.

Wykorzystanie struktury SEO w kampaniach DSA

Kampanie DSA (Dynamic Search Ads)  to dynamiczne kampanie, które działają w oparciu o indeks witryny. Robot Google skanuje wszystkie strony naszej witryny, sprawdza ich treść, a następnie wyświetla dynamicznie reklamy dopasowując się do treści zawartych na podstronach. Jeśli piszemy teksty pod wyszukiwania organiczne to znaczy, że chcemy pozyskać interesantów zainteresowanych danym tematem. Kampanie DSA mogą stanowić tu dodatkowe, działające praktycznie automatycznie źródło ruchu w oparciu o content na stronie.

Czy Google Ads wpływa na pozycje organiczne?

Jeśli działania SEO możemy w jakiejś części wykorzystać w reklamach Google Ads, to czy działa to również w drugą stronę?

Reklamy płatne, poza „podkradaniem” ruchu wynikom organicznym, nie mają na nie żadnego wpływu.

Możemy pomyśleć, że jeśli płacimy za reklamy, to Google potraktuje również wyniki bezpłatne w jakiś priorytetowy sposób. To jednak tak nie działa. Obecność w płatnych wynikach wyszukiwania nie wywiera żadnego wpływu na pozycje organiczne.

Zasadnicze różnice między Google Ads a SEO

Warto wspomnieć jakie są główne różnice pomiędzy pozycjonowaniem a Google Ads. Wiemy, że obie usługi łączy generowanie ruchu z wyszukiwarki internetowej, to co w takim razie je odróżnia?

Czas oczekiwania na efekty

Uruchomienie kampanii Google Ads, w zależności od złożoności, może zająć do kilku, czy kilkunastu godzin. Po uruchomieniu możemy spodziewać się efektów praktycznie natychmiast.

Jeżeli szukasz wsparcia w obszarze Google Ads

W przypadku SEO reakcja na działania jest zdecydowanie wolniejsza. Nawet posiadając duży budżet warto wszystko rozłożyć w czasie, aby algorytm nie uznał naszych działań za podejrzane.

Model rozliczeń

Google Ads to system rozliczany za efekt, a najpopularniejszy model rozliczenia to koszt kliknięcia. W przypadku reklam w sieci wyszukiwania nie płacimy za wyświetlenia, więc de facto płacimy tylko za użytkownika, który przejdzie na naszą stronę lub wykona inną interakcję np. telefon do firmy bezpośrednio z reklamy.

W przypadku SEO, jeśli nasza witryna osiągnie pozycję, która daje kliknięcia, to wtedy za te kliknięcia nie płacimy, ale aby osiągnąć tę pozycję często musimy wykonać pewną pracę w postaci np. przygotowania wartościowego materiału, którą albo wykonamy sami albo zlecimy agencji marketingowej.

Analityka zorientowana na cel

Zaawansowana analityka i zorientowanie na cel to coś w czym reklamy Google Ads wyróżniają się na tle pozycjonowania. Chodzi tutaj chociażby o mnogość strategii ustalania stawek, czy bazowanie na konwersjach w witrynie. Daje to ogromny komfort. Google Ads daje możliwość ustawienia reklam w taki sposób, aby realizowały konkretne cele przy ustalonych wydatkach i innych założeniach.

Google Ads a SEO – na co postawić?

W ramach podsumowania możemy sobie zadać pytanie, czy któreś z tych obszarów marketingu jest ważniejszy lub też skuteczniejszy? Odpowiedź na to pytanie będzie na pewno niejednoznaczna i uzależniona od szeregu czynników, z których główny to czas w jakim zależy nam na efekcie.

Warto jednak pamiętać, że obie formy widoczności w wyszukiwarce mogą w jakimś stopniu się zazębiać i przynajmniej jednostronnie na siebie wpływać. Dlatego planując działania, które pomogą wynieść Twoją stronę na satysfakcjonujące pozycje w wynikach wyszukiwania, weź pod uwagę oba obszary. Działaj komplementarnie i myśl perspektywicznie!

#samnektar by Robert Skrobek/Beeffective

Szukasz wsparcia w efektywnych działaniach w digitalu, które pozwolą rozwinąć Twój biznes?

Sieci afiliacyjne – kiedy nawiązać współpracę?

sieci afiliacyjne_współpraca

W życiu codziennym napotykamy sytuacje, w których musimy pójść o krok dalej. W momencie narodzin dziecka kupujemy większe auto, w momencie zakupu większego domu zastępujemy prosty odkurzacz wypasioną rumbą. Takie sytuacje zdarzają się również w marketingu. Przychodzą momenty, w których musimy sięgnąć po działania, które odbiegają od standardowej kampanii w mediach społecznościowych i pomyśleć o zagospodarowaniu nowych możliwości, a takie dają sieci afiliacyjne, o których dzisiaj opowiem.

Facebook oraz Google są pierwszym wyborem w trakcie rozpoczynania sprzedaży w Internecie. Ci dwaj digitalowi giganci i ich systemy reklamowe dają możliwość dotarcia do niemal 85% polskich internautów. Warto jednak podkreślić, że nawet bardzo duże budżety reklamowe i najlepsza optymalizacja kampanii, nie dają nam gwarancji dotarcia do nich wszystkich. Co zatem możemy zrobić? W momencie, gdy nasze kampanie w Google’u oraz na Facebooku są uporządkowane i prowadzone na najwyższym poziomie, warto zastanowić się nad tym, by pójść o krok dalej i sięgnąć po sieci afiliacyjne.

Kiedy powinniśmy myśleć o afiliacji?

Jak napisałam wyżej, pierwszym wyborem w trakcie realizacji działań reklamowych dla większości branż jest Google oraz Facebook, a co za tym idzie również YouTube oraz Instagram. Dla branży B2B naturalnym wyborem będzie również LinkedIn. W momencie, gdy nasz biznes jest już bardzo dojrzały, a kampanie w social media realizują cele sprzedażowe oraz wizerunkowe, należy zawalczyć o klientów, którzy znajdują się w innych obszarach przestrzeni cyfrowej. Tutaj z pomocą przychodzą nam właśnie sieci afiliacyjne.

Dla przypomnienia: sieci afiliacyjne są łącznikiem pomiędzy wydawcami a reklamodawcami. Reklamodawca wystawia swoją ofertę, a wydawca promuje na swoich kanałach te, które są najbardziej interesujące. W ramach sieci afiliacyjnej możemy również rozpocząć współpracę z podmiotami z zakresu remarketingu dynamicznego, który jest najbardziej konwertującą formą reklamową w Internecie.

Sieci afiliacyjne_remarekting dynamiczny
Remarketing dynamiczny przy wykorzystaniu Criteo dla Patrizia Aryton

Działania w sieci afiliacyjnej mogą przynieść również wymierne korzyści w przypadku brandów, które nie są największymi graczami w swojej dziedzinie, ale chcą zbudować świadomość swojej marki i dotrzeć do szerszego grona osób.

Win-win: możesz tylko zyskać

Najważniejszą zaletą współpracy z siecią afiliacyjną jest możliwość rozliczania się w modelu CPS. Prowizja dla wydawców wypłacana jest wyłącznie wtedy, gdy sprzedaż zostanie zrealizowana. W tym momencie warto porównać sobie znane nam platformy reklamowe, gdzie rozliczenie następuje w modelu CPM, CPV czy CPC. W sieci afiliacyjnej możemy płacić tylko za sprzedaż, a stawka CPS jest z góry ustalana przed rozpoczęciem działań. Warto podkreślić, że rozliczenie następuje wyłącznie w przypadku opłaconych transakcji oraz po dokonanych zwrotach.

W Beeffective stawiamy przede wszystkim na partnerskie relacje oraz wzajemne zaufanie. W trakcie działań we współpracy z siecią afiliacyjną po zakończonym miesiącu klient otrzymuje od nas listę ID transakcji wraz z godziną jej dokonania oraz źródłem konwersji. Następnie klient analizuje podane transakcje oraz wskazuje te, które zostały nieopłacone czy zwrócone. Takie transakcje nie są brane pod uwagę przy finalnym rozliczeniu. Przy szerokim działaniu i prowadzeniu kilku kampanii na różnych kanałach równolegle, możliwe jest również usuwanie z rozliczenia transakcji, które zostały przypisane w Google Analytics do innych działań płatnych – Facebooka czy Google’a.

Co jest najlepsze w rozliczaniu w modelu CPS? Zadaniem kampanii jest dostarczenie jak największej liczby konwersji. Algorytmy działają w taki sposób, że komunikaty reklamowe wyświetlają się użytkownikowi tak długo, jak długo widzą w nim potencjał sprzedażowy. W związku z tym duża liczba wyświetleń, kliknięć czy nawet wysoki współczynnik odrzuceń nie powinien być powodem do naszego niepokoju. Przyświeca nam jeden cel: sprzedaż!

Warto jednak pamiętać, że model CPS jest możliwy w przypadku, gdy wolumen ruchu oraz sprzedaży na stronie www jest na zadowalającym poziomie. Jeżeli do programu chcą przystąpić mniejsze e-commerce’y, to na początku działań modelem rozliczenia będzie CPC lub hybryda CPC+CPS. Następnie po okresie testowym i rozwoju strony istnieje możliwość przejścia na model stricte sprzedażowy.

Jakimi kanałami możemy trafić do klientów?

Spectrum działań w ramach współpracy z siecią afiliacyjną jest bardzo szerokie: począwszy od kampanii na witrynach zasięgowych i porównywarkach cenowych, przez mailingi, po silny remarketing czy witryny rabatowe i cashbacki. Ważnym obszarem współpracy z afiliacją jest także influencer marketing, który świetnie sprawdza się zwłaszcza w przypadku kampanii dla e-commerce’ów. Sieci afiliacyjne współpracują z wieloma influencerami, którzy mogą pomóc zbudować zaufanie oraz rozwijać daną markę.

Sieci afiliacyjne_Ceneo
Kampania na Ceneo dla home&you

Sieci afiliacyjne_content commerce
Kampania content commerce dla home&you

W Beeffective, w momencie, gdy rozpoczynamy współpracę z afiliacją, opracowujemy wspólnie strategię działań w taki sposób, aby wpływały one na siebie wzajemnie, ale się nie kanibalizowały. Przykład: w trakcie prowadzenia silnego remarketingu w afiliacji, działania remarketingowe w Google’u powinny zostać zminimalizowane. Ważne jest, aby cała aktywność w ramach marketingu internetowego była ze sobą skorelowana. Do wszystkich projektów należy podchodzić holistycznie. Po pierwsze ustalić, które kanały są kanałami inicjującymi, wspierającymi oraz domykającymi sprzedaż, a następnie ułożyć całą strategię i zaplanować odpowiednie media.

Nie od razu Rzym zbudowano…

…i również nie od razu program afiliacyjny przyniesie spektakularne efekty sprzedażowe. Na rozwój kampanii trzeba poczekać około 3-4 miesięcy. Jednym z czynników, który wpływa na rozwój programu jest nabranie pewności przez wydawców, że promocja danej marki przyniesie im wymierne korzyści. Dobrym zabiegiem na start jest zatem ustalenie dla nich wyższej stawki CPS, którą w ramach rozwoju kampanii można minimalnie zmniejszyć.

Takie kroki mają swoje uzasadnienie, trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość, a efekty powinny się pojawić. W przypadku jednego z e-commerców, który prowadzimy, w przeciągu pięciu miesięcy zwiększyliśmy zyski z afiliacji o 133%! W całym sklepie online natomiast w tym samym czasie przychody wzrosły średnio o 17%.

Sieci afiliacyjne są ciekawym rozwiązaniem, które pozwalają wykorzystać potencjał naszego biznesu online. Ważne jest, aby zbudować odpowiednią strategię, dzięki której wszystkie działania w ramach kampanii reklamowej mogły pozytywnie na siebie oddziaływać, co w efekcie przełoży się na sprzedaż. Dzięki wykorzystaniu dodatkowych narzędzi, możemy rozszerzyć zakres dotarcia do potencjalnych klientów i być niemal pewni, że wykorzystujemy możliwości marketingu internetowego w stu procentach.

#samnektar by @Anita Piasecka/Beeffective

 

Kluczowe zmiany w Google Ads i analityce na przestrzeni ostatnich lat

Google Ads i kluczowe zmiany

Świat reklamy online zmienia się w oszałamiającym tempie. Marketingowiec po kilku miesiącach przerwy w pracy mógłby pogubić się w tym, co dzieje się na rynku digitalowym. Z jednej strony Google i Facebook walczą ze sobą o budżety marketingowe, wprowadzając nowe funkcje i możliwości, z drugiej zaś strony mają wspólnego rywala, czyli RODO i nowe podatki. Jak się okazuje, Apple też potrafi dać „klapsa” takim gigantom jak Facebook i Google poprzez zaostrzenie polityki prywatności w swoim oprogramowaniu. Zmiany gonią zmiany i o tym, co się działo na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu miesięcy, można zapewne napisać powieść. Ja spróbuję odnieść się do tych kluczowych modyfikacji, które mają wpływ na codzienną optymalizację kampanii w Google Ads i analityce.

Automatyzacja i machine learning

Pewnie każdy, kto od czasu do czasu zagląda do kampanii Google Ads, miał do czynienia z postępującą automatyzacją. Wprowadzenie reklam elastycznych razem z wynikiem optymalizacji kampanii było oczkiem w głowie Google’a.  Są to reklamy, gdzie system na bazie kilkudziesięciu wariacji stara się wybrać najlepszą kombinację. Osobiście początki implementacji wspominam raczej negatywnie. Mimo telefonów od opiekunów i namawiania do korzystania z tego typu reklam, długo nie chciałem się „nawrócić”. Miałem ku temu swoje powody – wyniki klasycznych reklam były często lepsze.

Machine learning_Google Ads

Od wprowadzenia reklam elastycznych minęły już praktycznie 3 lata, zatem możemy zadać sobie pytanie – czy wszystko poszło w dobrą stronę? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak.

Na przestrzeni tego czasu wprowadzono w nich kilka ulepszeń. Obecnie sama reklama poddawana jest ocenie, a system estymuje jej skuteczność jeszcze przed uruchomieniem. Dzięki zbieraniu informacji z kont z całego świata, Google używa ogromu danych w algorytmach uczących, zwiększając skuteczność automatyzacji. Obecne wyniki na większości kont pokazują przewagę automatycznie tworzonych kompozycji nad tymi standardowymi.

Dużym plusem w przypadku reklam graficznych jest to, iż reklama elastyczna wykorzystując de facto dwa rozmiary grafik. Oznacza to, że jest w stanie dopasować się do każdego miejsca w sieci reklamowej. Znacząco przyśpiesza to możliwości uruchomienia reklamy.

Kampanie inteligentne (smart)

Wyszukiwanie grupy docelowej_Google Ads

Ku chwale automatyzacji powstały też kampanie inteligentne. Nie wymagają dużej ilości ustawień. Po utworzeniu reklamy i ustaleniu strategii ustalania stawek, kampania samodzielnie wyszukuje potencjalnych klientów.

Na uwagę zasługują też kampanie produktowe dla projektów e-commerce. Inteligentne kampanie osiągają tu naprawdę świetne wyniki. Mimo tego, że są one po prostu połączeniem standardowej kampanii i remarketingu, to zbudowanie czegoś o takiej skuteczności klasycznymi kampaniami ciężko zrealizować. Brawo Google!

Czy automatyzacja w Google Ads ma wady?

Niestety tak. O ile przygotowanie kampanii inteligentnych jest proste, gdyż liczba ustawień została ograniczona do minimum, to wyciągnięcie wniosków z takiej kampanii jest problematyczne. Tym sposobem mamy “magiczny twór”, który osiąga ponadprzeciętne wyniki, ale nie wiemy tak naprawdę do kogo i w jakich sytuacjach kieruje reklamy.

Wadą jest też to, że jesteśmy trochę zmuszani do automatyzacji przez sam system. Czasem reklamodawcy mają wyśrubowane wytyczne, w kwestii wykorzystania swoich znaków towarowych. Grafiki muszą być oparte na księdze znaku i nie mogą przybierać nieprzewidzianych kształtów. Reklamy elastyczne powstają w sposób dynamiczny i nie mamy stuprocentowej kontroli nad tym, jak finalnie będą wyglądały.

Oczywiście możemy wciąż używać grafik statycznych, ale system Google Ads już nie wspiera tego formatu. Zabrano też możliwość masowej edycji tych reklam. Zmiany adresu URL musimy dokonywać w edytorze Google Ads lub każdą z reklam należy edytować pojedynczo.

Jak te zmiany wpływają na codzienną pracę przy optymalizacji kampanii?

Google Ads zdecydowanie zmierza w stronę szybszego i prostszego ustawiania kampanii. Przy korzystaniu z automatycznych strategii ustalania stawek, najważniejsze staje się dostarczenie właściwych danych o konwersjach. Jest to ważniejsze od samej struktury i ustawień w kampanii. Obecnie można odnieść wrażenie, że rozdrabniające metodologie optymalizacyjne, takie jak SKAG (Single Keyword Ad Groups), tracą na wartości, gdyż są bardzo czasochłonne, a niekoniecznie tak jak kiedyś, przekładają się na lepsze wyniki. Google Ads potrafi bez dużej segmentacji zoptymalizować kampanię pod warunkiem dostarczenia “jakościowych danych”, czyli właściwie zmierzonych i prawdziwie wartościowych konwersji. A jeśli mowa o konwersjach to tu mamy również istotną zmianę.

Możliwość przypisania konwersji do konkretnej kampanii

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że jedna konwersja, np. “zakup”, wystarczy do optymalizacji wszystkich kampanii. Czasem jednak warto optymalizować konkretne kampanie pod konkretne konwersje. Bywa i tak, że konwersja z jednej kampanii okazuje się nielogiczna w przypadku drugiej. Przykładowo kampania remarketingowa optymalizowana pod dodanie do koszyka, kiedy użytkownik, wracając do sklepu, ma koszyk już uzupełniony wcześniej dodanymi produktami na bazie ciasteczek. Kolejny aspekt to sama budowa strukturalna konta Google Ads, gdzie dozwolone jest reklamowanie różnych stron w ramach jednego konta. A wiadomo, że inna strona może mieć zupełnie inny cel biznesowy.

Bardzo długo musieliśmy czekać na dodanie tej funkcjonalności. Wcześniej byliśmy po prostu zmuszani do wrzucania wszystkich konwersji do jednego worka. Dodatkowo też przed wprowadzeniem automatycznych strategii typu “Maksymalizacja liczby konwersji”, mieliśmy dostępną tylko strategię CPA. Kiedy konwersje “gryzły się” między kampaniami, jedyne co nam pozostało, to przejście na ręczne ustalanie stawek lub maksymalizację liczby kliknięć.

Obecnie mamy możliwość przypisania konkretnych konwersji do konkretnych kampanii. Możemy to wykorzystać również w kontekście rozdziału na makro i mikro konwersje. Kampanie display mogą być ustawiane pod optymalizowanie na mikro konwersję, gdyż często docierają do użytkowników na początku lejka sprzedażowego. Natomiast kampanie z końca lejka mogą być optymalizowane pod konwersje stricte sprzedażowe.

Taki rozdział daje możliwość szybszej nauki kampanii display, poprzez dostarczenie większej ilości konwersji.

Dopasowania słów kluczowych

Zmiany w dopasowaniach słów kluczowych zawsze wywołują dość duże poruszenie wśród społeczności Google Ads. Nic w tym dziwnego – przeważnie wygląda to jak “zamach” na kolejne pieniądze reklamodawców.

Pierwsza zmiana dotyczyła dopasowań ścisłych. Kiedyś dopasowanie to mogliśmy rozumieć i stosować dosłownie. Użytkownik faktycznie musiał wpisać dokładnie to, co mamy w słowie kluczowym.

Obecnie dopasowanie ścisłe dopuszcza również wyrazy bliskoznaczne, inny szyk wyrażenia, synonimy i parafrazy, a nawet interpretację intencji wyszukiwania. Tak więc reklamy mogą wyświetlić się przy totalnie innym wyrażeniu niż w słowie kluczowym.

Nadchodzące zmiany w dopasowaniu przybliżonym z modyfikatorem

Obecnie szykuje się kolejna zmiana. Tym razem będzie ona dotyczyła dopasowania przybliżonego z modyfikatorem. Przykład zaprezentowany przez Google wygląda następująco:

Google Ads_słowa kluczowe

Słowa te zostaną “wchłonięte” przez dopasowanie do wyrażenia. Z jednej strony pomoże to tym firmom, dla których szyk wyrażenia jest istotny w wyszukiwanej frazie, tak jak w przedstawionym przykładzie dla firmy przewozowej, ale z drugiej strony wygląda na to, że to Google będzie decydował, czy kolejność ma znaczenie, czy nie.

Google Analytics 4 – ewolucja czy rewolucja?

Pierwsza wersja Google Analytics została uruchomiona w 2005 roku. Choć system ten cały czas się rozwijał i zmieniał wizualnie, to pozostawał spójny w swoim podejściu do kluczowych metryk. Czy nowa usługa Google Analytics 4 niesie ze sobą jakieś zmiany w tej kwestii?

Zorientowanie na użytkownika

Razem z rozwojem rynku mobile i coraz częściej pojawiającego się mieszania urządzeń (cross-device) wśród użytkowników stron internetowych, Google Analytics stał się mniej precyzyjny. Jak wiadomo, każde z urządzeń używane przez jedną osobę jest liczone, w klasycznym Google Analytics, jako osobny użytkownik. Główny konkurent, czyli Facebook, opiera się na zalogowanych użytkownikach. Zatem bez względu na zastosowane urządzenie jest w stanie bezproblemowo te dane powiązać. Google musiało również sprostać wymaganiom rynkowym i zwiększyć precyzję pomiarów zachowania użytkowników pomiędzy różnymi urządzeniami.

Klasyczny Google Analytics oparty jest wyłącznie na plikach cookie. Natomiast nowa usługa korzysta także z własnych zasobów informacji o użytkownikach. Ogromna rzesza osób korzysta z Androida, gdzie zgoda na personalizację reklam pozwala powiązać dane konta Google z różnych platform. Zrozumienie całej podróży użytkownika jest w dzisiejszych czasach bardzo ważne, dlatego tę zmianę należy uznać za rewolucyjną.

Nowe podejście do znanych metryk

Analytics w klasycznej wersji zlicza dane w oparciu o przeładowania strony. Przy każdym przeładowaniu uruchamiany jest kod Analytics i na tej podstawie możemy zebrać dane, np. o czasie spędzonym na stronie. Jeśli kolejne przeładowanie nie wystąpiło, mamy do czynienia z odrzuceniem.

Nowa usługa Analytics 4 została przemodelowana do zliczania danych na podstawie zdarzeń. Oprócz podstawowych zdarzeń typu “pageview”, automatycznie generowane są też podstawowe zdarzenia, takie jak scrollowanie witryny. Zdarzenia te generują się bez przeładowania strony, co znacznie zwiększa precyzje pomiarów. Dla osób korzystających od dawna ze zdarzeń generowanych, np. w Google Tag Managerze, również w starej usłudze Google Analytics, nie będzie to rewolucja, ponieważ niedoskonałości mierzenia starszej wersji można było nieco poprawić.

Co się stało ze współczynnikiem odrzuceń?

Współczynnik odrzuceń jest chyba jednym z najbardziej lubianych wskaźników w branży marketingowej. Nie jest może zbyt dokładny, ale daje możliwość szybkiego porównania jakości źródeł ruchu.

Jeśli nowa usługa mierzy interakcje bez przeładowania strony, to stosowanie tego współczynnika trochę traci sens. W tym przypadku lepiej jest spojrzeć na zaangażowanie. Pewnie dlatego, zamiast współczynnika odrzuceń, wprowadzono takie metryki jak sesje z interakcją, na bazie której obliczany jest współczynnik zaangażowania.

W klasycznej usłudze Analytics, jeśli użytkownik trafił na naszą stronę i przykładowo czytał artykuł 20 min, ale nie przeszedł na żadną inną podstronę, będzie zaliczony jako odrzucenie z czasem na stronie wynoszącym 0 sekund.

Nowa usługa wygeneruje zdarzenia scrollowania i będziemy w stanie stwierdzić, czy artykuł zainteresował odbiorcę, czy nie.

Zmiany w oprogramowaniu Apple iOS 14

Ostatnio zasypywani jesteśmy komunikatami na temat zmian w najnowszym oprogramowaniu Apple, które mają wpłynąć na nasze reklamy. O co tu chodzi?

Apple, dbając o prywatność swoich użytkowników, postanowił dodać dodatkowy monit z pytaniem, czy wyrażają oni zgodę na śledzenie, podczas uruchamiania aplikacji. Jeśli użytkownik nie wyrazi zgody, nie będziemy w stanie śledzić konwersji. Czy faktycznie jako reklamodawcy mamy się czego obawiać?

Google Ads_najważniejsze zmianu na przestrzeni lat

Na polskim rynku Apple rośnie w siłę, ale wciąż jego udział w rynku smartphone’ów jest dużo niższy niż średnia europejska. W Polsce wynosi obecnie około 7%, kiedy średnia w Europie to około 31%. Nawet jeśli jakaś część osób z tych 7% nie zgodzi się na śledzenie, nie będzie miało to aż tak wielkiego znaczenia. Tak więc na rodzimym rynku nie spodziewałbym się wielkich zawirowań. W krajach, gdzie udział Apple jest zdecydowanie wyższy, może być zgoła inaczej.

Cała sytuacja przypomina też trochę początki wprowadzania RODO. Mamy często na stronach wielkie okna z wyborem, na jakie ciasteczka wyrażamy zgodę. Większość użytkowników, bez zapoznania się z zasadami i tak się na wszystko zgadza.

Czy taki sam los spotka tę aktualizację? Na odpowiedź musimy jeszcze poczekać. Natomiast już teraz powinniśmy dopasować się do zmian, szczególnie jeśli używamy reklam na Facebooku, gdzie wymagane jest chociażby zweryfikowanie domeny.

Podsumowanie

Celem artykułu nie było przedstawienie nowości, ale spojrzenie na pewne kluczowe rzeczy z perspektywy czasu. Oczywiście są one kroplą w morzu wszystkich zmian. Poruszyłem tu kilka tych aspektów, które w mojej ocenie wpływają obecnie na kształtowanie strategii kampanii Google Ad’sowych, w porównaniu z możliwościami z przeszłości. Ostatnie lata, przynoszące ciekawe zmiany, zdają się być najbardziej dynamiczne. Z jednej strony tracimy kontrolę nad pewnymi aspektami kampanii, z drugiej strony algorytmy robią dobrą robotę.

#samnektar by Robert Skrobek/Beeffective Team

Targetowanie B2B w Google Ads

Segment Performance Marketingu to bardzo dynamiczny sektor, w którym zmiany dzieją się każdego dnia. Jako osoby, które projektują i wdrażają reklamy w przestrzeni digitalowej, musimy być przygotowani na to, że nowe możliwości targetowania otrzymamy z dnia na dzień. Nie inaczej jest z Google Ads, które na początku roku umożliwiło targetowanie do nowych odbiorców. Czy to jest początek, a nawet przełom w targetowaniu B2B w Google Ads?

Targetowanie B2B w Google Ads

W styczniu 2021 roku w Google Ads podczas tworzenia kampanii płatnych w kampaniach wideo, pojawiła się możliwość wyboru nowych grup odbiorców. W sekcji „przeglądaj” można teraz wybrać zatrudnienie.

obrazek przedstawia sekcję odbiorcy w Google Ads
Sekcja „Odbiorcy” w Google Ads

Zaglądając głębiej, pojawiają się szczegółowe informacje, które związane są z branżą oraz wielkością firmy. Każda z tych grup odkrywa kolejne podgrupy:

Targetowanie w podgrupie „Branża” w Google Ads

Branża została podzielona na:

  • budowlaną
  • finansową
  • medyczną
  • nieruchomości
  • technologiczną
  • turystyczną
  • oświatę
  • przemysł wytwórczy

Wielkość firmy z kolei dzieli się na trzy mniejsze warianty:

Targetowanie „Wielkości firmy” w Google Ads

  • Małe przedsiębiorstwo (1–249 pracowników)
  • Duże przedsiębiorstwo (od 250 do 10 tys. pracowników)
  • Bardzo duże przedsiębiorstwo (powyżej 10 tys. pracowników)

Możliwość targetowania reklamy po wielkości firmy jest dyskusyjne. W Polsce jest mało firm, które zatrudniają powyżej 10 tys. pracowników. Z drugiej strony, jeśli chcemy trafiać do małych firm, które zatrudniają od 10 do 49 pracowników nasze reklamy będą się pokazywać zarówno osobom, które prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą, jak i firmom, które zatrudniają powyżej 100 pracowników. Rozstrzał jest duży. Widać, że osoby odpowiedzialne za wprowadzanie zmian w nowych grupach odbiorców są ze Stanów Zjednoczonych. Na tamtym rynku na pewno znajdziemy więcej odbiorców w poszczególnych wielkościach firmy niż w Polsce.

Jak reklamować w sektorze B2B w Google Ads?

Wybranie nowej grupy odbiorców odbywa się dokładnie w tym samym miejscu, jak dotychczas, w ustawieniach kampanii w sekcji „Ludzie”.

Ustawienie nowej grupy odbiorców w sekcji „Ludzie”

Z racji tego, że jest to nowość proponowałbym stworzyć nową kampanię i uważnie obserwować wyniki. Czy to będzie game changer w reklamach do biznesu w Google Ads? Nie byłbym tego taki pewien i sam podchodzę do tego z dystansem. Na pewno przede wszystkim trzeba to przetestować. Aktualnie mam możliwość wyboru nowej grupy odbiorców w reklamach wideo i wykorzystuję ją podczas tworzenia reklam sekwencyjnych w YouTube. Podczas przygotowania nowej reklamy wybieram Rozważenie zakupu produktu danej marki, następnie wideo i w polu niżej „sekwencja reklamy”.

Ustawienie typu kampanii reklamowej w Google Ads

Wybranie podtypu kampanii sekwencyjnej

Jakie ciekawe grupy rzuciły mi się w oczy?

Połączenie wielkości firmy z zainteresowaniami.
Przykładowo, przedsiębiorstwo, które szuka firm chętnych do amortyzowania kosztów stałych poprzez zamontowanie instalacji energii odnawialnej, może testować taki wariant:

grafika przedstawia przykładową grupa B2B dla osób zainteresowanych energią odnawialną w firmach.
Przykładowa grupa B2B dla osób zainteresowanych energią odnawialną w firmach

Może działasz w branży gastronomicznej i sprzedajesz produkty dla szefów kuchni?
Połączenie branży gastronomicznej oraz mężczyzn powinno być dla Ciebie najlepszym wyborem. W tym targetowanie pomocne będzie określenie odpowiednich warunków w sekcji Ludzie -> Dane demograficzne.

obrazek przedstawia Targetowanie do branży gastronomicznej w sektorze b2b Google Ads
Targetowanie do branży gastronomicznej w sektorze B2B Google Ads

Dzięki nowym grupom odbiorców możliwości z pewnością są większe. W każdym targetowanie B2B na pewno trzeba skrupulatnie rozpoznać, komu chcemy przedstawić nasze produkty czy usługi. Na skuteczną reklamę składa się więcej czynników niż sama grupa odbiorców, trzeba również zadbać o odpowiednie wykluczenia. W tym typie reklamy należy też przygotować odpowiednie wideo do internetu.

Czy wszyscy mogą włączyć targetowanie B2B w Google Ads?

Jest to stosunkowo nowa opcja, także na razie może być dostępna tylko dla ograniczonej liczby kont. Jeśli u Ciebie nie pojawiła się taka możliwość, nie przejmuj się. Musisz uzbroić się w cierpliwość! Tak jak wspomniałem na wstępie – zmiany dzieją się z dnia na dzień. Możliwe, że jutro otrzymasz możliwość włączenia do kampanii nowych grup odbiorców by moc targetować B2B w kampaniach wideo Google Ads. Po cichu liczę, że nowe opcje zostaną dodane w innych typach kampanii, np. w sieci reklamowej.

Każda nowość zasługuje na to, by ją przetestować. Dopiero po stworzeniu kampanii reklamowej i poddaniu ją optymalizacji, będziemy mogli stwierdzić, czy nowe grupy odbiorców w Google Ads są skuteczne.

#samnektar by Paweł Ciosk/Beeffective Team

Jak mierzyć konwersje telefoniczne w Google Ads?

Wartość sprzedaży zakupów realizowanych za pośrednictwem sklepów internetowych możemy zmierzyć w dość łatwy sposób, a następnie wyciągnąć wnioski z przeprowadzonych działań reklamowych. W branży usługowej sytuacja kształtuje się zgoła inaczej. Tu częstym punktem styku jest kontakt telefoniczny i wtedy sytuacja staje się bardziej skomplikowana.

Co zrobić, jeśli to konwersje telefoniczne są kluczowym wskaźnikiem efektywności działań reklamowych w Google Ads?

Nie pozostaje nam nic innego jak nauczyć się skutecznie je mierzyć! Użytkownicy Internetu korzystają często naprzemiennie z komputerów i urządzeń mobilnych, zatem w zależności od typu urządzenia i sytuacji w jakiej się znajdują mają różne możliwości połączenia z wybraną firmą. Jak przygotować analitykę, by mierzyć wszystkie te interakcje? Na te pytanie postaram się odpowiedzieć w tym nektarze. Zapraszam do lektury.

Typy połączeń telefonicznych w zależności od sytuacji

Na wstępie wyobraźmy sobie, w jakich sytuacjach możemy się znaleźć jako potencjalni klienci i przyjrzyjmy się temu, jakie mamy wtedy możliwości kontaktu z firmą.

Przypadek pierwszy – Tylko telefon

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na autostradzie, zepsuło nam się auto, więc musimy skorzystać z pomocy drogowej. Choć sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, tutaj posłuży nam jako przykład prezentacji biznesu, który opiera się na połączeniach telefonicznych. Tak więc przymuszeni sytuacją, korzystamy z telefonu do wyszukania odpowiedniej firmy, która pomoże nam szybko uporać się z kłopotem. Po ujrzeniu wyników, zapewne nie będziemy wybrzydzać i klikniemy jedną z wyświetlonych reklam, która pojawiła nam się w sieci wyszukiwania Google. Już w tym przypadku możliwości rozchodzą się przynajmniej na dwie drogi.

Pierwsza z nich to kliknięcie tzw. rozszerzenia połączenia lub reklamy typu „tylko połączenie”. Zarówno jedna jak i druga opcja od razu spowoduje wywołanie połączenia. Jeśli dodzwonimy się, być może skorzystamy z oferty i zostaniemy klientami. W tym przypadku jednak nie trafimy na stronę www, czyli nie zostawimy żadnej informacji w Google Analytics. Czy więc ślad w analityce po nas zaginie? O tym później.

Oprócz kliknięcia rozszerzenia, możliwa jest też inna aktywność – przejście na stronę www. Jako interesanci możemy tu wykonać dwie kolejne czynności. Jedna z nich to kliknięcie numeru telefonu. Oczywiście tylko pod warunkiem, że taka możliwość istnieje. Do tego potrzebne jest właściwe umieszczenie numeru w kodzie strony. Zapamiętanie 9 cyfr, dla niektórych nie będzie wyczynem, załóżmy jednak, że wzburzenie spowodowane całą sytuacją na drodze nie stanowi najlepszych okoliczności, lepiej więc podać użytkownikowi taki numer telefonu „na tacy”, czyli w postaci klikalnego linku.

Przypadek drugi – Gdy korzystamy z komputera

Wyobraźmy sobie, że siedząc przed komputerem  przeglądamy mieszkania i chcemy skontaktować się z deweloperem, aby zapytać o mieszkanie. Choć  dzisiaj praktycznie wszystko jest możliwe, to jednak komputer nie jest sprzętem, który domyślnie służy do dzwonienia, także tu naturalnym zachowaniem będzie wybranie ręczne numeru widocznego na stronie internetowej.

Na bazie tych dwóch różnych sytuacji możemy wyróżnić następujące interakcje telefoniczne:

  • połączenie bezpośrednio z reklamy,
  • kliknięcie w numer telefonu, kiedy użytkownik ogląda stronę na telefonie,
  • ręczne wybranie numeru widocznego na stronie na telefonie lub komputerze.

Konwersje telefoniczne w przypadku połączenia bezpośrednio z reklamy

Implementacja tego rozwiązania jest zdecydowanie najprostsza. Aby mierzyć konwersje telefoniczne z reklam, wystarczy dodać odpowiednie rozszerzenie do swoich reklam. Na poniższych grafikach „bzyczek” wskazuje, gdzie należy wejść, aby dodać rozszerzenie połączenia i numer telefonu.

Dodawanie rozszerzenia połączeń_mierzenie konwersji telefonicznych z Google Ads
Dodawanie rozszerzenia połączeń

Jeśli na Waszym koncie raportowanie połączeń telefonicznych jest wyłączone, należy je włączyć. W tym celu musimy udać się do ustawień konta.

Ustawianie konta_mierzenie konwersji
Ustawianie konta

Od tej chwili w Twojej reklamie, która wyświetla się na urządzeniach mobilnych, może pojawić się przycisk do połączenia bezpośrednio z reklamy.  Najczęściej jest to symbol słuchawki i numer telefonu.

Jeśli w Twojej firmie próby nawiązania kontaktu za pomocą połączeń telefonicznych  są kluczowe, pamiętaj o możliwości skorzystania z reklam typu „Tylko połączenie”. Ten typ reklamy nie daje możliwości przejścia na stronę, zatem po kliknięciu następuje od razu połączenie telefoniczne.

Konwersje telefoniczne w przypadku kliknięcia numeru telefonu w witrynie

Kliknięcie dowolnego elementu na Twojej witrynie możemy zmierzyć. Czy będzie to obrazek, tekst, czy telefon, najlepiej posłużyć się tutaj narzędziem Google Tag Manager.

Jeżeli numer telefonu na stronie jest zapisany w postaci zwykłego tekstu,to takiego numeru nie da się kliknąć. Wyjątkiem jest iPhone, który sam konwertuje numer do postaci klikalnej, ale tutaj nie skupiamy się tylko na nim. Dlatego też zdecydowanie lepiej od razu zapisać numer w postaci klikalnego linku. Aby to zrobić, numer powinien być umieszczony w kodzie strony w następujący sposób:

<a href=”tel:+48555555555“>555 555 555</a>

Do zmierzenia kliknięć, które pozwolą nam śledzić konwersje telefoniczne, potrzebujemy także odpowiedniej reguły w Google Tag Managerze. Pomiar kliknięć w numer telefonu dokładnie opisuje Norbert w swoim nektarze pod nagłówkiem: Mierzenie kliknięć numerów telefonów. W skrócie, stworzenie reguły opiera się na kliknięciach linków, które w adresie URL zawierają “tel”.

Kiedy mamy już gotową regułę, pozostaje stworzyć odpowiedni tag, który wyśle informację o kliknięciu do systemu Google Ads, ale zanim to zrobimy musimy stworzyć odpowiednią konwersję.

Przenieśmy się zatem do systemu Google Ads. Kiedy udamy się  do segmentu “Konwersje”, klikamy „plus” i wybieramy typ konwersji “Połączenie telefoniczne”:

Typ konwersji – Połączenie telefoniczne

Następnie z listy wybieramy: Kliknięcia numeru telefonu w Twojej witrynie mobilnej. Konfiguracja przebiega klasycznie, jak w przypadku innych konwersji, czyli podajemy nazwę, wartość i wybieramy model atrybucji.

Gdy skończymy tworzyć konwersję, otrzymamy identyfikator oraz etykietę. Teraz wystarczy w Google Tag Managerze utworzyć tag o nazwie: Google Ads – śledzenie konwersji, po czym uzupełnić otrzymanymi danymi.

Konfiguracja tagu konwersji_konwersje telefoniczne
Konfiguracja tagu konwersji

Jako regułę wyzwalającą tag wybieramy tę stworzoną wcześniej, odnoszącą się do kliknięć numerów telefonu. Od tej chwili śledzimy kliknięcia w numer telefonu i wysyłamy informację do systemu Google Ads.

Uwaga! To rozwiązanie jako jedyne z tu opisywanych  nie mierzy połączeń, a interakcje z numerem telefonu. Jeśli chcecie zmierzyć każde połączenie, np. pod kątem długości połączenia, musicie skorzystać z innych opcji.

Konwersje telefoniczne a ręczne wybieranie numeru telefonu

Zmierzenie interakcji związanych z liczbą nawiązanych połączeń telefonicznych, kiedy klient ręcznie wybrał numer na urządzeniu, wydaje się niemożliwe. Na szczęście Google ma też sposób na to, by i tutaj mierzyć konwersje telefoniczne.

Aby zmierzyć takie połączenie potencjalny klient nie może zobaczyć na stronie Twojego prawdziwego numeru. Dokładnie tak działa system mierzenia konwersji telefonicznych z przekierowaniem. Kiedy użytkownik trafia na naszą stronę z reklamy płatnej, numer telefonu dynamicznie zmieni się na inny. Dzwoniąc na numer obecny na stronie, następuje przekierowanie na nasz prawdziwy numer. Wszystko zostaje zarejestrowane i zmierzone.

Jak włączyć śledzenie tego typu połączeń?

Tak jak w poprzednim przypadku, musimy udać się do miejsca, gdzie tworzymy konwersje w systemie Google Ads. Znowu  klikamy „plus” i dodajemy konwersję typu “Połączenie telefoniczne”. Tym razem jednak wybieramy “Połączenia z numerem telefonu w Twojej witrynie”. Po konfiguracji ustawień konwersji, pozostaje już tylko ustawienie na samej stronie.

System Google Ads straszy nas tu skryptami, natomiast znowu najprostszym sposobem jest wykorzystanie Google Tag Managera. W przypadku tej konwersji również mamy jej identyfikator, etykietę oraz nasz numer telefonu. Wystarczy wszystkie te informacji podać w dedykowanym tagu o nazwie: Google Ads – połączenia związane z konwersjami w witrynie. Najlepiej aby tag uruchamiał się na wszystkich stronach, więc jako regułę wybierzmy “All Pages”.

Tworzenie tagu - połączenia z witryny
Tworzenie tagu – połączenia z witryny

Aby numer mógł dynamicznie się podmieniać, Google wymusza na nas włączenie rozszerzenia połączeń, czyli ten typ konwersji telefonicznej musi działać równocześnie z połączeniami bezpośrednio z reklamy. Samo uruchomienie tagu niestety nie zadziała.

Ważne jest, aby wszędzie numer telefonu był zapisany w tej samej postaci, zatem jeśli w jednym miejscu użyjemy kodu kraju albo spacji, to róbmy to w każdym miejscu tak samo.

Sprawdzenie poprawności

Sprawdzenie poprawności wgranego tagu możemy zweryfikować za pomocą wtyczki Tag Assistant dostępnej dla przeglądarki Chrome. W przypadku prawidłowo zaimplementowanego tagu, powinniśmy zobaczyć Website Call Metrics w kolorze zielonym.

Sprawdzenie poprawności działania tagu „Połączenia z witryny”

Równie ważne jest sprawdzenie, czy wszystkie numery na stronie podmieniają się. Tu użyjemy wbudowanego debuggera Google. Aby z niego skorzystać, po wgraniu tagu, wystarczy dodać do adresu url: #google-wcc-debug. Przykładowo: twojastrona.pl#google-wcc-debug

W lewym dolnym rogu powinno otworzyć się dodatkowe okno. Przy użyciu przycisku „Force” wszystkie numery na stronie powinny podmienić się na 999 999 999. Należy sprawdzić, czy wszystko działa jak należy.

Weryfikacja poprawnego podmieniania numerów

Realny test niestety musimy wykonać na prawdziwym kliknięciu reklamy, płacąc za niego. Uruchomiony debugger poinformuje nas o prawidłowej zmianie numeru lub poinformuje o błędzie. Najczęstsze z nich, powodujące błąd pobrania numeru, to brak rozszerzenia połączeń lub numer zapisany w innej postaci. Czasem trzeba usunąć obecne rozszerzenie połączeń, dodać je na nowo i zaczekać aż zostaną zatwierdzone. Niestety, tak jak każde narzędzie, tak i to ma swoje minusy. Sytuacja, że klient nie zna naszego prawdziwego numeru nie zawsze będzie zaletą. Przykładowo kiedy wyśle sms – wiadomość nie dotrze do odbiorcy.

Raport połączeń telefonicznych

Już wiemy, jak mierzyć połączenia. Przynajmniej taką mam nadzieję… Teraz pojawia się pytanie –  gdzie sprawdzić, kto i kiedy do nas dzwonił?

Odczytywać połączenia możemy na kilka sposobów. Jeden z raportów możemy znaleźć wśród tych predefiniowanych. Wystarczy wyszukać kategorię “Rozszerzenia”, a następnie wybrać “Szczegóły połączeń”.

Predefiniowane raporty Google Ads
Predefiniowane raporty Google Ads

Szczegóły połączeń w przypadku mierzenia konwersji telefonicznych z Google Ads
Szczegóły połączeń

Raport przedstawia podstawowe informacje o czasie, numerze telefonu oraz źródle połączenia. Możemy również dodać informację o kampanii lub konkretnych słowach kluczowych, które wygenerowały połączenie. Jeśli zatem mamy dobry efekt z jakiegoś połączenia z kampanii, możemy sprawdzić dokładnie, jaka kampania i jakie słowo kluczowe do tego efektu doprowadziły.

Połączenia telefoniczne możemy również śledzić w podstawowych statystykach kampanii, grup reklam czy słów kluczowych. Domyślnie nie są one widoczne, ale wystarczy przejść do ustawień kolumn i dodać „Połączenia telefoniczne”.

Włączanie połączeń telefonicznych w widoku kolumn z kampanii Google Ads
Włączanie połączeń telefonicznych w widoku kolumn

W ustawieniach konwersji telefonicznej, w momencie jej tworzenia, mieliśmy możliwość ustawienia czasu połączenia. Czyli połączenia z określonym czasem są traktowane jako konwersje, a pozostałe nie. Jeśli połączenie trwało 1 sekundę, raczej nie będzie dla nas dochodowe. Teraz zatem przy segmentacji widoku względem rodzaju konwersji możemy sprawdzić, ile połączeń przełożyło się na konwersję. Widok ten wygląda tak:

Widok połączeń w widoku grupy reklam_kampania Google Ads_konwersje telefoniczne
Widok połączeń w widoku grupy reklam

W powyższym przypadku 5 połączeń wygenerowało 5 konwersji, zatem wszystkie połączenia spełniły warunki co do długości połączenia.

Śledź konwersje telefoniczne z Google Ads

Przedstawione w tekście możliwości dotyczą tych przypadków, w których źródłem ruchu jest Google Ads. Kiedy prowadzimy działania również na innych kanałach możemy  skorzystać z płatnych narzędzi, zastępujących te wbudowane w Google Ads. Rynek nasycony jest także wieloma narzędziami typu call back. Z darmowych opcji pozostaje na pewno mierzenie kliknięć w numer telefonu i wysyłanie zarejestrowanych zdarzeń do Google Analytics. Jest to dość praktyczna metoda stosowana przez wielu reklamodawców. Jeśli głównym kanałem Waszego marketingu jest Google Ads, śmiało możecie skorzystać z wszystkich przedstawionych opcji i efektywnie mierzyć konwersje telefoniczne.

#samnektar by Robert Skrobek/Beeffective Team

Dobierz model atrybucji do konkretnego biznesu

Modele atrybucji w kampaniach w digitalu

Atrybucja jest pojęciem, które w świecie marketingu spotyka się już od dawna. Jednak pomimo swojej dość sporej popularności, atrybucja nie jest jeszcze przez wszystkich wykorzystywana i jak się okazuje – rozumiana.

Jeżeli już zgłębimy nieco temat atrybucji, jako pierwsze nasuwa się pytanie – jaki model dla naszego biznesu będzie najlepszy? Czy ustalenie jednego jest w ogóle możliwe? Postaram się Wam przybliżyć dostępne modele atrybucji, określić, co one oznaczają oraz jak je wykorzystywać w swojej firmie. Wpływ na ostateczny sukces kampanii na Facebooku, jak i innych platformach, ma wiele czynników. Należy więc analizować całą ścieżkę klienta, prowadzącą do sprzedaży. Jak zrobić to właściwie?

Jakie działania są skuteczne?

Realizując kampanię reklamową dla marki Patrizia Aryton wiem, jak bardzo wydłużona może być ścieżka zakupowa kobiety, która myśli o zakupie ekskluzywnego płaszcza. Cały proces poprzedzony jest wieloma stykami użytkownika z marką – począwszy od Facebooka, poprzez całą sieć reklamową Google’a, gdzie widnieją reklamy banerowe i produktowe, aż do przeróżnych stron contentowych. W takiej sytuacji ciężko jest jednoznacznie określić, która reklama miała ostateczny wpływ na podjęcie decyzji o zakupie.

Co innego w sytuacji, kiedy zarządzamy sklepem internetowym, oferującym np. tanie obuwie. Wyobraźmy sobie, że nasza potencjalna klientka widzi reklamę na Facebooku z wielkim napisem: Promocja -60% z kodem rabatowym + darmowa dostawa. Lepszej okazji nie będzie, a nowe buty zawsze mogą się przydać. Klientka odwiedza stronę, znajduje buty przecenione z 99 zł na 39,6 zł i pod wpływem chwili dokonuje zakupu.

Dwa sklepy online, dwie inne ścieżki klienta i dwa różne podejścia do przypisania ostatecznej konwersji. Każdy właściciel sklepu, a także marketer odpowiedzialny za kampanie efektywnościowe chce wiedzieć, które źródło ruchu generuje najwięcej konwersji, by przeznaczyć na nie więcej budżetu mediowego. I tutaj z pomocą przychodzą nam modele atrybucji. Wybór odpowiedniego modelu nie jest prosty i jest to jedna z najważniejszych decyzji biznesowych w każdym e-commerce.

Model atrybucji niejedno ma imię

W celu lepszego zrozumienia, co oznacza dany model atrybucji, wyobraźmy sobie kolejną sytuację, w której klient chce kupić sukienkę na przyjęcie weselne. Ścieżka prowadząca do zakupu rozpoczęła się od przeczytanie wpisu na blogu jednej z influencerek modowych. Następnie ta sama sukienka wyświetliła się użytkowniczce na Instagramie marki modowej oraz na tablicy w serwisie Pinterest. W tym momencie potencjalna klientka zakwalifikowano jako osobę zainteresowaną sukienkami, dlatego też zobaczyła post sponsorowany na tablicy na Facebooku. Kolejnym krokiem ku transakcji jest wyszukiwarka i reklama Google Ads na hasło „sukienka na wesele”. Następnie na fanpage’u klientka szuka potwierdzenia wiarygodności i jakości marki, by w kolejnym kroku porównać ceny wymarzonej kreacji u różnych dystrybutorów. Na Facebooku wyświetla się kolejna reklama, tym razem dynamiczna, ukazująca sukienkę i kierująca do sklepu www. Produkt krąży za klientką po całym internecie w ramach kampanii w Google. Jako że sukienka znajduje się w koszyku już od dłuższego czasu, użytkowniczka dostaje personalizowany mailing przypominający o porzuconym koszyku. Klientka jest jednak łowcą okazji i ostatecznie przekonuje ją rabat na Picodi i kupuje sukienkę z 15-procentową obniżką.

Ścieżka klienta

Podobnie, jak przy zakupie płaszcza, widzimy, że użytkowniczka musiała przejść bardzo długą drogę i zetknąć się z marką w wielu punktach styku, by finalnie doszło do zakupu. Któremu punktowi należy przypisać konwersję? Influencerce, która wypromowała produkt na swoim blogu i zainicjowała całą podróż klienta? A może Picodi, które ją zakończyło? A może wszystkim? Przybliżmy sobie zatem każdy z modeli atrybucji i spróbujmy wytypować ten, który najbardziej będzie pasował do naszego przykładu.

Modele atrybucji w kampaniach digitalowych
Modele atrybucji

Model atrybucji – Ostatnie kliknięcie

Model atrybucji - Ostatnie kliknięcie
Model atrybucji – Ostatnie kliknięcie

W modelu atrybucji Ostatnie kliknięcie konwersję przypisze się do Picodi. Model ten wykorzystuje się najczęściej, a w Google Analytics czy Google Ads ustawia domyślnie. Jak widać, nie zawsze jest to słuszny model, z którego powinniśmy korzystać przy interpretacji wyników. Gdyby nie wpis na blogu, reklamy na Facebooku i Google’u, a także wysłany newsletter, klientka nie szukałaby rabatu na Picodi. Ten model atrybucji sprawdzi się np. przy jednodniowych akcjach rabatowych, które mają na celu w krótkim czasie przyciągnąć jak najwięcej klientów. Oferta musi być wówczas na tyle zachęcająca, by odbiorcy pod wpływem impulsu byli skłonni dokonać zakupu.

Model atrybucji – Ostatnia interakcja

"<yoastmark

Model ten jest bardzo podobny do modelu „Ostatnie kliknięcie”, ale bierze pod uwagę również wyświetlenia reklamy, które nie prowadziły do przejścia na stronę. W naszym przypadku konwersja również zostałaby przypisana do Picodi.

Model atrybucji – Pierwsza interakcja

Ostatnia interakcja_atrybucja
Model atrybucji – Pierwsza interakcja

W tym przypadku konwersja zostanie przypisana influencerce, która zainicjowała ścieżkę. Warto rozróżnić interakcję od kliknięcia – interakcja nie musi kończyć się przejściem na stronę, a może być wyłącznie wyświetleniem. Model ten sprawdzi się przede wszystkim przy akcjach wizerunkowych firmy, a także w przypadku nowych marek, wchodzących dopiero na rynek. Kampania wizerunkowa ma na celu zainicjować ścieżkę, a z kolei dla nowych marek najważniejsza jest wiedza, skąd klient dowiedział się o firmie.

Model atrybucji – Pierwsze kliknięcie lub wizyta

Pierwsze kliknięcie lub wizyta
Model atrybucji – Pierwsze kliknięcie lub wizyta

W ramach tego modelu konwersja zostanie przypisana kampanii Facebook Ads, która doprowadziła naszą klientkę na stronę www. Podobnie jak „Pierwsza interakcja” brane są tutaj pod uwagę wyłącznie punkty inicjujące ścieżkę, dlatego też model ten sprawdzi się przy akcjach wizerunkowych.

Model atrybucji – 7-dniowy spadek udziału z upływem czasu

7-dniowy spadek udziału z upływem czasu
Model atrybucji – siedmiodniowy spadek udziału z upływem czasu

Jest to dość skomplikowany model atrybucji, w którym konwersję przypisze się wyłącznie tym punktom, które miały miejsce w ostatnich siedmiu dniach. W momencie, gdy ścieżka klienta się wydłuża, ten model się nie sprawdzi. W naszym konkretnym przykładzie konwersja będzie wynikiem działania kampanii banerowej Google Display Network, wysłanym newsletterom i Picodi. Czy słusznie? Z pewnością nie. Te reklamy nigdy nie wyświetliłyby się naszej klientce bez wcześniejszego zapoznania się z marką, które miało miejsce miesiąc wcześniej. Model ten sprawdzi się przy sprzedaży produktów, przy których ścieżka zakupowa nie jest specjalnie wydłużona, a decyzyjność trwa około tygodnia. Sprawdzi się również przy kampaniach remarketingowych.

Model atrybucji – Równa wartość

1. Model atrybucji – Równa wartość

2. Model atrybucji – Równa wartość

Ten model atrybucji najbardziej sprawiedliwie rozdziela udział w konwersji. Zlicza się punkty styku, a konwersję przypisuje do tego źródła, które pojawiło się najczęściej. W przypadku naszej klientki będzie to Facebook, ponieważ pojawił się aż trzy razy na naszej ścieżce konwersji. Sprawiedliwie? Tak i nie. Na pewno model ten sprawdzi się przy zakupach, które wymagają dłuższego czasu na decyzję. Warto go stosować w przypadku e-commerce’ów oferujących drogie produkty.

Model pozycyjny 30 lub 40%

1. Model atrybucji – rozkład pozycyjny 40%

2. Model atrybucji – rozkład pozycyjny 30%

Bardzo ciekawe modele, które największy udział w konwersji przydzielają pierwszej lub ostatniej interakcji z marką. Sprawdzą się na pewno w kampaniach, które są prowadzone zgodnie z zasadami lejka sprzedażowego. Monitorujemy w nim, co miało wpływ na rozpoczęcie ścieżki (kampania wizerunkowa) i jakie działania ją domknęły (kampania remarketingowa). Po 30% lub 40% udziałów przypisuje się do pierwszej lub ostatniej interakcji, a pozostałe 40% lub 20% na środkowe punkty.

Który model najlepszy?

Jak widać, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, który model jest najlepszy. Wszystko zależy od branży, etapu lejka sprzedażowego czy nawet konkretnej akcji promocyjnej. Jeśli chcemy analizować kampanię remarketingową, tutaj najlepszym modelem będzie „Ostatnia interakcja” lub „Ostatnie kliknięcie lub wizyta”. W momencie, gdy mamy do czynienia ze sklepem z towarami luksusowymi powinniśmy wziąć pod uwagę model „Równa wartość”. Sprawdzi się tutaj również model „Pozycyjny” pod warunkiem, że prowadzimy zarówno kampanię wizerunkową, jak i sprzedażową, zgodną z lejkiem sprzedażowym. Szybką akcję promocyjną najlepiej analizować w ramach modelu „Ostatnia interakcja” lub „Ostatnia pozycja”. Warto pochylić się nad wyborem modelu atrybucji przed interpretacją wyników kampanii. Należy również podkreślić, że każde narzędzie analityczne ma ustawiony inny model atrybucji, co należy wziąć pod uwagę podczas analizowania efektów sprzedażowych.

#samnektar by @Anita Piasecka/Beeffective

Wybór optymalizacji pod cel reklamowy

Zastanawiasz się dlaczego Twoja reklama w Google nie jest na pierwszej pozycji? Chcesz uzyskać określony zwrot z inwestycji, a nie daje Ci spokoju fakt, że reklama nie generuje dużo przejść na stronę? A może chcesz uzyskać jak najwięcej zakupów przy jednoczesnym niskim koszcie CPC? Niestety, jak to w życiu… Wszystkiego mieć nie można. System reklamowy Google’a doskonale zna swoich odbiorców. Wie, czego może się od nich spodziewać i odpowiednio dostosowuje wyświetlane im treści. Jak zatem dobrać strategię określania stawek, by osiągnąć swój cel reklamowy, a więc i biznesowy?

Chyba każdemu marketerowi, odpowiedzialnemu za przeprowadzenie kampanii w wyszukiwarce, zdarzyło się usłyszeć od klienta pytanie „dlaczego moja firma nie jest pierwsza w wynikach wyszukiwania”? Czy zawsze jednak najwyższa pozycja oznacza najwyższą sprzedaż? Niekoniecznie. Wszystko zależy od tego, jaki jest nasz nadrzędny cel. Zasada jest prosta – to, jaki cel sobie obierzemy, będzie dyktowało nam do jakich odbiorców trafimy z naszą reklamą. Zastanówmy się zatem, co chcesz osiągnąć poprzez reklamę w Google, a podpowiem Ci, jak odpowiednio ustawić kampanię.

Cel reklamowy – jak najwięcej konwersji

Sprzedaż musiała znaleźć się na pierwszym miejscu, jest to bowiem podstawowy cel każdego biznesu. Niezależnie od tego czy mowa tutaj o pozyskaniu jak największej liczby zakupów w e-commerce, czy leadów kontaktowych, by osiągnąć ten cel, należy w pierwszej kolejności poprawnie skonfigurować konwersje w systemie Google Ads. Tylko wtedy algorytm będzie umiał rozpoznać zachowania użytkowników i kierować reklamę do tych, którzy dokonają najbardziej pożądaną przez nas czynność, czyli skonwertują. Aby dotrzeć do takich użytkowników, naszą strategią ustalania stawek będzie maksymalizacja liczby konwersji. Przy tej optymalizacji możemy również ustawić docelowy koszt działania, co jest najbardziej przydatne w momencie, gdy mamy ograniczony budżet i nie chcemy przekroczyć określonej sumy. Ustalanie maksymalnej konwersji polecam jedynie wtedy, gdy dysponujemy dogłębnymi analizami wyników na naszej stronie. Ustawienie tego limitu może bowiem doprowadzić do tego, że nie dotrzemy do użytkownika, który z pewnością dokona u nas zakupu, ale jego pozyskanie przekracza wyznaczoną kwotę nawet o złotówkę. Zamiast tego, w celu oszczędności środków, warto obserwować określone wskaźniki reklamowe.

Optymalizacja pod cel reklamowy_konwersja
Optymalizacja pod cel reklamowy_konwersja

Kiedy najlepiej korzystać z tej strategii określania stawek?

W momencie, gdy nasz sklep lub strona pozyskująca leady ma jakieś dane historyczne dotyczące konwersji. Dzisiejsze algorytmy Google’a potrafią już odpowiednio dobierać odbiorców nawet w momencie, gdy poziom konwersji na stronie jest na niskim poziomie. Jednak z doświadczenia wiem, że najlepsze rezultaty przynoszą kampanie prowadzone na kontach, które mają już zebrane informacje na temat swoich użytkowników.

Na jakie pułapki należy uważać?

Po pierwsze – w momencie, gdy zmieniasz strategię z np. maksymalizacji kliknięć na maksymalizację konwersji, nigdy nie zwiększaj budżetu! Wręcz przeciwnie – należy go nieco zmniejszyć. To nas uchroni przed wysokim kosztem pozyskania klienta. System bowiem będzie chciał usilnie wydać nasze pieniądze. Natomiast użytkowników, którzy potencjalnie mogą skonwertować jest mniej niż tych, którzy tylko klikną reklamę.

Po drugie – nie oczekuj, że Twoja reklama będzie wyświetlać się jako pierwsza. Algorytm sam ustala, które miejsce jest najkorzystniejsze, by pozyskać klienta. Oznacza to zatem, że Twoja reklama nie musi wyprzedzać konkurencji. Możesz nawet wcale jej nie zobaczyć, ponieważ nie jesteś potencjalnym klientem danej usługi.

Cel reklamowy – jak najwięcej przejść na stronę

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, zdarza się, że nie zawsze naszym celem nadrzędnym jest pozyskanie konwersji i umiemy zadowolić się wyłącznie pozyskanym ruchem na stronie. Przy tej strategii możemy określić również swoje maksymalne CPC.

Optymalizacja pod cel reklamowy_kliknięcie
Optymalizacja pod cel reklamowy_kliknięcie

Kiedy najlepiej korzystać z tej strategii określania stawek?

W momencie, gdy na stronie nie ma pozyskanych wielu konwersji i system będzie miał problem z odpowiednim doborem naszej grupy odbiorców. Jeżeli w ciągu miesiąca pozyskujemy np. 10 leadów sprzedażowych, warto zastanowić się, czy nie lepiej na pierwszym etapie zainteresować wielu odbiorców swoją ofertą, a dopiero na kolejnych oczekiwać od nich konwersji.

Taką strategię warto ustawić również wtedy, gdy nasz ruch w danym czasie nie konwertuje. W momencie rozpoczęcia pandemii w Polsce, dla jednego z naszych klientów oferujących diety pudełkowe, zdecydowałam się na taką zmianę. Dlaczego? Ponieważ odbiorcy zmienili swoje nawyki, byli zaniepokojeni zastaną sytuacją i nie wiedzieli, czego mogą spodziewać się w najbliższej przyszłości. W związku z tym rzadziej dokonywali zakupów gotowego jedzenia. Co więcej, przebywali w domu, przez co mieli więcej czasu na samodzielne przygotowywanie posiłków. Efekt? Wygenerowałam bardzo dużo ruchu, który finalnie skonwertował dopiero w kolejnym miesiącu. Szczęśliwie, był to najlepszy miesiąc sprzedażowy w tym roku.

Na jakie pułapki należy uważać?

Od użytkowników, którzy chętnie klikają, nie oczekuj konwersji. Pozyskany ruch może zaowocować nieco później. Gdy zdecydujesz się już na zmianę strategii na maksymalizację konwersji, Twój koszt CPC na pewno drastycznie się zwiększy, co nie jest powodem do obaw. W końcu Twoim celem jest pozyskanie sprzedaży lub leadów, a nie tani ruch.

Cel reklamowy – jak największy zwrot z inwestycji

Docelowy ROAS jest świetną strategią, gdy w naszym sklepie dokonywanych jest dużo konwersji i wiemy, jaki zwrot z inwestycji jest dla nas satysfakcjonujący. Dla przypomnienia, współczynnik ROAS to iloraz przychodów z reklamy i koszt reklamy pomnożony przez 100%. Jednym słowem – im wyższy ROAS, tym lepiej!

Optymalizacja pod cel reklamowy_zwrot z inwestycji
Optymalizacja pod cel reklamowy_zwrot z inwestycji

Kiedy najlepiej korzystać z tej strategii określania stawek?

Kiedy najbardziej zależy nam na pozyskaniu klienta, który wyda odpowiednią sumę pieniędzy w naszym sklepie. Ta strategia dobrze sprawdza się na kontach, które mają już bogatą historię konwersji.

Na jakie pułapki należy uważać?

Możemy nie dotrzeć do wielu klientów, którzy zakupiliby produkty w niższej cenie.

Cel reklamowy – jak najwyższa pozycja w wyszukiwarce

Dla bardzo wielu naszych klientów najważniejsza jest wysoka pozycja w wyszukiwarce, która ma być dowodem na pozostawienie w tyle swojej konkurencji. Według niektórych badań, w ostatnim czasie znaczenie pierwszej pozycji drastycznie spadło i odbiorcy chętniej klikają w linki, znajdujące się na niższych miejscach.

Optymalizacja pod cel reklamowy_wyświetlenia
Optymalizacja pod cel reklamowy_wyświetlenia

Kiedy najlepiej korzystać z tej strategii określania stawek?

Zdecydowanie w kampaniach brandowych. Przy tego typu reklamach nadrzędnym celem jest budowanie wizerunku marki i nie chcemy, by inna firma pozycjonowała się wyżej na naszą frazę brandową.

Na jakie pułapki należy uważać?

Najwyższa pozycja nie daje nam gwarancji osiągnięcia konwersji. Przy innych kampaniach niż brandowe, ta strategia może nie wygenerować nam ruchu, ani sprzedaży.

Jaki cel, taka strategia

Określając strategię stawek w reklamie w Google, musimy dokładnie poznać potrzeby swojego biznesu, ale także dostosować ją do obecnej sytuacji na naszej stronie. Warto pamiętać, że nie wszystkie cele biznesowe jesteśmy w stanie osiągnąć w jednej kampanii. Koszt CPC nie zawsze będzie bardzo niski, gdy dążymy do zwiększenia liczby konwersji, a także nie zawsze zobaczymy swoją reklamę, gdy nie jesteśmy traktowani przez algorytm jako potencjalny klient. System oferuje bardzo dużo optymalizacji reklam. Nieustanny monitoring na aukcji pozwoli nam jak najbardziej efektywnie gospodarować budżetem.

#samnektar by @Anita Piasecka/Beeffective

 

Stwórz raport dla swojej kampanii w Google Data Studio

Prowadzenie kampanii w kilku systemach reklamowych bywa trudnym zadaniem. Wymaga zarówno wysokiego poziomu koncentracji, jak i zdolności do analizowania i prognozowania skuteczności prowadzonych działań. Każdy, kto opiekuje się kampaniami digitalowymi wie, jak trudno niekiedy odnaleźć się w gąszczu wskaźników i rozległych tabel zawierających niezrozumiałe liczby. Do tego rozmieszczonych w kilku różnych miejscach. Jak ułatwić swoją pracę? Stwórz raport w Google Data Studio i śledź swoje kampanie w jednym miejscu.

Filarem każdej kampanii digitalowej jest analiza i wyciąganie odpowiednich wniosków z prowadzonych działań. Zadanie to wymaga wielu zdolności analitycznych, kiedy do zestawienia mamy ze sobą dane z Facebook Ads, Google Ads, LinkedIn Ads oraz Google Analytics. Jeśli dołożymy do tego działania organiczne i nieodpartą chęć ich mierzenia, to ilość źródeł danych potrafiłaby przytłoczyć nawet najbardziej wielozadaniowych marketerów. Nieustanna optymalizacja prowadzonych działań reklamowych jest kluczem do utrzymywania ich odpowiedniej efektywności. Warto więc skupić się na tym, by wyciąganie wniosków było procesem możliwie komfortowym i jednocześnie skutecznym. W tym celu możesz stworzyć swój własny raport w Google Data Studio.

O samym narzędziu i jego niewątpliwych zaletach wspominała na łamach cyklu #samnektar w swoim artykule Ania Skóra. Nie chcąc powielać tych wniosków, zamierzam skupić się na aspekcie praktycznym tworzenia i funkcjonowania raportów w Google Data Studio.

Od czego zacząć raport w Google Data Studio?

Tak jak w przypadku wielu podobnych kwestii, najbardziej istotnym aspektem jest wstępne rozpoznanie potrzeb. Zupełnie inny raport stworzysz dla zaawansowanego klienta e-commerce z analizą kilkudziesięciu różnych czynników, świadczących o tendencjach i zachowaniach klientów, a kompletnie odmienny raport powstanie dla klienta prowadzącego działania mające na celu budowanie świadomości marki. Parafrazując klasyka – na samym początku musisz zadać sobie jedno ważne, ale to bardzo ważne pytanie: „jakie dane chcesz analizować?”, a potem zacznij je analizować. Brzmi prosto, ale tak naprawdę wstępna koncepcja raportu będzie drogowskazem. Pozwoli Ci on pozostać na właściwym szlaku do analizowania naprawdę potrzebnych rzeczy.

Jeśli poprawnie zostały rozpoznane potrzeby Twoje lub Twojego klienta, nie pozostaje Ci nic innego niż rozpoczęcie tworzenia swojego pierwszego raportu. Wejdź na datastudio.google.com i zaloguj się tam z wykorzystaniem swojego konta Google. Optymalnie, jeśli będzie to konto powiązane z usługą Google Analytics lub Google Ads.

Źródła danych w Google Data Studio

Praca nad raportem zaczyna się zawsze od wyboru źródła danych i tutaj warto się na moment zatrzymać. Google Data Studio to narzędzie darmowe. Nie oznacza to jednak, że dane z wszystkich systemów reklamowych zdobędziemy za darmo. Google udostępnia kilkanaście darmowych konektorów. Są to takie, które pokazują dane z Google Analytics, Google Sheets, Google Ads, BigQuery i statystyk YouTube. Jeśli operujesz wyłącznie w tych obszarach, całkiem prawdopodobne, że nie są potrzebne Tobie płatne rozwiązania. W przypadku systemów reklamowych spoza galaktyki Google, należy jednak wykorzystać rozwiązania zewnętrzne, które są już płatne. Przykładowo jednym z partnerów Google Data Studio jest Supermetrics, który udostępnia kilkadziesiąt różnych konektorów. Pozwalają one na import danych z systemów m.in. Facebooka, LinkedIna czy Instagrama. Dodatkowo konektory od Supermetrics dodają nowe funkcjonalności do źródeł danych powiązanych z Google Analytics (np. możliwość analizowania ścieżek wielokanałowych) lub Google Ads. W przypadku prowadzenia kampanii poza ekosystemem Google warto rozważyć skorzystanie z Supermetrics i uzupełnić swój raport o dane z innych systemów reklamowych.

Wybór źródła danych Google Data Studio
Wybór źródła danych Google Data Studio

Zadbaj o wygląd raportu w Google Data Studio

Po wybraniu źródła danych prawdopodobnie domyślnie zostanie utworzona pierwsza wizualizacja Twoich danych. Nie przejmuj się jej dość mało atrakcyjnym wyglądem.  Wystarczy kliknąć dowolne miejsce raportu poza wizualizacją danych, by naszym oczom ukazała się karta „Motyw i układ”. Wbrew pozorom nie jest to tytuł podrzędnego kryminału klasy B, a miejsce, w którym można poprawić nieco styl naszego raportu i jednocześnie ustawić domyślny styl tworzonych wizualizacji.

Wybór motywu w Google Data Studio
Wybór motywu w Google Data Studio

Google Data Studio udostępnia kilkanaście różnych motywów kolorystycznych, dlatego każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli jednak Twój gust graficzny jest bardziej wyrafinowany, poszczególne elementy zawsze będzie można dodatkowo edytować w trakcie tworzenia samego raportu. Przechodząc na kartę „Układ” znajdziemy opcje dotyczące samego rozmieszczenia slajdów raportu. Możemy wybrać format poziomy i pionowy – w zależności od naszych preferencji, jak i samego zastosowania raportu. Po ustawieniu podstawowych kwestii można przejść do wizualizowania danych.

Wizualizowanie danych z systemów reklamowych w Google Data Studio

Google Data Studio umożliwia przedstawianie danych w kilku głównych kategoriach. Są to: tabele, wykresy słupkowe, kolumnowe, podsumowania statystyk, serie czasowe i rozmaite wykresy (liniowe, świecowe, kołowe itd.). Dodatkowo pozwala na korzystanie z wizualizacji tworzonych przez społeczności, np. wykresy Gantta lub wizualizacja lejków sprzedażowych.

Uwaga! Zawsze należy zezwolić na wykorzystywanie wizualizacji tworzonych przez społeczność w opcjach źródła danych.

Nadawanie dostępu do wizualizacji Google Data Studio
Nadawanie dostępu do wizualizacji Google Data Studio

Większość wizualizacji opiera się o dwie główne składowe – wymiar i dane. Wymiar stanowią informacje, według których zostaną przedstawione dane. Przykładowo wymiarem będą nazwy kampanii w Google Ads, a danymi liczba wyświetleń, kliknięć i stawka CPC. Dla wykresów z serią czasową wymiarem zawsze będzie czas – w miesiącach, dniach lub godzinach. Dane lub wymiar możemy też dowolnie formatować. Wielkości te często nie posiada jednostek, wówczas można dane edytować dodając odpowiedni ich format.

Edycja danych w Google Data Studio
Edycja danych w Google Data Studio

Istotną funkcją, o jakiej warto wspomnieć, jest też możliwość tworzenia własnych pól w ramach źródła danych. W tym celu musimy wejść w menu edycji źródła danych: Zasób – Zarządzaj dostępnymi źródłami danych – Edytuj przy wybranym źródle danych. Chcąc dodać pole – wybierz opcję „Dodaj pole”, gdzie ukaże się okno formuły. Możemy dodać w nim dowolne funkcje związane z polami występującymi w źródle danych. Przykładowo, chcąc stworzyć własne pole dla policzenia współczynnika CTR kampanii Google Ads, powinniśmy wpisać formułę o takim kształcie:

Tworzenie formuły Google Data Studio
Tworzenie formuły Google Data Studio

Lista formuł, jakie można wykorzystać w trakcie tworzenia własnych pól, jest dostępna TUTAJ.

Zakres dat raportu i dane porównawcze w Google Data Studio

Każde działania powinny być w jakimś stopniu osadzone w czasie. Dodawane wizualizacje danych mają domyślnie ustawiony przedział dat jako „automatyczny”. Oznacza to, że jest on ustalany według zakresu dat dla danej strony. Pole wyboru wykresu dat może pokazywać w zasadzie dowolnie wybrany przez nas domyślny (tj. taki jaki jest widoczny po wyświetleniu raportu) przedział dat. Google Data Studio proponuje kilka różnych opcji, jednak możemy też wytypować własne.

Dla danych liczbowych przedstawionych w tabelach, podsumowaniach statystyk lub na wykresach możemy zestawić również dane z analogicznego okresu – np. z tego samego miesiąca w poprzednim roku lub w poprzednim miesiącu. Przy wyborze okresu porównawczego wybieramy wtedy „poprzedni okres” dla np. poprzedniego miesiąca lub „poprzedni rok” dla analogicznego okresu w minionym roku. Co ciekawe, po zmianie zakresu dat, np. na ostatnie 10 dni, system porówna zwizualizowane dane z poprzednimi dziesięcioma dniami.

Będąc wyposażonym w podstawową wiedzę na temat tworzenia raportów w Google Data Studio, możesz rozpocząć pracę nad własnym raportem. Praca nad stworzeniem raportu bywa niekiedy żmudna i długotrwała. W ostatecznym rozrachunku pozwala jednak zaoszczędzić długie godziny na poszukiwaniu odpowiednich statystyk lub liczeniu rozmaitych zależności. A to potrafi znacząco wpłynąć na efektywność codziennej pracy.

#samnektar by Norbert Korus/Beeffective Team

Jak ustawić remarketing w YouTube?

Remarketing w YouTube

Masz konto marki w YouTube, a na swoim kanale umieściłeś wartościowe treści. Dla lepszego i szybszego dotarcia wspomagasz swój kanał działaniami płatnymi. Jak zawęzić działania i wrócić do osób, które widziały Twoje wideo? Zacznijmy krótki remarketing w YouTube.

Jak trafić ponownie do osób, które wyświetliły film w YouTube?

Na początku muszę napisać, że najtrudniejszy jest ten pierwszy krok. Zakładam, że masz kanał, a decyzja, czy kanał YouTube jest dla Twojej firmy, została podjęta wcześniej. Mam nadzieję, że liczby i wyświetlenia się zgadzają, a do lepszego i szybszego dotarcia do swojej grupy docelowej wspomagasz działania kampaniami płatnymi w Google Ads. Zróbmy krok dalej i wróćmy do tych osób, które obejrzały materiał wideo. To pomoże ustawić remarketing w YouTube!

Stwórz listę remarketingową odbiorców kanału YouTube

Stworzenie listy remarketingowej odbiorców kanału YouTube, wymaga w Google Ads zalogowania się do narzędzia. Następnie z menu na górze strony wybrać „Narzędzia i ustawienia”, a po rozwinięciu dodatkowych opcji z kolumny ZASOBY WSPÓLNE wybrać  „Zarządzanie odbiorcami”.

Tworzenie listy remarketingowej Google Ads
Tworzenie listy remarketingowej Google Ads

Po wybraniu tej opcji, narzędzie reklamowe przeniesie nas do list odbiorców. I tutaj dzieje się cała magia. Prawdopodobnie będzie tutaj „czysto”, co oznacza, że nie zobaczysz żadnych wyników, ale nie przejmuj się tym za bardzo. Tak właśnie powinno to wyglądać, jeżeli tworzysz pierwszą listę remarketingową.

Utworzenie remarketingu w Google Ads odbywa się za kliknięciem małego białego plusa na okrągłym niebieskim polu. Znajduje się w lewym górnym rogu ekranu:

Wygląd pierwszej listy remarketingowej w narzędziu Google Ads
Pierwsza list remarketingowa w Google Ads

Klikamy w znak i następnie w „Użytkownicy YouTube”.

Tworzymy remarketing do dowolnego obejrzanego filmu w kanale YouTube

Niewiele zrobiliśmy, a już praktycznie najważniejszą pracę mamy za sobą. Zostaje nam skonfigurować kilka wytycznych i koniec. Google Ads stara się być bardzo intuicyjnym narzędziem. Czasami wychodzi to łatwiej, czasami trudniej. Ma to ścisły związek z działaniami, które wykonamy. Wróćmy do naszej listy remarketingowej i tego, co możemy ustawić.

Zacznijmy od najbardziej banalnej, ale jednak istotnej kwestii, czyli nazwy listy remarketingowej. Ustaw ją tak, by przy ponownym zaglądaniu do listy odbiorców, nazwa w całości wyjaśniła Tobie, po co została ona stworzona.

Ja dla przykładu nową listę nazwę: Remarketing_SamNektar_ALL_540

Dlaczego tak? Po ponownym zalogowaniu się do Google Ads, nawet niech to będzie za pół roku, będę wiedział co się pod nią kryje.

Remarketing – mówi samo za siebie,

SamNektar – tematyka contentu,

ALL – jest to związane z członkami grupy, których ustawiłem jako: „obejrzeli dowolny film z kanału”. Dla mnie jest to tożsame ze wszystkimi, którzy zobaczyli film z kanału. Tutaj ważne, by „z” nie mylić z „na”. Zdaje sobie sprawę, że film mógł zostać udostępniony i osadzony na innej stronie. Obojętnie w jakim miejscu dany użytkownik obejrzał film, Google będzie o tym wiedział i za sprawą takiego ustawienia, wróci do tej osoby.

540 – jest związany z czasem, jak długo chcę danego użytkownika trzymać na tej liście do remarketingu w YouTube.

Chcę więc trafiać do wszystkich, którzy widzieli film i „trzymać ich” przez 540 dni.

Widok ustawienia grupy remarketingowej w Google Ads YouTube
Ustawienia grupy remarketingowej w Google Ads YouTube

Dodatkowym ustawieniem jest możliwość wyboru, czy dana lista remarketingowa ma być wstępnie uzupełniona użytkownikami, którzy przez ostatnie 30 dni wyświetlili moje filmy w YouTube, czy też ma być stworzona od zera. Odpowiada za to opcja wstępnego uzupełniania. Ja ustawiłem na 30 dni, ale korzystam też z czystych list remarketingowych. Ma to swoje plusy.

Widok opcji wstępnego uzupełniania w remarketingu YouTube
Opcje wstępnego uzupełniania w remarketingu YouTube

Należy również wybrać kanał, który ma być źródłem remarketingu w YouTube

Jak wykorzystać listy remarketingowe w YouTube?

Po wybraniu wszystkich opcji, wystarczy listę zapisać. Narzędzie reklamowe zacznie wypełniać użytkowników. Zapełnianie listy trwa przez pewien czas. W zależności od skomplikowania ustawień trwa to dłużej lub krócej. Na pewno trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Nową stworzoną listę remarketingową można użyć na wiele sposobów. Remarketing jest istotnym elementem do prowadzenia skutecznego lejka sprzedażowego.

To, co zgromadzimy w YouTube, możemy równie dobrze wykorzystać w innych miejscach. Użytkownicy tego medium społecznościowego różnią się od tych, którzy stale przeglądają wiele witryn w Internecie. To od Ciebie zależy, jak wykorzystasz stworzoną listę remarketingową w YouTube.

#samnektar by Paweł Ciosk/Beeffective Team

Jakie elementy powinien zawierać feed produktowy?

feed produktowy w facebook i google ads

Dzisiaj niemal każdy sklep internetowy funkcjonuje w otoczeniu silnej konkurencji. Aby dotrzeć do potencjalnego klienta i skłonić go do zakupu, marka powinna być widoczna w wielu miejscach. Na sukces sprzedażowy składa się cały zbiór ściśle skorelowanych ze sobą działań, dlatego należy działać wielopłaszczyznowo. Każdy właściciel sklepu internetowego wcześniej czy później spotka się z określeniem „feed produktowy” i reklam przygotowanych na jego podstawie. Do czego jest on wykorzystywany i jakie parametry powinien zawierać?

Co to jest feed produktowy?

Dla przypomnienia – feed produktowy to spis produktów, dostępnych w sklepie internetowym, zawierający ich opisy i atrybuty. Najczęściej występuje w formacie .xml lub .csv. Jego specyfikacja może różnić się w zależności od platformy, na której ma być wykorzystywany. Gdzie możemy go zatem użyć?

 

Przykład reklamy marki Patrizia Aryton, gdzie wykorzystany został feed produktowy

Facebook Ads

Na pewno każdy z nas spotkał się z sytuacją, w której był „śledzony” przez dokładnie ten sam produkt, który niedawno oglądał w sklepie. To nic innego jak reklamy dynamiczne oparte na feedzie produktowym (Dynamic Product Ads). Tego typu reklamy charakteryzują się najwyższym współczynnikiem konwersji.

Google Product List Ads

Google wykorzystuje pliki danych, aby m.in. wyświetlać produkty ze sklepu w zakładce „Zakupy”. Ponadto feed produktowy może zostać użyty przy tworzeniu reklam Google Display Network oraz inteligentnych reklam produktowych, dzięki czemu produkty ze sklepu będą wyświetlane w wielu umiejscowieniach i na licznych stronach internetowych.

Dzięki wykorzystaniu feeda produktowego można tworzyć reklamy, dzięki którym marka jest widoczna m.in. w zakładce „Zakupy”

Porównywarki cenowe

Feed produktowy jest podstawą reklam dynamicznych, ale również jest niezbędny do tego, by zaistnieć na przykład w porównywarkach cenowych. Jak wiadomo, wielu konsumentów przed podjęciem ostatecznej decyzji o zakupie sprawdza, czy w innym sklepie nie może nabyć produktu taniej. Aby być widocznym np. w serwisie Ceneo, należy wykorzystać feed produktowy. Najczęściej możliwe jest to po podjęciu współpracy z siecią afiliacyjną.

Jak stworzyć plik produktowy?

Jeśli sklep postawiony jest na gotowym oprogramowaniu, jak np. Magento, Shoper czy Shoplo, wygenerowanie pliku z feedem jest bardzo proste. Za pomocą paru kliknięć należy zintegrować system z odpowiednią platformą i uzyskamy pliki, które możemy wykorzystywać w Google’u czy na Facebooku.

Przydatne informacje dotyczące konfigurowania feeda na popularnych platformach sklepów internetowych znajdziecie między innymi tutaj:

Jeśli  z jakichś względów feed produktowy okazuje się ciężki do wygenerowania, można  stworzyć go samodzielnie np. w Excelu.

Przykładowy feed produktowy stworzony w Excelu

Jakie elementy powinien zawierać feed produktowy?

Feed produktowy powinien zawierać atrybuty, czyli parametry powiązane z produktem. Im będzie ich więcej, tym częściej marka pojawi się w wynikach wyszukiwania i z większym prawdopodobieństwem trafi do potencjalnych klientów. Najważniejsze atrybuty to:

  • Identyfikator produktu (ID)

Służy do określenia danego produktu znakiem alfanumerycznym.

  • Nazwa produktu (Title)

Google najlepiej czyta słowa zawarte na początku. W tytule należy ograniczyć się do 70 znaków. Tytuł powinien być zgodny z nazwą produktu, który znajduje się na stronie www. W momencie, gdy mamy kilka podobnych produktów w sklepie, warto wykorzystać różne słowa kluczowe, np. Płaszcz dzianinowy, damski płaszcz z wełny Warto sprawdzać, jakie hasła są wyszukiwane przed użytkowników – może to być ciekawą inspiracją przy tworzeniu tytułów.

  • Opis (Description)

Miejsce, w którym należy jak najlepiej opisać swój produkt, podając jego wyróżniki. Do wykorzystania mamy maksymalnie 5000 znaków. Przykład: Płaszcz o długości do kolan, wykonany z lisiego włosa i wełny. Model z długim rękawem zakończonym ściągaczem. Prosty klasyczny krój połączony z bardzo modnym kolorem.

  • Dostępność (Availability)

W feedzie należy wskazać czy dany produkt jest dostępny. Ważne, aby ta informacja była zawsze aktualna. Przy wielu produktach w sklepie sukcesywne aktualizowanie tej danej może być uciążliwe, dlatego też warto skorzystać z wtyczek dostępnych na platformach sprzedażowych.

  • Ilość (Quantity)

Liczba sztuk produktu dostępnych w sklepie.

  • Cena (Price)

Ważne jest, aby była zgodna z ceną dostępną na stronie www. W momencie, gdy feed zawiera np. niższa cena niż ta zawarta w sklepie, z dużym prawdopodobieństwem stracimy klienta i dobry wizerunek firmy.

  • Płeć (Gender)

Informacja dotycząca płci, do jakiej skierowany jest produkt: female, male lub unisex.

  • Fallback URL

Adres URL strony, na którą odbiorca zostanie przekierowany w momencie, gdy ilość (Quantity) spadnie do zera.

  • Link do zdjęcia (image link)

W feedzie należy podać link do głównego zdjęcia. URL musi być dostępny do zaindeksowania przez roboty, a zdjęcia nie mogą zawierać znaków wodnych czy tekstów promocyjnych. Ważne, aby zdjęcie było dobrej jakości i wyróżniało się na tle konkurencji. Warto, aby przedstawiało produkt na białym tle.

  • Dostawa (Shipping)

Od niedawna, w przypadku reklam produktowych w Google, informacja o cenie dostawy w feedzie produktowym jest obowiązkowa.

Wykorzystanie feeda produktowego to podstawa sprzedaży wielokanałowej. Warto, aby zawierał on jak najwięcej informacji, ponieważ pozwoli to wyróżnić się na tle konkurencji. Dobrze skonfigurowany plik to szansa na zaistnienie marki w wielu kanałach, a więc większe prawdopodobieństwo skutecznej sprzedaży produktów. Najważniejsze jest, aby informacje zawarte w feedzie były zawsze aktualne, a zdjęcia zachęcały do przejścia na stronę www.

#samnektar by @Anita Piasecka/Beeffective