Sieci afiliacyjne – kiedy nawiązać współpracę?

sieci afiliacyjne_współpraca

W życiu codziennym napotykamy sytuacje, w których musimy pójść o krok dalej. W momencie narodzin dziecka kupujemy większe auto, w momencie zakupu większego domu zastępujemy prosty odkurzacz wypasioną rumbą. Takie sytuacje zdarzają się również w marketingu. Przychodzą momenty, w których musimy sięgnąć po działania, które odbiegają od standardowej kampanii w mediach społecznościowych i pomyśleć o zagospodarowaniu nowych możliwości, a takie dają sieci afiliacyjne, o których dzisiaj opowiem.

Facebook oraz Google są pierwszym wyborem w trakcie rozpoczynania sprzedaży w Internecie. Ci dwaj digitalowi giganci i ich systemy reklamowe dają możliwość dotarcia do niemal 85% polskich internautów. Warto jednak podkreślić, że nawet bardzo duże budżety reklamowe i najlepsza optymalizacja kampanii, nie dają nam gwarancji dotarcia do nich wszystkich. Co zatem możemy zrobić? W momencie, gdy nasze kampanie w Google’u oraz na Facebooku są uporządkowane i prowadzone na najwyższym poziomie, warto zastanowić się nad tym, by pójść o krok dalej i sięgnąć po sieci afiliacyjne.

Kiedy powinniśmy myśleć o afiliacji?

Jak napisałam wyżej, pierwszym wyborem w trakcie realizacji działań reklamowych dla większości branż jest Google oraz Facebook, a co za tym idzie również YouTube oraz Instagram. Dla branży B2B naturalnym wyborem będzie również LinkedIn. W momencie, gdy nasz biznes jest już bardzo dojrzały, a kampanie w social media realizują cele sprzedażowe oraz wizerunkowe, należy zawalczyć o klientów, którzy znajdują się w innych obszarach przestrzeni cyfrowej. Tutaj z pomocą przychodzą nam właśnie sieci afiliacyjne.

Dla przypomnienia: sieci afiliacyjne są łącznikiem pomiędzy wydawcami a reklamodawcami. Reklamodawca wystawia swoją ofertę, a wydawca promuje na swoich kanałach te, które są najbardziej interesujące. W ramach sieci afiliacyjnej możemy również rozpocząć współpracę z podmiotami z zakresu remarketingu dynamicznego, który jest najbardziej konwertującą formą reklamową w Internecie.

Sieci afiliacyjne_remarekting dynamiczny
Remarketing dynamiczny przy wykorzystaniu Criteo dla Patrizia Aryton

Działania w sieci afiliacyjnej mogą przynieść również wymierne korzyści w przypadku brandów, które nie są największymi graczami w swojej dziedzinie, ale chcą zbudować świadomość swojej marki i dotrzeć do szerszego grona osób.

Win-win: możesz tylko zyskać

Najważniejszą zaletą współpracy z siecią afiliacyjną jest możliwość rozliczania się w modelu CPS. Prowizja dla wydawców wypłacana jest wyłącznie wtedy, gdy sprzedaż zostanie zrealizowana. W tym momencie warto porównać sobie znane nam platformy reklamowe, gdzie rozliczenie następuje w modelu CPM, CPV czy CPC. W sieci afiliacyjnej możemy płacić tylko za sprzedaż, a stawka CPS jest z góry ustalana przed rozpoczęciem działań. Warto podkreślić, że rozliczenie następuje wyłącznie w przypadku opłaconych transakcji oraz po dokonanych zwrotach.

W Beeffective stawiamy przede wszystkim na partnerskie relacje oraz wzajemne zaufanie. W trakcie działań we współpracy z siecią afiliacyjną po zakończonym miesiącu klient otrzymuje od nas listę ID transakcji wraz z godziną jej dokonania oraz źródłem konwersji. Następnie klient analizuje podane transakcje oraz wskazuje te, które zostały nieopłacone czy zwrócone. Takie transakcje nie są brane pod uwagę przy finalnym rozliczeniu. Przy szerokim działaniu i prowadzeniu kilku kampanii na różnych kanałach równolegle, możliwe jest również usuwanie z rozliczenia transakcji, które zostały przypisane w Google Analytics do innych działań płatnych – Facebooka czy Google’a.

Co jest najlepsze w rozliczaniu w modelu CPS? Zadaniem kampanii jest dostarczenie jak największej liczby konwersji. Algorytmy działają w taki sposób, że komunikaty reklamowe wyświetlają się użytkownikowi tak długo, jak długo widzą w nim potencjał sprzedażowy. W związku z tym duża liczba wyświetleń, kliknięć czy nawet wysoki współczynnik odrzuceń nie powinien być powodem do naszego niepokoju. Przyświeca nam jeden cel: sprzedaż!

Warto jednak pamiętać, że model CPS jest możliwy w przypadku, gdy wolumen ruchu oraz sprzedaży na stronie www jest na zadowalającym poziomie. Jeżeli do programu chcą przystąpić mniejsze e-commerce’y, to na początku działań modelem rozliczenia będzie CPC lub hybryda CPC+CPS. Następnie po okresie testowym i rozwoju strony istnieje możliwość przejścia na model stricte sprzedażowy.

Jakimi kanałami możemy trafić do klientów?

Spectrum działań w ramach współpracy z siecią afiliacyjną jest bardzo szerokie: począwszy od kampanii na witrynach zasięgowych i porównywarkach cenowych, przez mailingi, po silny remarketing czy witryny rabatowe i cashbacki. Ważnym obszarem współpracy z afiliacją jest także influencer marketing, który świetnie sprawdza się zwłaszcza w przypadku kampanii dla e-commerce’ów. Sieci afiliacyjne współpracują z wieloma influencerami, którzy mogą pomóc zbudować zaufanie oraz rozwijać daną markę.

Sieci afiliacyjne_Ceneo
Kampania na Ceneo dla home&you
Sieci afiliacyjne_content commerce
Kampania content commerce dla home&you

W Beeffective, w momencie, gdy rozpoczynamy współpracę z afiliacją, opracowujemy wspólnie strategię działań w taki sposób, aby wpływały one na siebie wzajemnie, ale się nie kanibalizowały. Przykład: w trakcie prowadzenia silnego remarketingu w afiliacji, działania remarketingowe w Google’u powinny zostać zminimalizowane. Ważne jest, aby cała aktywność w ramach marketingu internetowego była ze sobą skorelowana. Do wszystkich projektów należy podchodzić holistycznie. Po pierwsze ustalić, które kanały są kanałami inicjującymi, wspierającymi oraz domykającymi sprzedaż, a następnie ułożyć całą strategię i zaplanować odpowiednie media.

Nie od razu Rzym zbudowano…

…i również nie od razu program afiliacyjny przyniesie spektakularne efekty sprzedażowe. Na rozwój kampanii trzeba poczekać około 3-4 miesięcy. Jednym z czynników, który wpływa na rozwój programu jest nabranie pewności przez wydawców, że promocja danej marki przyniesie im wymierne korzyści. Dobrym zabiegiem na start jest zatem ustalenie dla nich wyższej stawki CPS, którą w ramach rozwoju kampanii można minimalnie zmniejszyć.

Takie kroki mają swoje uzasadnienie, trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość, a efekty powinny się pojawić. W przypadku jednego z e-commerców, który prowadzimy, w przeciągu pięciu miesięcy zwiększyliśmy zyski z afiliacji o 133%! W całym sklepie online natomiast w tym samym czasie przychody wzrosły średnio o 17%.

Sieci afiliacyjne są ciekawym rozwiązaniem, które pozwalają wykorzystać potencjał naszego biznesu online. Ważne jest, aby zbudować odpowiednią strategię, dzięki której wszystkie działania w ramach kampanii reklamowej mogły pozytywnie na siebie oddziaływać, co w efekcie przełoży się na sprzedaż. Dzięki wykorzystaniu dodatkowych narzędzi, możemy rozszerzyć zakres dotarcia do potencjalnych klientów i być niemal pewni, że wykorzystujemy możliwości marketingu internetowego w stu procentach.

#samnektar by @Anita Piasecka/Beeffective

 

Kluczowe zmiany w Google Ads i analityce na przestrzeni ostatnich lat

Google Ads i kluczowe zmiany

Świat reklamy online zmienia się w oszałamiającym tempie. Marketingowiec po kilku miesiącach przerwy w pracy mógłby pogubić się w tym, co dzieje się na rynku digitalowym. Z jednej strony Google i Facebook walczą ze sobą o budżety marketingowe, wprowadzając nowe funkcje i możliwości, z drugiej zaś strony mają wspólnego rywala, czyli RODO i nowe podatki. Jak się okazuje, Apple też potrafi dać „klapsa” takim gigantom jak Facebook i Google poprzez zaostrzenie polityki prywatności w swoim oprogramowaniu. Zmiany gonią zmiany i o tym, co się działo na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu miesięcy, można zapewne napisać powieść. Ja spróbuję odnieść się do tych kluczowych modyfikacji, które mają wpływ na codzienną optymalizację kampanii w Google Ads i analityce.

Automatyzacja i machine learning

Pewnie każdy, kto od czasu do czasu zagląda do kampanii Google Ads, miał do czynienia z postępującą automatyzacją. Wprowadzenie reklam elastycznych razem z wynikiem optymalizacji kampanii było oczkiem w głowie Google’a.  Są to reklamy, gdzie system na bazie kilkudziesięciu wariacji stara się wybrać najlepszą kombinację. Osobiście początki implementacji wspominam raczej negatywnie. Mimo telefonów od opiekunów i namawiania do korzystania z tego typu reklam, długo nie chciałem się „nawrócić”. Miałem ku temu swoje powody – wyniki klasycznych reklam były często lepsze.

Machine learning_Google Ads

Od wprowadzenia reklam elastycznych minęły już praktycznie 3 lata, zatem możemy zadać sobie pytanie – czy wszystko poszło w dobrą stronę? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak.

Na przestrzeni tego czasu wprowadzono w nich kilka ulepszeń. Obecnie sama reklama poddawana jest ocenie, a system estymuje jej skuteczność jeszcze przed uruchomieniem. Dzięki zbieraniu informacji z kont z całego świata, Google używa ogromu danych w algorytmach uczących, zwiększając skuteczność automatyzacji. Obecne wyniki na większości kont pokazują przewagę automatycznie tworzonych kompozycji nad tymi standardowymi.

Dużym plusem w przypadku reklam graficznych jest to, iż reklama elastyczna wykorzystując de facto dwa rozmiary grafik. Oznacza to, że jest w stanie dopasować się do każdego miejsca w sieci reklamowej. Znacząco przyśpiesza to możliwości uruchomienia reklamy.

Kampanie inteligentne (smart)

Wyszukiwanie grupy docelowej_Google Ads

Ku chwale automatyzacji powstały też kampanie inteligentne. Nie wymagają dużej ilości ustawień. Po utworzeniu reklamy i ustaleniu strategii ustalania stawek, kampania samodzielnie wyszukuje potencjalnych klientów.

Na uwagę zasługują też kampanie produktowe dla projektów e-commerce. Inteligentne kampanie osiągają tu naprawdę świetne wyniki. Mimo tego, że są one po prostu połączeniem standardowej kampanii i remarketingu, to zbudowanie czegoś o takiej skuteczności klasycznymi kampaniami ciężko zrealizować. Brawo Google!

Czy automatyzacja w Google Ads ma wady?

Niestety tak. O ile przygotowanie kampanii inteligentnych jest proste, gdyż liczba ustawień została ograniczona do minimum, to wyciągnięcie wniosków z takiej kampanii jest problematyczne. Tym sposobem mamy “magiczny twór”, który osiąga ponadprzeciętne wyniki, ale nie wiemy tak naprawdę do kogo i w jakich sytuacjach kieruje reklamy.

Wadą jest też to, że jesteśmy trochę zmuszani do automatyzacji przez sam system. Czasem reklamodawcy mają wyśrubowane wytyczne, w kwestii wykorzystania swoich znaków towarowych. Grafiki muszą być oparte na księdze znaku i nie mogą przybierać nieprzewidzianych kształtów. Reklamy elastyczne powstają w sposób dynamiczny i nie mamy stuprocentowej kontroli nad tym, jak finalnie będą wyglądały.

Oczywiście możemy wciąż używać grafik statycznych, ale system Google Ads już nie wspiera tego formatu. Zabrano też możliwość masowej edycji tych reklam. Zmiany adresu URL musimy dokonywać w edytorze Google Ads lub każdą z reklam należy edytować pojedynczo.

Jak te zmiany wpływają na codzienną pracę przy optymalizacji kampanii?

Google Ads zdecydowanie zmierza w stronę szybszego i prostszego ustawiania kampanii. Przy korzystaniu z automatycznych strategii ustalania stawek, najważniejsze staje się dostarczenie właściwych danych o konwersjach. Jest to ważniejsze od samej struktury i ustawień w kampanii. Obecnie można odnieść wrażenie, że rozdrabniające metodologie optymalizacyjne, takie jak SKAG (Single Keyword Ad Groups), tracą na wartości, gdyż są bardzo czasochłonne, a niekoniecznie tak jak kiedyś, przekładają się na lepsze wyniki. Google Ads potrafi bez dużej segmentacji zoptymalizować kampanię pod warunkiem dostarczenia “jakościowych danych”, czyli właściwie zmierzonych i prawdziwie wartościowych konwersji. A jeśli mowa o konwersjach to tu mamy również istotną zmianę.

Możliwość przypisania konwersji do konkretnej kampanii

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że jedna konwersja, np. “zakup”, wystarczy do optymalizacji wszystkich kampanii. Czasem jednak warto optymalizować konkretne kampanie pod konkretne konwersje. Bywa i tak, że konwersja z jednej kampanii okazuje się nielogiczna w przypadku drugiej. Przykładowo kampania remarketingowa optymalizowana pod dodanie do koszyka, kiedy użytkownik, wracając do sklepu, ma koszyk już uzupełniony wcześniej dodanymi produktami na bazie ciasteczek. Kolejny aspekt to sama budowa strukturalna konta Google Ads, gdzie dozwolone jest reklamowanie różnych stron w ramach jednego konta. A wiadomo, że inna strona może mieć zupełnie inny cel biznesowy.

Bardzo długo musieliśmy czekać na dodanie tej funkcjonalności. Wcześniej byliśmy po prostu zmuszani do wrzucania wszystkich konwersji do jednego worka. Dodatkowo też przed wprowadzeniem automatycznych strategii typu “Maksymalizacja liczby konwersji”, mieliśmy dostępną tylko strategię CPA. Kiedy konwersje “gryzły się” między kampaniami, jedyne co nam pozostało, to przejście na ręczne ustalanie stawek lub maksymalizację liczby kliknięć.

Obecnie mamy możliwość przypisania konkretnych konwersji do konkretnych kampanii. Możemy to wykorzystać również w kontekście rozdziału na makro i mikro konwersje. Kampanie display mogą być ustawiane pod optymalizowanie na mikro konwersję, gdyż często docierają do użytkowników na początku lejka sprzedażowego. Natomiast kampanie z końca lejka mogą być optymalizowane pod konwersje stricte sprzedażowe.

Taki rozdział daje możliwość szybszej nauki kampanii display, poprzez dostarczenie większej ilości konwersji.

Dopasowania słów kluczowych

Zmiany w dopasowaniach słów kluczowych zawsze wywołują dość duże poruszenie wśród społeczności Google Ads. Nic w tym dziwnego – przeważnie wygląda to jak “zamach” na kolejne pieniądze reklamodawców.

Pierwsza zmiana dotyczyła dopasowań ścisłych. Kiedyś dopasowanie to mogliśmy rozumieć i stosować dosłownie. Użytkownik faktycznie musiał wpisać dokładnie to, co mamy w słowie kluczowym.

Obecnie dopasowanie ścisłe dopuszcza również wyrazy bliskoznaczne, inny szyk wyrażenia, synonimy i parafrazy, a nawet interpretację intencji wyszukiwania. Tak więc reklamy mogą wyświetlić się przy totalnie innym wyrażeniu niż w słowie kluczowym.

Nadchodzące zmiany w dopasowaniu przybliżonym z modyfikatorem

Obecnie szykuje się kolejna zmiana. Tym razem będzie ona dotyczyła dopasowania przybliżonego z modyfikatorem. Przykład zaprezentowany przez Google wygląda następująco:

Google Ads_słowa kluczowe

Słowa te zostaną “wchłonięte” przez dopasowanie do wyrażenia. Z jednej strony pomoże to tym firmom, dla których szyk wyrażenia jest istotny w wyszukiwanej frazie, tak jak w przedstawionym przykładzie dla firmy przewozowej, ale z drugiej strony wygląda na to, że to Google będzie decydował, czy kolejność ma znaczenie, czy nie.

Google Analytics 4 – ewolucja czy rewolucja?

Pierwsza wersja Google Analytics została uruchomiona w 2005 roku. Choć system ten cały czas się rozwijał i zmieniał wizualnie, to pozostawał spójny w swoim podejściu do kluczowych metryk. Czy nowa usługa Google Analytics 4 niesie ze sobą jakieś zmiany w tej kwestii?

Zorientowanie na użytkownika

Razem z rozwojem rynku mobile i coraz częściej pojawiającego się mieszania urządzeń (cross-device) wśród użytkowników stron internetowych, Google Analytics stał się mniej precyzyjny. Jak wiadomo, każde z urządzeń używane przez jedną osobę jest liczone, w klasycznym Google Analytics, jako osobny użytkownik. Główny konkurent, czyli Facebook, opiera się na zalogowanych użytkownikach. Zatem bez względu na zastosowane urządzenie jest w stanie bezproblemowo te dane powiązać. Google musiało również sprostać wymaganiom rynkowym i zwiększyć precyzję pomiarów zachowania użytkowników pomiędzy różnymi urządzeniami.

Klasyczny Google Analytics oparty jest wyłącznie na plikach cookie. Natomiast nowa usługa korzysta także z własnych zasobów informacji o użytkownikach. Ogromna rzesza osób korzysta z Androida, gdzie zgoda na personalizację reklam pozwala powiązać dane konta Google z różnych platform. Zrozumienie całej podróży użytkownika jest w dzisiejszych czasach bardzo ważne, dlatego tę zmianę należy uznać za rewolucyjną.

Nowe podejście do znanych metryk

Analytics w klasycznej wersji zlicza dane w oparciu o przeładowania strony. Przy każdym przeładowaniu uruchamiany jest kod Analytics i na tej podstawie możemy zebrać dane, np. o czasie spędzonym na stronie. Jeśli kolejne przeładowanie nie wystąpiło, mamy do czynienia z odrzuceniem.

Nowa usługa Analytics 4 została przemodelowana do zliczania danych na podstawie zdarzeń. Oprócz podstawowych zdarzeń typu “pageview”, automatycznie generowane są też podstawowe zdarzenia, takie jak scrollowanie witryny. Zdarzenia te generują się bez przeładowania strony, co znacznie zwiększa precyzje pomiarów. Dla osób korzystających od dawna ze zdarzeń generowanych, np. w Google Tag Managerze, również w starej usłudze Google Analytics, nie będzie to rewolucja, ponieważ niedoskonałości mierzenia starszej wersji można było nieco poprawić.

Co się stało ze współczynnikiem odrzuceń?

Współczynnik odrzuceń jest chyba jednym z najbardziej lubianych wskaźników w branży marketingowej. Nie jest może zbyt dokładny, ale daje możliwość szybkiego porównania jakości źródeł ruchu.

Jeśli nowa usługa mierzy interakcje bez przeładowania strony, to stosowanie tego współczynnika trochę traci sens. W tym przypadku lepiej jest spojrzeć na zaangażowanie. Pewnie dlatego, zamiast współczynnika odrzuceń, wprowadzono takie metryki jak sesje z interakcją, na bazie której obliczany jest współczynnik zaangażowania.

W klasycznej usłudze Analytics, jeśli użytkownik trafił na naszą stronę i przykładowo czytał artykuł 20 min, ale nie przeszedł na żadną inną podstronę, będzie zaliczony jako odrzucenie z czasem na stronie wynoszącym 0 sekund.

Nowa usługa wygeneruje zdarzenia scrollowania i będziemy w stanie stwierdzić, czy artykuł zainteresował odbiorcę, czy nie.

Zmiany w oprogramowaniu Apple iOS 14

Ostatnio zasypywani jesteśmy komunikatami na temat zmian w najnowszym oprogramowaniu Apple, które mają wpłynąć na nasze reklamy. O co tu chodzi?

Apple, dbając o prywatność swoich użytkowników, postanowił dodać dodatkowy monit z pytaniem, czy wyrażają oni zgodę na śledzenie, podczas uruchamiania aplikacji. Jeśli użytkownik nie wyrazi zgody, nie będziemy w stanie śledzić konwersji. Czy faktycznie jako reklamodawcy mamy się czego obawiać?

Google Ads_najważniejsze zmianu na przestrzeni lat

Na polskim rynku Apple rośnie w siłę, ale wciąż jego udział w rynku smartphone’ów jest dużo niższy niż średnia europejska. W Polsce wynosi obecnie około 7%, kiedy średnia w Europie to około 31%. Nawet jeśli jakaś część osób z tych 7% nie zgodzi się na śledzenie, nie będzie miało to aż tak wielkiego znaczenia. Tak więc na rodzimym rynku nie spodziewałbym się wielkich zawirowań. W krajach, gdzie udział Apple jest zdecydowanie wyższy, może być zgoła inaczej.

Cała sytuacja przypomina też trochę początki wprowadzania RODO. Mamy często na stronach wielkie okna z wyborem, na jakie ciasteczka wyrażamy zgodę. Większość użytkowników, bez zapoznania się z zasadami i tak się na wszystko zgadza.

Czy taki sam los spotka tę aktualizację? Na odpowiedź musimy jeszcze poczekać. Natomiast już teraz powinniśmy dopasować się do zmian, szczególnie jeśli używamy reklam na Facebooku, gdzie wymagane jest chociażby zweryfikowanie domeny.

Podsumowanie

Celem artykułu nie było przedstawienie nowości, ale spojrzenie na pewne kluczowe rzeczy z perspektywy czasu. Oczywiście są one kroplą w morzu wszystkich zmian. Poruszyłem tu kilka tych aspektów, które w mojej ocenie wpływają obecnie na kształtowanie strategii kampanii Google Ad’sowych, w porównaniu z możliwościami z przeszłości. Ostatnie lata, przynoszące ciekawe zmiany, zdają się być najbardziej dynamiczne. Z jednej strony tracimy kontrolę nad pewnymi aspektami kampanii, z drugiej strony algorytmy robią dobrą robotę.

#samnektar by Robert Skrobek/Beeffective Team

Jak mierzyć konwersje telefoniczne w Google Ads?

Wartość sprzedaży zakupów realizowanych za pośrednictwem sklepów internetowych możemy zmierzyć w dość łatwy sposób, a następnie wyciągnąć wnioski z przeprowadzonych działań reklamowych. W branży usługowej sytuacja kształtuje się zgoła inaczej. Tu częstym punktem styku jest kontakt telefoniczny i wtedy sytuacja staje się bardziej skomplikowana.

Co zrobić, jeśli to konwersje telefoniczne są kluczowym wskaźnikiem efektywności działań reklamowych w Google Ads?

Nie pozostaje nam nic innego jak nauczyć się skutecznie je mierzyć! Użytkownicy Internetu korzystają często naprzemiennie z komputerów i urządzeń mobilnych, zatem w zależności od typu urządzenia i sytuacji w jakiej się znajdują mają różne możliwości połączenia z wybraną firmą. Jak przygotować analitykę, by mierzyć wszystkie te interakcje? Na te pytanie postaram się odpowiedzieć w tym nektarze. Zapraszam do lektury.

Typy połączeń telefonicznych w zależności od sytuacji

Na wstępie wyobraźmy sobie, w jakich sytuacjach możemy się znaleźć jako potencjalni klienci i przyjrzyjmy się temu, jakie mamy wtedy możliwości kontaktu z firmą.

Przypadek pierwszy – Tylko telefon

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na autostradzie, zepsuło nam się auto, więc musimy skorzystać z pomocy drogowej. Choć sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, tutaj posłuży nam jako przykład prezentacji biznesu, który opiera się na połączeniach telefonicznych. Tak więc przymuszeni sytuacją, korzystamy z telefonu do wyszukania odpowiedniej firmy, która pomoże nam szybko uporać się z kłopotem. Po ujrzeniu wyników, zapewne nie będziemy wybrzydzać i klikniemy jedną z wyświetlonych reklam, która pojawiła nam się w sieci wyszukiwania Google. Już w tym przypadku możliwości rozchodzą się przynajmniej na dwie drogi.

Pierwsza z nich to kliknięcie tzw. rozszerzenia połączenia lub reklamy typu „tylko połączenie”. Zarówno jedna jak i druga opcja od razu spowoduje wywołanie połączenia. Jeśli dodzwonimy się, być może skorzystamy z oferty i zostaniemy klientami. W tym przypadku jednak nie trafimy na stronę www, czyli nie zostawimy żadnej informacji w Google Analytics. Czy więc ślad w analityce po nas zaginie? O tym później.

Oprócz kliknięcia rozszerzenia, możliwa jest też inna aktywność – przejście na stronę www. Jako interesanci możemy tu wykonać dwie kolejne czynności. Jedna z nich to kliknięcie numeru telefonu. Oczywiście tylko pod warunkiem, że taka możliwość istnieje. Do tego potrzebne jest właściwe umieszczenie numeru w kodzie strony. Zapamiętanie 9 cyfr, dla niektórych nie będzie wyczynem, załóżmy jednak, że wzburzenie spowodowane całą sytuacją na drodze nie stanowi najlepszych okoliczności, lepiej więc podać użytkownikowi taki numer telefonu „na tacy”, czyli w postaci klikalnego linku.

Przypadek drugi – Gdy korzystamy z komputera

Wyobraźmy sobie, że siedząc przed komputerem  przeglądamy mieszkania i chcemy skontaktować się z deweloperem, aby zapytać o mieszkanie. Choć  dzisiaj praktycznie wszystko jest możliwe, to jednak komputer nie jest sprzętem, który domyślnie służy do dzwonienia, także tu naturalnym zachowaniem będzie wybranie ręczne numeru widocznego na stronie internetowej.

Na bazie tych dwóch różnych sytuacji możemy wyróżnić następujące interakcje telefoniczne:

  • połączenie bezpośrednio z reklamy,
  • kliknięcie w numer telefonu, kiedy użytkownik ogląda stronę na telefonie,
  • ręczne wybranie numeru widocznego na stronie na telefonie lub komputerze.

Konwersje telefoniczne w przypadku połączenia bezpośrednio z reklamy

Implementacja tego rozwiązania jest zdecydowanie najprostsza. Aby mierzyć konwersje telefoniczne z reklam, wystarczy dodać odpowiednie rozszerzenie do swoich reklam. Na poniższych grafikach „bzyczek” wskazuje, gdzie należy wejść, aby dodać rozszerzenie połączenia i numer telefonu.

Dodawanie rozszerzenia połączeń_mierzenie konwersji telefonicznych z Google Ads
Dodawanie rozszerzenia połączeń

Jeśli na Waszym koncie raportowanie połączeń telefonicznych jest wyłączone, należy je włączyć. W tym celu musimy udać się do ustawień konta.

Ustawianie konta_mierzenie konwersji
Ustawianie konta

Od tej chwili w Twojej reklamie, która wyświetla się na urządzeniach mobilnych, może pojawić się przycisk do połączenia bezpośrednio z reklamy.  Najczęściej jest to symbol słuchawki i numer telefonu.

Jeśli w Twojej firmie próby nawiązania kontaktu za pomocą połączeń telefonicznych  są kluczowe, pamiętaj o możliwości skorzystania z reklam typu „Tylko połączenie”. Ten typ reklamy nie daje możliwości przejścia na stronę, zatem po kliknięciu następuje od razu połączenie telefoniczne.

Konwersje telefoniczne w przypadku kliknięcia numeru telefonu w witrynie

Kliknięcie dowolnego elementu na Twojej witrynie możemy zmierzyć. Czy będzie to obrazek, tekst, czy telefon, najlepiej posłużyć się tutaj narzędziem Google Tag Manager.

Jeżeli numer telefonu na stronie jest zapisany w postaci zwykłego tekstu,to takiego numeru nie da się kliknąć. Wyjątkiem jest iPhone, który sam konwertuje numer do postaci klikalnej, ale tutaj nie skupiamy się tylko na nim. Dlatego też zdecydowanie lepiej od razu zapisać numer w postaci klikalnego linku. Aby to zrobić, numer powinien być umieszczony w kodzie strony w następujący sposób:

<a href=”tel:+48555555555“>555 555 555</a>

Do zmierzenia kliknięć, które pozwolą nam śledzić konwersje telefoniczne, potrzebujemy także odpowiedniej reguły w Google Tag Managerze. Pomiar kliknięć w numer telefonu dokładnie opisuje Norbert w swoim nektarze pod nagłówkiem: Mierzenie kliknięć numerów telefonów. W skrócie, stworzenie reguły opiera się na kliknięciach linków, które w adresie URL zawierają “tel”.

Kiedy mamy już gotową regułę, pozostaje stworzyć odpowiedni tag, który wyśle informację o kliknięciu do systemu Google Ads, ale zanim to zrobimy musimy stworzyć odpowiednią konwersję.

Przenieśmy się zatem do systemu Google Ads. Kiedy udamy się  do segmentu “Konwersje”, klikamy „plus” i wybieramy typ konwersji “Połączenie telefoniczne”:

Typ konwersji – Połączenie telefoniczne

Następnie z listy wybieramy: Kliknięcia numeru telefonu w Twojej witrynie mobilnej. Konfiguracja przebiega klasycznie, jak w przypadku innych konwersji, czyli podajemy nazwę, wartość i wybieramy model atrybucji.

Gdy skończymy tworzyć konwersję, otrzymamy identyfikator oraz etykietę. Teraz wystarczy w Google Tag Managerze utworzyć tag o nazwie: Google Ads – śledzenie konwersji, po czym uzupełnić otrzymanymi danymi.

Konfiguracja tagu konwersji_konwersje telefoniczne
Konfiguracja tagu konwersji

Jako regułę wyzwalającą tag wybieramy tę stworzoną wcześniej, odnoszącą się do kliknięć numerów telefonu. Od tej chwili śledzimy kliknięcia w numer telefonu i wysyłamy informację do systemu Google Ads.

Uwaga! To rozwiązanie jako jedyne z tu opisywanych  nie mierzy połączeń, a interakcje z numerem telefonu. Jeśli chcecie zmierzyć każde połączenie, np. pod kątem długości połączenia, musicie skorzystać z innych opcji.

Konwersje telefoniczne a ręczne wybieranie numeru telefonu

Zmierzenie interakcji związanych z liczbą nawiązanych połączeń telefonicznych, kiedy klient ręcznie wybrał numer na urządzeniu, wydaje się niemożliwe. Na szczęście Google ma też sposób na to, by i tutaj mierzyć konwersje telefoniczne.

Aby zmierzyć takie połączenie potencjalny klient nie może zobaczyć na stronie Twojego prawdziwego numeru. Dokładnie tak działa system mierzenia konwersji telefonicznych z przekierowaniem. Kiedy użytkownik trafia na naszą stronę z reklamy płatnej, numer telefonu dynamicznie zmieni się na inny. Dzwoniąc na numer obecny na stronie, następuje przekierowanie na nasz prawdziwy numer. Wszystko zostaje zarejestrowane i zmierzone.

Jak włączyć śledzenie tego typu połączeń?

Tak jak w poprzednim przypadku, musimy udać się do miejsca, gdzie tworzymy konwersje w systemie Google Ads. Znowu  klikamy „plus” i dodajemy konwersję typu “Połączenie telefoniczne”. Tym razem jednak wybieramy “Połączenia z numerem telefonu w Twojej witrynie”. Po konfiguracji ustawień konwersji, pozostaje już tylko ustawienie na samej stronie.

System Google Ads straszy nas tu skryptami, natomiast znowu najprostszym sposobem jest wykorzystanie Google Tag Managera. W przypadku tej konwersji również mamy jej identyfikator, etykietę oraz nasz numer telefonu. Wystarczy wszystkie te informacji podać w dedykowanym tagu o nazwie: Google Ads – połączenia związane z konwersjami w witrynie. Najlepiej aby tag uruchamiał się na wszystkich stronach, więc jako regułę wybierzmy “All Pages”.

Tworzenie tagu - połączenia z witryny
Tworzenie tagu – połączenia z witryny

Aby numer mógł dynamicznie się podmieniać, Google wymusza na nas włączenie rozszerzenia połączeń, czyli ten typ konwersji telefonicznej musi działać równocześnie z połączeniami bezpośrednio z reklamy. Samo uruchomienie tagu niestety nie zadziała.

Ważne jest, aby wszędzie numer telefonu był zapisany w tej samej postaci, zatem jeśli w jednym miejscu użyjemy kodu kraju albo spacji, to róbmy to w każdym miejscu tak samo.

Sprawdzenie poprawności

Sprawdzenie poprawności wgranego tagu możemy zweryfikować za pomocą wtyczki Tag Assistant dostępnej dla przeglądarki Chrome. W przypadku prawidłowo zaimplementowanego tagu, powinniśmy zobaczyć Website Call Metrics w kolorze zielonym.

Sprawdzenie poprawności działania tagu „Połączenia z witryny”

Równie ważne jest sprawdzenie, czy wszystkie numery na stronie podmieniają się. Tu użyjemy wbudowanego debuggera Google. Aby z niego skorzystać, po wgraniu tagu, wystarczy dodać do adresu url: #google-wcc-debug. Przykładowo: twojastrona.pl#google-wcc-debug

W lewym dolnym rogu powinno otworzyć się dodatkowe okno. Przy użyciu przycisku „Force” wszystkie numery na stronie powinny podmienić się na 999 999 999. Należy sprawdzić, czy wszystko działa jak należy.

Weryfikacja poprawnego podmieniania numerów

Realny test niestety musimy wykonać na prawdziwym kliknięciu reklamy, płacąc za niego. Uruchomiony debugger poinformuje nas o prawidłowej zmianie numeru lub poinformuje o błędzie. Najczęstsze z nich, powodujące błąd pobrania numeru, to brak rozszerzenia połączeń lub numer zapisany w innej postaci. Czasem trzeba usunąć obecne rozszerzenie połączeń, dodać je na nowo i zaczekać aż zostaną zatwierdzone. Niestety, tak jak każde narzędzie, tak i to ma swoje minusy. Sytuacja, że klient nie zna naszego prawdziwego numeru nie zawsze będzie zaletą. Przykładowo kiedy wyśle sms – wiadomość nie dotrze do odbiorcy.

Raport połączeń telefonicznych

Już wiemy, jak mierzyć połączenia. Przynajmniej taką mam nadzieję… Teraz pojawia się pytanie –  gdzie sprawdzić, kto i kiedy do nas dzwonił?

Odczytywać połączenia możemy na kilka sposobów. Jeden z raportów możemy znaleźć wśród tych predefiniowanych. Wystarczy wyszukać kategorię “Rozszerzenia”, a następnie wybrać “Szczegóły połączeń”.

Predefiniowane raporty Google Ads
Predefiniowane raporty Google Ads
Szczegóły połączeń w przypadku mierzenia konwersji telefonicznych z Google Ads
Szczegóły połączeń

Raport przedstawia podstawowe informacje o czasie, numerze telefonu oraz źródle połączenia. Możemy również dodać informację o kampanii lub konkretnych słowach kluczowych, które wygenerowały połączenie. Jeśli zatem mamy dobry efekt z jakiegoś połączenia z kampanii, możemy sprawdzić dokładnie, jaka kampania i jakie słowo kluczowe do tego efektu doprowadziły.

Połączenia telefoniczne możemy również śledzić w podstawowych statystykach kampanii, grup reklam czy słów kluczowych. Domyślnie nie są one widoczne, ale wystarczy przejść do ustawień kolumn i dodać „Połączenia telefoniczne”.

Włączanie połączeń telefonicznych w widoku kolumn z kampanii Google Ads
Włączanie połączeń telefonicznych w widoku kolumn

W ustawieniach konwersji telefonicznej, w momencie jej tworzenia, mieliśmy możliwość ustawienia czasu połączenia. Czyli połączenia z określonym czasem są traktowane jako konwersje, a pozostałe nie. Jeśli połączenie trwało 1 sekundę, raczej nie będzie dla nas dochodowe. Teraz zatem przy segmentacji widoku względem rodzaju konwersji możemy sprawdzić, ile połączeń przełożyło się na konwersję. Widok ten wygląda tak:

Widok połączeń w widoku grupy reklam_kampania Google Ads_konwersje telefoniczne
Widok połączeń w widoku grupy reklam

W powyższym przypadku 5 połączeń wygenerowało 5 konwersji, zatem wszystkie połączenia spełniły warunki co do długości połączenia.

Śledź konwersje telefoniczne z Google Ads

Przedstawione w tekście możliwości dotyczą tych przypadków, w których źródłem ruchu jest Google Ads. Kiedy prowadzimy działania również na innych kanałach możemy  skorzystać z płatnych narzędzi, zastępujących te wbudowane w Google Ads. Rynek nasycony jest także wieloma narzędziami typu call back. Z darmowych opcji pozostaje na pewno mierzenie kliknięć w numer telefonu i wysyłanie zarejestrowanych zdarzeń do Google Analytics. Jest to dość praktyczna metoda stosowana przez wielu reklamodawców. Jeśli głównym kanałem Waszego marketingu jest Google Ads, śmiało możecie skorzystać z wszystkich przedstawionych opcji i efektywnie mierzyć konwersje telefoniczne.

#samnektar by Robert Skrobek/Beeffective Team

Dobierz model atrybucji do konkretnego biznesu

Modele atrybucji w kampaniach w digitalu

Atrybucja jest pojęciem, które w świecie marketingu spotyka się już od dawna. Jednak pomimo swojej dość sporej popularności, atrybucja nie jest jeszcze przez wszystkich wykorzystywana i jak się okazuje – rozumiana.

Jeżeli już zgłębimy nieco temat atrybucji, jako pierwsze nasuwa się pytanie – jaki model dla naszego biznesu będzie najlepszy? Czy ustalenie jednego jest w ogóle możliwe? Postaram się Wam przybliżyć dostępne modele atrybucji, określić, co one oznaczają oraz jak je wykorzystywać w swojej firmie. Wpływ na ostateczny sukces kampanii na Facebooku, jak i innych platformach, ma wiele czynników. Należy więc analizować całą ścieżkę klienta, prowadzącą do sprzedaży. Jak zrobić to właściwie?

Jakie działania są skuteczne?

Realizując kampanię reklamową dla marki Patrizia Aryton wiem, jak bardzo wydłużona może być ścieżka zakupowa kobiety, która myśli o zakupie ekskluzywnego płaszcza. Cały proces poprzedzony jest wieloma stykami użytkownika z marką – począwszy od Facebooka, poprzez całą sieć reklamową Google’a, gdzie widnieją reklamy banerowe i produktowe, aż do przeróżnych stron contentowych. W takiej sytuacji ciężko jest jednoznacznie określić, która reklama miała ostateczny wpływ na podjęcie decyzji o zakupie.

Co innego w sytuacji, kiedy zarządzamy sklepem internetowym, oferującym np. tanie obuwie. Wyobraźmy sobie, że nasza potencjalna klientka widzi reklamę na Facebooku z wielkim napisem: Promocja -60% z kodem rabatowym + darmowa dostawa. Lepszej okazji nie będzie, a nowe buty zawsze mogą się przydać. Klientka odwiedza stronę, znajduje buty przecenione z 99 zł na 39,6 zł i pod wpływem chwili dokonuje zakupu.

Dwa sklepy online, dwie inne ścieżki klienta i dwa różne podejścia do przypisania ostatecznej konwersji. Każdy właściciel sklepu, a także marketer odpowiedzialny za kampanie efektywnościowe chce wiedzieć, które źródło ruchu generuje najwięcej konwersji, by przeznaczyć na nie więcej budżetu mediowego. I tutaj z pomocą przychodzą nam modele atrybucji. Wybór odpowiedniego modelu nie jest prosty i jest to jedna z najważniejszych decyzji biznesowych w każdym e-commerce.

Model atrybucji niejedno ma imię

W celu lepszego zrozumienia, co oznacza dany model atrybucji, wyobraźmy sobie kolejną sytuację, w której klient chce kupić sukienkę na przyjęcie weselne. Ścieżka prowadząca do zakupu rozpoczęła się od przeczytanie wpisu na blogu jednej z influencerek modowych. Następnie ta sama sukienka wyświetliła się użytkowniczce na Instagramie marki modowej oraz na tablicy w serwisie Pinterest. W tym momencie potencjalna klientka zakwalifikowano jako osobę zainteresowaną sukienkami, dlatego też zobaczyła post sponsorowany na tablicy na Facebooku. Kolejnym krokiem ku transakcji jest wyszukiwarka i reklama Google Ads na hasło „sukienka na wesele”. Następnie na fanpage’u klientka szuka potwierdzenia wiarygodności i jakości marki, by w kolejnym kroku porównać ceny wymarzonej kreacji u różnych dystrybutorów. Na Facebooku wyświetla się kolejna reklama, tym razem dynamiczna, ukazująca sukienkę i kierująca do sklepu www. Produkt krąży za klientką po całym internecie w ramach kampanii w Google. Jako że sukienka znajduje się w koszyku już od dłuższego czasu, użytkowniczka dostaje personalizowany mailing przypominający o porzuconym koszyku. Klientka jest jednak łowcą okazji i ostatecznie przekonuje ją rabat na Picodi i kupuje sukienkę z 15-procentową obniżką.

Ścieżka klienta

Podobnie, jak przy zakupie płaszcza, widzimy, że użytkowniczka musiała przejść bardzo długą drogę i zetknąć się z marką w wielu punktach styku, by finalnie doszło do zakupu. Któremu punktowi należy przypisać konwersję? Influencerce, która wypromowała produkt na swoim blogu i zainicjowała całą podróż klienta? A może Picodi, które ją zakończyło? A może wszystkim? Przybliżmy sobie zatem każdy z modeli atrybucji i spróbujmy wytypować ten, który najbardziej będzie pasował do naszego przykładu.

Modele atrybucji w kampaniach digitalowych
Modele atrybucji

Model atrybucji – Ostatnie kliknięcie

Model atrybucji - Ostatnie kliknięcie
Model atrybucji – Ostatnie kliknięcie

W modelu atrybucji Ostatnie kliknięcie konwersję przypisze się do Picodi. Model ten wykorzystuje się najczęściej, a w Google Analytics czy Google Ads ustawia domyślnie. Jak widać, nie zawsze jest to słuszny model, z którego powinniśmy korzystać przy interpretacji wyników. Gdyby nie wpis na blogu, reklamy na Facebooku i Google’u, a także wysłany newsletter, klientka nie szukałaby rabatu na Picodi. Ten model atrybucji sprawdzi się np. przy jednodniowych akcjach rabatowych, które mają na celu w krótkim czasie przyciągnąć jak najwięcej klientów. Oferta musi być wówczas na tyle zachęcająca, by odbiorcy pod wpływem impulsu byli skłonni dokonać zakupu.

Model atrybucji – Ostatnia interakcja

"<yoastmark

Model ten jest bardzo podobny do modelu „Ostatnie kliknięcie”, ale bierze pod uwagę również wyświetlenia reklamy, które nie prowadziły do przejścia na stronę. W naszym przypadku konwersja również zostałaby przypisana do Picodi.

Model atrybucji – Pierwsza interakcja

Ostatnia interakcja_atrybucja
Model atrybucji – Pierwsza interakcja

W tym przypadku konwersja zostanie przypisana influencerce, która zainicjowała ścieżkę. Warto rozróżnić interakcję od kliknięcia – interakcja nie musi kończyć się przejściem na stronę, a może być wyłącznie wyświetleniem. Model ten sprawdzi się przede wszystkim przy akcjach wizerunkowych firmy, a także w przypadku nowych marek, wchodzących dopiero na rynek. Kampania wizerunkowa ma na celu zainicjować ścieżkę, a z kolei dla nowych marek najważniejsza jest wiedza, skąd klient dowiedział się o firmie.

Model atrybucji – Pierwsze kliknięcie lub wizyta

Pierwsze kliknięcie lub wizyta
Model atrybucji – Pierwsze kliknięcie lub wizyta

W ramach tego modelu konwersja zostanie przypisana kampanii Facebook Ads, która doprowadziła naszą klientkę na stronę www. Podobnie jak „Pierwsza interakcja” brane są tutaj pod uwagę wyłącznie punkty inicjujące ścieżkę, dlatego też model ten sprawdzi się przy akcjach wizerunkowych.

Model atrybucji – 7-dniowy spadek udziału z upływem czasu

7-dniowy spadek udziału z upływem czasu
Model atrybucji – siedmiodniowy spadek udziału z upływem czasu

Jest to dość skomplikowany model atrybucji, w którym konwersję przypisze się wyłącznie tym punktom, które miały miejsce w ostatnich siedmiu dniach. W momencie, gdy ścieżka klienta się wydłuża, ten model się nie sprawdzi. W naszym konkretnym przykładzie konwersja będzie wynikiem działania kampanii banerowej Google Display Network, wysłanym newsletterom i Picodi. Czy słusznie? Z pewnością nie. Te reklamy nigdy nie wyświetliłyby się naszej klientce bez wcześniejszego zapoznania się z marką, które miało miejsce miesiąc wcześniej. Model ten sprawdzi się przy sprzedaży produktów, przy których ścieżka zakupowa nie jest specjalnie wydłużona, a decyzyjność trwa około tygodnia. Sprawdzi się również przy kampaniach remarketingowych.

Model atrybucji – Równa wartość

1. Model atrybucji – Równa wartość
2. Model atrybucji – Równa wartość

Ten model atrybucji najbardziej sprawiedliwie rozdziela udział w konwersji. Zlicza się punkty styku, a konwersję przypisuje do tego źródła, które pojawiło się najczęściej. W przypadku naszej klientki będzie to Facebook, ponieważ pojawił się aż trzy razy na naszej ścieżce konwersji. Sprawiedliwie? Tak i nie. Na pewno model ten sprawdzi się przy zakupach, które wymagają dłuższego czasu na decyzję. Warto go stosować w przypadku e-commerce’ów oferujących drogie produkty.

Model pozycyjny 30 lub 40%

1. Model atrybucji – rozkład pozycyjny 40%
2. Model atrybucji – rozkład pozycyjny 30%

Bardzo ciekawe modele, które największy udział w konwersji przydzielają pierwszej lub ostatniej interakcji z marką. Sprawdzą się na pewno w kampaniach, które są prowadzone zgodnie z zasadami lejka sprzedażowego. Monitorujemy w nim, co miało wpływ na rozpoczęcie ścieżki (kampania wizerunkowa) i jakie działania ją domknęły (kampania remarketingowa). Po 30% lub 40% udziałów przypisuje się do pierwszej lub ostatniej interakcji, a pozostałe 40% lub 20% na środkowe punkty.

Który model najlepszy?

Jak widać, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, który model jest najlepszy. Wszystko zależy od branży, etapu lejka sprzedażowego czy nawet konkretnej akcji promocyjnej. Jeśli chcemy analizować kampanię remarketingową, tutaj najlepszym modelem będzie „Ostatnia interakcja” lub „Ostatnie kliknięcie lub wizyta”. W momencie, gdy mamy do czynienia ze sklepem z towarami luksusowymi powinniśmy wziąć pod uwagę model „Równa wartość”. Sprawdzi się tutaj również model „Pozycyjny” pod warunkiem, że prowadzimy zarówno kampanię wizerunkową, jak i sprzedażową, zgodną z lejkiem sprzedażowym. Szybką akcję promocyjną najlepiej analizować w ramach modelu „Ostatnia interakcja” lub „Ostatnia pozycja”. Warto pochylić się nad wyborem modelu atrybucji przed interpretacją wyników kampanii. Należy również podkreślić, że każde narzędzie analityczne ma ustawiony inny model atrybucji, co należy wziąć pod uwagę podczas analizowania efektów sprzedażowych.

#samnektar by @Anita Piasecka/Beeffective

Jak stworzyć skuteczne CTA?

Skuteczne CTA

CTA (Call to Action) jak sama nazwa wskazuje, ma za zadanie wzywać do działania i zachęcić użytkownika do interakcji. Ten mały element potrafi dużo więcej niż może się wydawać!

Na stronach internetowych, w kreacjach reklamowych, czy newsletterach, CTA pełni kluczową rolę, niezależnie od tego, do czego nawołuje. Wezwanie do działania jest szczególnie istotne w e-commerce, bowiem umiejętne zastosowane pozwala znacząco poprawić konwersję, a tym samym wyniki sprzedaży sklepów internetowych. Zobacz, w jaki sposób stworzyć skuteczne CTA.

Współczesny online marketing opiera się na kliknięciach. W gąszczu komunikatów, reklam i banerów ciężko jest przyciągnąć użytkownika, a tym bardziej skłonić go do interakcji. Jednym z najprostszych, a zarazem niezwykle skutecznych rozwiązań, jeśli chodzi o „zdobycie” potencjalnego klienta jest stosowanie Call to Action. Czym jest CTA? Najlepiej tłumaczy to kontekst jego użycia. Od „call” – „zawołanie”, „wezwanie” i „action”, czyli podjęcie jakiejś „akcji”. Przekonanie odbiorcy do działania, nakłonienie go do interakcji oraz przekierowanie do miejsca docelowego to właśnie podstawowa istota CTA. Jak w takim razie zaprojektować marketingową zachętę do kliknięcia, aby rzeczywiście skutecznie przykuwała uwagę odbiorcy i spełniała swoją rolę? Oto zbiór dobrych praktyk, które warto zastosować, by przygotować skuteczne CTA.

Zastanów się na designem

Zadbaj o to, aby Twoje CTA się wyróżniało i było odpowiednio wyeksponowane. Kontrastowe kolory, które są widoczne na tle strony, zawsze się sprawdzają. Dodatkowo zaakcentujesz swoje CTA, zwiększając jego rozmiar, umieszczając w widocznym miejscu oraz unikając zbędnych elementów graficznych wokół niego. Zastosowanie samego tekstu nawołującego do działania nie jest najlepszą praktyką. Utworzenie CTA w formie wyraźnego przycisku może zwiększyć liczbę kliknięć nawet o 45%!

Odpowiedni design grafiki zadba o skuteczne CTA
Kreacja reklamowa dla marki LightBox

Zadbaj o jasny przekaz swojego CTA

Użytkownik musi wiedzieć co dokładnie się stanie, gdy zareaguje na Twój komunikat. Po co mam kliknąć przycisk? Co to spowoduje? Skuteczne CTA musi od razu odpowiadać na te pytania. Dlatego bądź konkretny, jasno komunikuj odbiorcy, czego może się spodziewać, gdy odpowie na Twoje wezwanie. Pisz prosto, zrozumiale i zwięźle. Zastosowanie od 2 do 4 słów to najskuteczniejsza technika wpływania na uwagę odbiorcy. Pamiętaj, jasne i krótkie komunikaty są niezawodne!

Baner zachęcający do zapoznania się z ofertą
Baner reklamowy nawołujący do zapoznania się z asortymentem sklepu
Baner zachęcający do zapisu do newslettera ze skutecznym CTA
Baner zachęcający do zapisu do newslettera

Przemyśl umiejscowienie CTA

W skrócie – CTA powinno być widoczne i dobrze wyeksponowane. Z reguły wezwanie do działania umieszcza się nad linią załamania mailingu czy strony internetowej, tak aby odbiorca widział przycisk od razu, bez przewijania w dół. To obszar, któremu odbiorcy poświęcają 80% swojej uwagi. W niektórych sytuacjach CTA umieszcza się np. na końcu newslettera. Wszystko po to, aby najpierw przekazać użytkownikowi komplet informacji, korzyści i argumentów, które wynikają z podejmowanego działania. Często brandy stosują podwójne CTA np. na początku newslettera i na jego końcu.

Grafika z CTA dla brandu Big Star Shoes
Grafika z CTA dla brandu Big Star Shoes

Skuteczne CTA potrafi zagrać na emocjach

Stwierdzenie, które zaraz padnie to dla wielu osób lekko wyświechtany frazes, ale nie można się z nim nie zgodzić – emocje sprzedają. Ludzie niezmiennie działają i robią różne rzeczy pod wpływem impulsu. Warto to wykorzystać projektując skuteczne CTA. Odwołaj się do odczuć, spróbuj wzbudzić ciekawość lub uświadomić użytkownikowi jakąś z jego potrzeb (o której jeszcze przed chwilą nie miał pojęcia). Odwołanie się do emocji w przypadku formułowania CTA jest dobrą praktyką, bo zwiększa prawdopodobieństwo, że użytkownicy chętniej wykonają działanie, do którego namawiasz. Wezwanie można dodatkowo wzmocnić stosując interpunkcję – wykrzyknik na końcu spotęguje ważność komunikatu.

Mów językiem korzyści

Konsumenci nie kupują produktu, aby go mieć, tylko po to, żeby móc coś dzięki niemu zrobić, wyrazić lub osiągnąć. Dlatego konstruując swoje CTA użyj argumentów, które przekonają i zmotywują użytkowników, aby kliknęli przycisk. Korzyścią może być wiele aspektów, a wszystko zależy od tego, co proponujesz odbiorcom. Podkreśl zalety produktów lub usług, a z pewnością pomoże Ci to w pozyskiwaniu leadów.

Kreacja z CTA zachęcającym do pobrania darmowego e-booka
Kreacja zachęcająca do pobrania darmowego e-booka
Baner z CTA promującym wyprzedaż w sklepie online
Baner promujący wyprzedaż w sklepie online
Grafika zachęcająca do skorzystania z wyprzedaży
Grafika z CTA zachęcającym do skorzystania z wyprzedaży

Powołuj się na liczby, podawaj przykłady

Liczby zawsze świetnie się sprawdzają w tekstach, nagłówkach czy hasłach. Dlaczego w takim razie nie posłużyć się nimi także w przypadku CTA? Konstruując swoje wezwanie do działania, wzmocnij je o wartości liczbowe. Dzięki temu z większą skutecznością skłoni użytkownika do działania. Możesz dodać informację, ilu klientów skorzystało dotychczas z proponowanej opcji, ile razy został pobrany Twój PDF, jakie są usługi w Twoim portfolio, ile czasu pozostało do końca oferty oraz mnóstwo innych szczegółów. Referencje zadowolonego klienta również może skłonić odbiorcę do kliknięcia linku. Nie od dziś wiadomo, że społeczny dowód słuszności działa!

Baner promujący e-book brandu Nethansa ze skutecznym CTA
Baner promujący e-book brandu Nethansa

Odmieniaj czasowniki!

Używaj zwrotów w pierwszej osobie liczby pojedynczej – kupuję, pobieram, wchodzę, sprawdzam itp. Stosując taką formę ułatwisz odbiorcy decyzję, a co więcej, stosując tę praktykę w CTA możesz zwiększyć jego klikalność nawet o 90%! Nic dziwnego, „sprawdzam” w wielu sytuacjach brzmi lepiej niż „sprawdź”, zwłaszcza że nikt nie lubi słuchać rozkazów.

Przykład CTA dla marki Big Star Shoes
Przykład CTA dla marki Big Star Shoes

Stwórz wrażenie tymczasowości

Skuteczną metodą nakłaniającą do interakcji jest wskazanie czasowego ograniczenia oferty. Wykorzystaj tu moc FOMO (Fear of Missing Out). Może to dotyczyć strachu przed pominięciem ważnej informacji, promocji, otrzymania e-booka, rabatu itp. Dlatego zawsze informuj, gdy proponowana korzyść albo oferta ma skrócony czas trwania lub odbywa się w określonym czasie. Jeśli wezwanie do działania będzie do tego nawiązywać, jest szansa, że u użytkownika pojawi się chęć skorzystania z niesamowitej okazji, zanim ta straci ważność.

Analizuj, testuj, sprawdzaj!

Zaprojektowanie wyraźnego, namawiającego do interakcji CTA i umieszczenie go w odpowiednim miejscu nie zawsze będzie się wiązać ze 100% sukcesem. Dlatego to co musisz zrobić, to monitorowanie i analizowanie czy wezwanie do działania przyniosło pożądaną konwersję. Wykorzystanie linków z parametrami UTM pozwoli zweryfikować, ile razy dane CTA zostało kliknięte przez użytkowników. Z kolei zastosowanie testów A/B, pomoże sprawdzić skuteczność kilku jego wersji (z innym tekstem, w różnych kolorach czy rozmiarach). Warto przetestować różne formy wezwania do działania, aby metodą prób i błędów znaleźć najskuteczniejsze.

Czego robić nie należy?

Pamiętaj, że kliknięcie CTA to jedno, ale utrzymanie potencjalnego użytkownika i sprawienie, aby wracał na Twoją stronę, to druga sprawa. Miej na uwadze, że jest kilka rzeczy, których nigdy nie należy robić osobie, która już zareagowała na Twoje wezwanie do działania. Absolutnie nie dawaj złudnych obietnic – jeżeli coś gwarantujesz namawiając do interakcji, dotrzymuj słowa! Drugi największy grzech to kierowanie za pośrednictwem CTA w złe miejsce. Użytkownik po kliknięciu musi znaleźć się na właściwej stronie. Pamiętaj, że próbując zwodzić odbiorcę, możesz tylko stracić. Bo gdy użytkownik raz się zrazi, z pewnością już nie wróci, aby skorzystać z Twoich usług czy oferty.

CTA to ważny element reklam, newsletterów czy pop-up’ów wyskakujących na stronie, jednak nie jedyny, który gwarantuje pozyskanie leada. Jeśli myślisz o tym, aby jeszcze bardziej „podkręcić” swoje działania marketingowe i skłonić odbiorców do reakcji, dowiedz się jak tworzyć angażujące posty w kanałach społecznościowych oraz sprawdź nasz mały poradnik, w którym opisujemy elementy, które mają realny wpływ na to, czy klienci chętniej będą dokonywali zakupów w Twoim e-commerce.

Powodzenia!

#samnektar by Kaja Chmielewska/Beeffective Team

Wybór optymalizacji pod cel reklamowy

Zastanawiasz się dlaczego Twoja reklama w Google nie jest na pierwszej pozycji? Chcesz uzyskać określony zwrot z inwestycji, a nie daje Ci spokoju fakt, że reklama nie generuje dużo przejść na stronę? A może chcesz uzyskać jak najwięcej zakupów przy jednoczesnym niskim koszcie CPC? Niestety, jak to w życiu… Wszystkiego mieć nie można. System reklamowy Google’a doskonale zna swoich odbiorców. Wie, czego może się od nich spodziewać i odpowiednio dostosowuje wyświetlane im treści. Jak zatem dobrać strategię określania stawek, by osiągnąć swój cel reklamowy, a więc i biznesowy?

Chyba każdemu marketerowi, odpowiedzialnemu za przeprowadzenie kampanii w wyszukiwarce, zdarzyło się usłyszeć od klienta pytanie „dlaczego moja firma nie jest pierwsza w wynikach wyszukiwania”? Czy zawsze jednak najwyższa pozycja oznacza najwyższą sprzedaż? Niekoniecznie. Wszystko zależy od tego, jaki jest nasz nadrzędny cel. Zasada jest prosta – to, jaki cel sobie obierzemy, będzie dyktowało nam do jakich odbiorców trafimy z naszą reklamą. Zastanówmy się zatem, co chcesz osiągnąć poprzez reklamę w Google, a podpowiem Ci, jak odpowiednio ustawić kampanię.

Cel reklamowy – jak najwięcej konwersji

Sprzedaż musiała znaleźć się na pierwszym miejscu, jest to bowiem podstawowy cel każdego biznesu. Niezależnie od tego czy mowa tutaj o pozyskaniu jak największej liczby zakupów w e-commerce, czy leadów kontaktowych, by osiągnąć ten cel, należy w pierwszej kolejności poprawnie skonfigurować konwersje w systemie Google Ads. Tylko wtedy algorytm będzie umiał rozpoznać zachowania użytkowników i kierować reklamę do tych, którzy dokonają najbardziej pożądaną przez nas czynność, czyli skonwertują. Aby dotrzeć do takich użytkowników, naszą strategią ustalania stawek będzie maksymalizacja liczby konwersji. Przy tej optymalizacji możemy również ustawić docelowy koszt działania, co jest najbardziej przydatne w momencie, gdy mamy ograniczony budżet i nie chcemy przekroczyć określonej sumy. Ustalanie maksymalnej konwersji polecam jedynie wtedy, gdy dysponujemy dogłębnymi analizami wyników na naszej stronie. Ustawienie tego limitu może bowiem doprowadzić do tego, że nie dotrzemy do użytkownika, który z pewnością dokona u nas zakupu, ale jego pozyskanie przekracza wyznaczoną kwotę nawet o złotówkę. Zamiast tego, w celu oszczędności środków, warto obserwować określone wskaźniki reklamowe.

Optymalizacja pod cel reklamowy_konwersja
Optymalizacja pod cel reklamowy_konwersja

Kiedy najlepiej korzystać z tej strategii określania stawek?

W momencie, gdy nasz sklep lub strona pozyskująca leady ma jakieś dane historyczne dotyczące konwersji. Dzisiejsze algorytmy Google’a potrafią już odpowiednio dobierać odbiorców nawet w momencie, gdy poziom konwersji na stronie jest na niskim poziomie. Jednak z doświadczenia wiem, że najlepsze rezultaty przynoszą kampanie prowadzone na kontach, które mają już zebrane informacje na temat swoich użytkowników.

Na jakie pułapki należy uważać?

Po pierwsze – w momencie, gdy zmieniasz strategię z np. maksymalizacji kliknięć na maksymalizację konwersji, nigdy nie zwiększaj budżetu! Wręcz przeciwnie – należy go nieco zmniejszyć. To nas uchroni przed wysokim kosztem pozyskania klienta. System bowiem będzie chciał usilnie wydać nasze pieniądze. Natomiast użytkowników, którzy potencjalnie mogą skonwertować jest mniej niż tych, którzy tylko klikną reklamę.

Po drugie – nie oczekuj, że Twoja reklama będzie wyświetlać się jako pierwsza. Algorytm sam ustala, które miejsce jest najkorzystniejsze, by pozyskać klienta. Oznacza to zatem, że Twoja reklama nie musi wyprzedzać konkurencji. Możesz nawet wcale jej nie zobaczyć, ponieważ nie jesteś potencjalnym klientem danej usługi.

Cel reklamowy – jak najwięcej przejść na stronę

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, zdarza się, że nie zawsze naszym celem nadrzędnym jest pozyskanie konwersji i umiemy zadowolić się wyłącznie pozyskanym ruchem na stronie. Przy tej strategii możemy określić również swoje maksymalne CPC.

Optymalizacja pod cel reklamowy_kliknięcie
Optymalizacja pod cel reklamowy_kliknięcie

Kiedy najlepiej korzystać z tej strategii określania stawek?

W momencie, gdy na stronie nie ma pozyskanych wielu konwersji i system będzie miał problem z odpowiednim doborem naszej grupy odbiorców. Jeżeli w ciągu miesiąca pozyskujemy np. 10 leadów sprzedażowych, warto zastanowić się, czy nie lepiej na pierwszym etapie zainteresować wielu odbiorców swoją ofertą, a dopiero na kolejnych oczekiwać od nich konwersji.

Taką strategię warto ustawić również wtedy, gdy nasz ruch w danym czasie nie konwertuje. W momencie rozpoczęcia pandemii w Polsce, dla jednego z naszych klientów oferujących diety pudełkowe, zdecydowałam się na taką zmianę. Dlaczego? Ponieważ odbiorcy zmienili swoje nawyki, byli zaniepokojeni zastaną sytuacją i nie wiedzieli, czego mogą spodziewać się w najbliższej przyszłości. W związku z tym rzadziej dokonywali zakupów gotowego jedzenia. Co więcej, przebywali w domu, przez co mieli więcej czasu na samodzielne przygotowywanie posiłków. Efekt? Wygenerowałam bardzo dużo ruchu, który finalnie skonwertował dopiero w kolejnym miesiącu. Szczęśliwie, był to najlepszy miesiąc sprzedażowy w tym roku.

Na jakie pułapki należy uważać?

Od użytkowników, którzy chętnie klikają, nie oczekuj konwersji. Pozyskany ruch może zaowocować nieco później. Gdy zdecydujesz się już na zmianę strategii na maksymalizację konwersji, Twój koszt CPC na pewno drastycznie się zwiększy, co nie jest powodem do obaw. W końcu Twoim celem jest pozyskanie sprzedaży lub leadów, a nie tani ruch.

Cel reklamowy – jak największy zwrot z inwestycji

Docelowy ROAS jest świetną strategią, gdy w naszym sklepie dokonywanych jest dużo konwersji i wiemy, jaki zwrot z inwestycji jest dla nas satysfakcjonujący. Dla przypomnienia, współczynnik ROAS to iloraz przychodów z reklamy i koszt reklamy pomnożony przez 100%. Jednym słowem – im wyższy ROAS, tym lepiej!

Optymalizacja pod cel reklamowy_zwrot z inwestycji
Optymalizacja pod cel reklamowy_zwrot z inwestycji

Kiedy najlepiej korzystać z tej strategii określania stawek?

Kiedy najbardziej zależy nam na pozyskaniu klienta, który wyda odpowiednią sumę pieniędzy w naszym sklepie. Ta strategia dobrze sprawdza się na kontach, które mają już bogatą historię konwersji.

Na jakie pułapki należy uważać?

Możemy nie dotrzeć do wielu klientów, którzy zakupiliby produkty w niższej cenie.

Cel reklamowy – jak najwyższa pozycja w wyszukiwarce

Dla bardzo wielu naszych klientów najważniejsza jest wysoka pozycja w wyszukiwarce, która ma być dowodem na pozostawienie w tyle swojej konkurencji. Według niektórych badań, w ostatnim czasie znaczenie pierwszej pozycji drastycznie spadło i odbiorcy chętniej klikają w linki, znajdujące się na niższych miejscach.

Optymalizacja pod cel reklamowy_wyświetlenia
Optymalizacja pod cel reklamowy_wyświetlenia

Kiedy najlepiej korzystać z tej strategii określania stawek?

Zdecydowanie w kampaniach brandowych. Przy tego typu reklamach nadrzędnym celem jest budowanie wizerunku marki i nie chcemy, by inna firma pozycjonowała się wyżej na naszą frazę brandową.

Na jakie pułapki należy uważać?

Najwyższa pozycja nie daje nam gwarancji osiągnięcia konwersji. Przy innych kampaniach niż brandowe, ta strategia może nie wygenerować nam ruchu, ani sprzedaży.

Jaki cel, taka strategia

Określając strategię stawek w reklamie w Google, musimy dokładnie poznać potrzeby swojego biznesu, ale także dostosować ją do obecnej sytuacji na naszej stronie. Warto pamiętać, że nie wszystkie cele biznesowe jesteśmy w stanie osiągnąć w jednej kampanii. Koszt CPC nie zawsze będzie bardzo niski, gdy dążymy do zwiększenia liczby konwersji, a także nie zawsze zobaczymy swoją reklamę, gdy nie jesteśmy traktowani przez algorytm jako potencjalny klient. System oferuje bardzo dużo optymalizacji reklam. Nieustanny monitoring na aukcji pozwoli nam jak najbardziej efektywnie gospodarować budżetem.

#samnektar by @Anita Piasecka/Beeffective

 

Stwórz raport dla swojej kampanii w Google Data Studio

Prowadzenie kampanii w kilku systemach reklamowych bywa trudnym zadaniem. Wymaga zarówno wysokiego poziomu koncentracji, jak i zdolności do analizowania i prognozowania skuteczności prowadzonych działań. Każdy, kto opiekuje się kampaniami digitalowymi wie, jak trudno niekiedy odnaleźć się w gąszczu wskaźników i rozległych tabel zawierających niezrozumiałe liczby. Do tego rozmieszczonych w kilku różnych miejscach. Jak ułatwić swoją pracę? Stwórz raport w Google Data Studio i śledź swoje kampanie w jednym miejscu.

Filarem każdej kampanii digitalowej jest analiza i wyciąganie odpowiednich wniosków z prowadzonych działań. Zadanie to wymaga wielu zdolności analitycznych, kiedy do zestawienia mamy ze sobą dane z Facebook Ads, Google Ads, LinkedIn Ads oraz Google Analytics. Jeśli dołożymy do tego działania organiczne i nieodpartą chęć ich mierzenia, to ilość źródeł danych potrafiłaby przytłoczyć nawet najbardziej wielozadaniowych marketerów. Nieustanna optymalizacja prowadzonych działań reklamowych jest kluczem do utrzymywania ich odpowiedniej efektywności. Warto więc skupić się na tym, by wyciąganie wniosków było procesem możliwie komfortowym i jednocześnie skutecznym. W tym celu możesz stworzyć swój własny raport w Google Data Studio.

O samym narzędziu i jego niewątpliwych zaletach wspominała na łamach cyklu #samnektar w swoim artykule Ania Skóra. Nie chcąc powielać tych wniosków, zamierzam skupić się na aspekcie praktycznym tworzenia i funkcjonowania raportów w Google Data Studio.

Od czego zacząć raport w Google Data Studio?

Tak jak w przypadku wielu podobnych kwestii, najbardziej istotnym aspektem jest wstępne rozpoznanie potrzeb. Zupełnie inny raport stworzysz dla zaawansowanego klienta e-commerce z analizą kilkudziesięciu różnych czynników, świadczących o tendencjach i zachowaniach klientów, a kompletnie odmienny raport powstanie dla klienta prowadzącego działania mające na celu budowanie świadomości marki. Parafrazując klasyka – na samym początku musisz zadać sobie jedno ważne, ale to bardzo ważne pytanie: „jakie dane chcesz analizować?”, a potem zacznij je analizować. Brzmi prosto, ale tak naprawdę wstępna koncepcja raportu będzie drogowskazem. Pozwoli Ci on pozostać na właściwym szlaku do analizowania naprawdę potrzebnych rzeczy.

Jeśli poprawnie zostały rozpoznane potrzeby Twoje lub Twojego klienta, nie pozostaje Ci nic innego niż rozpoczęcie tworzenia swojego pierwszego raportu. Wejdź na datastudio.google.com i zaloguj się tam z wykorzystaniem swojego konta Google. Optymalnie, jeśli będzie to konto powiązane z usługą Google Analytics lub Google Ads.

Źródła danych w Google Data Studio

Praca nad raportem zaczyna się zawsze od wyboru źródła danych i tutaj warto się na moment zatrzymać. Google Data Studio to narzędzie darmowe. Nie oznacza to jednak, że dane z wszystkich systemów reklamowych zdobędziemy za darmo. Google udostępnia kilkanaście darmowych konektorów. Są to takie, które pokazują dane z Google Analytics, Google Sheets, Google Ads, BigQuery i statystyk YouTube. Jeśli operujesz wyłącznie w tych obszarach, całkiem prawdopodobne, że nie są potrzebne Tobie płatne rozwiązania. W przypadku systemów reklamowych spoza galaktyki Google, należy jednak wykorzystać rozwiązania zewnętrzne, które są już płatne. Przykładowo jednym z partnerów Google Data Studio jest Supermetrics, który udostępnia kilkadziesiąt różnych konektorów. Pozwalają one na import danych z systemów m.in. Facebooka, LinkedIna czy Instagrama. Dodatkowo konektory od Supermetrics dodają nowe funkcjonalności do źródeł danych powiązanych z Google Analytics (np. możliwość analizowania ścieżek wielokanałowych) lub Google Ads. W przypadku prowadzenia kampanii poza ekosystemem Google warto rozważyć skorzystanie z Supermetrics i uzupełnić swój raport o dane z innych systemów reklamowych.

Wybór źródła danych Google Data Studio
Wybór źródła danych Google Data Studio

Zadbaj o wygląd raportu w Google Data Studio

Po wybraniu źródła danych prawdopodobnie domyślnie zostanie utworzona pierwsza wizualizacja Twoich danych. Nie przejmuj się jej dość mało atrakcyjnym wyglądem.  Wystarczy kliknąć dowolne miejsce raportu poza wizualizacją danych, by naszym oczom ukazała się karta „Motyw i układ”. Wbrew pozorom nie jest to tytuł podrzędnego kryminału klasy B, a miejsce, w którym można poprawić nieco styl naszego raportu i jednocześnie ustawić domyślny styl tworzonych wizualizacji.

Wybór motywu w Google Data Studio
Wybór motywu w Google Data Studio

Google Data Studio udostępnia kilkanaście różnych motywów kolorystycznych, dlatego każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli jednak Twój gust graficzny jest bardziej wyrafinowany, poszczególne elementy zawsze będzie można dodatkowo edytować w trakcie tworzenia samego raportu. Przechodząc na kartę „Układ” znajdziemy opcje dotyczące samego rozmieszczenia slajdów raportu. Możemy wybrać format poziomy i pionowy – w zależności od naszych preferencji, jak i samego zastosowania raportu. Po ustawieniu podstawowych kwestii można przejść do wizualizowania danych.

Wizualizowanie danych z systemów reklamowych w Google Data Studio

Google Data Studio umożliwia przedstawianie danych w kilku głównych kategoriach. Są to: tabele, wykresy słupkowe, kolumnowe, podsumowania statystyk, serie czasowe i rozmaite wykresy (liniowe, świecowe, kołowe itd.). Dodatkowo pozwala na korzystanie z wizualizacji tworzonych przez społeczności, np. wykresy Gantta lub wizualizacja lejków sprzedażowych.

Uwaga! Zawsze należy zezwolić na wykorzystywanie wizualizacji tworzonych przez społeczność w opcjach źródła danych.

Nadawanie dostępu do wizualizacji Google Data Studio
Nadawanie dostępu do wizualizacji Google Data Studio

Większość wizualizacji opiera się o dwie główne składowe – wymiar i dane. Wymiar stanowią informacje, według których zostaną przedstawione dane. Przykładowo wymiarem będą nazwy kampanii w Google Ads, a danymi liczba wyświetleń, kliknięć i stawka CPC. Dla wykresów z serią czasową wymiarem zawsze będzie czas – w miesiącach, dniach lub godzinach. Dane lub wymiar możemy też dowolnie formatować. Wielkości te często nie posiada jednostek, wówczas można dane edytować dodając odpowiedni ich format.

Edycja danych w Google Data Studio
Edycja danych w Google Data Studio

Istotną funkcją, o jakiej warto wspomnieć, jest też możliwość tworzenia własnych pól w ramach źródła danych. W tym celu musimy wejść w menu edycji źródła danych: Zasób – Zarządzaj dostępnymi źródłami danych – Edytuj przy wybranym źródle danych. Chcąc dodać pole – wybierz opcję „Dodaj pole”, gdzie ukaże się okno formuły. Możemy dodać w nim dowolne funkcje związane z polami występującymi w źródle danych. Przykładowo, chcąc stworzyć własne pole dla policzenia współczynnika CTR kampanii Google Ads, powinniśmy wpisać formułę o takim kształcie:

Tworzenie formuły Google Data Studio
Tworzenie formuły Google Data Studio

Lista formuł, jakie można wykorzystać w trakcie tworzenia własnych pól, jest dostępna TUTAJ.

Zakres dat raportu i dane porównawcze w Google Data Studio

Każde działania powinny być w jakimś stopniu osadzone w czasie. Dodawane wizualizacje danych mają domyślnie ustawiony przedział dat jako „automatyczny”. Oznacza to, że jest on ustalany według zakresu dat dla danej strony. Pole wyboru wykresu dat może pokazywać w zasadzie dowolnie wybrany przez nas domyślny (tj. taki jaki jest widoczny po wyświetleniu raportu) przedział dat. Google Data Studio proponuje kilka różnych opcji, jednak możemy też wytypować własne.

Dla danych liczbowych przedstawionych w tabelach, podsumowaniach statystyk lub na wykresach możemy zestawić również dane z analogicznego okresu – np. z tego samego miesiąca w poprzednim roku lub w poprzednim miesiącu. Przy wyborze okresu porównawczego wybieramy wtedy „poprzedni okres” dla np. poprzedniego miesiąca lub „poprzedni rok” dla analogicznego okresu w minionym roku. Co ciekawe, po zmianie zakresu dat, np. na ostatnie 10 dni, system porówna zwizualizowane dane z poprzednimi dziesięcioma dniami.

Będąc wyposażonym w podstawową wiedzę na temat tworzenia raportów w Google Data Studio, możesz rozpocząć pracę nad własnym raportem. Praca nad stworzeniem raportu bywa niekiedy żmudna i długotrwała. W ostatecznym rozrachunku pozwala jednak zaoszczędzić długie godziny na poszukiwaniu odpowiednich statystyk lub liczeniu rozmaitych zależności. A to potrafi znacząco wpłynąć na efektywność codziennej pracy.

#samnektar by Norbert Korus/Beeffective Team

Jak ustawić remarketing w YouTube?

Remarketing w YouTube

Masz konto marki w YouTube, a na swoim kanale umieściłeś wartościowe treści. Dla lepszego i szybszego dotarcia wspomagasz swój kanał działaniami płatnymi. Jak zawęzić działania i wrócić do osób, które widziały Twoje wideo? Zacznijmy krótki remarketing w YouTube.

Jak trafić ponownie do osób, które wyświetliły film w YouTube?

Na początku muszę napisać, że najtrudniejszy jest ten pierwszy krok. Zakładam, że masz kanał, a decyzja, czy kanał YouTube jest dla Twojej firmy, została podjęta wcześniej. Mam nadzieję, że liczby i wyświetlenia się zgadzają, a do lepszego i szybszego dotarcia do swojej grupy docelowej wspomagasz działania kampaniami płatnymi w Google Ads. Zróbmy krok dalej i wróćmy do tych osób, które obejrzały materiał wideo. To pomoże ustawić remarketing w YouTube!

Stwórz listę remarketingową odbiorców kanału YouTube

Stworzenie listy remarketingowej odbiorców kanału YouTube, wymaga w Google Ads zalogowania się do narzędzia. Następnie z menu na górze strony wybrać „Narzędzia i ustawienia”, a po rozwinięciu dodatkowych opcji z kolumny ZASOBY WSPÓLNE wybrać  „Zarządzanie odbiorcami”.

Tworzenie listy remarketingowej Google Ads
Tworzenie listy remarketingowej Google Ads

Po wybraniu tej opcji, narzędzie reklamowe przeniesie nas do list odbiorców. I tutaj dzieje się cała magia. Prawdopodobnie będzie tutaj „czysto”, co oznacza, że nie zobaczysz żadnych wyników, ale nie przejmuj się tym za bardzo. Tak właśnie powinno to wyglądać, jeżeli tworzysz pierwszą listę remarketingową.

Utworzenie remarketingu w Google Ads odbywa się za kliknięciem małego białego plusa na okrągłym niebieskim polu. Znajduje się w lewym górnym rogu ekranu:

Wygląd pierwszej listy remarketingowej w narzędziu Google Ads
Pierwsza list remarketingowa w Google Ads

Klikamy w znak i następnie w „Użytkownicy YouTube”.

Tworzymy remarketing do dowolnego obejrzanego filmu w kanale YouTube

Niewiele zrobiliśmy, a już praktycznie najważniejszą pracę mamy za sobą. Zostaje nam skonfigurować kilka wytycznych i koniec. Google Ads stara się być bardzo intuicyjnym narzędziem. Czasami wychodzi to łatwiej, czasami trudniej. Ma to ścisły związek z działaniami, które wykonamy. Wróćmy do naszej listy remarketingowej i tego, co możemy ustawić.

Zacznijmy od najbardziej banalnej, ale jednak istotnej kwestii, czyli nazwy listy remarketingowej. Ustaw ją tak, by przy ponownym zaglądaniu do listy odbiorców, nazwa w całości wyjaśniła Tobie, po co została ona stworzona.

Ja dla przykładu nową listę nazwę: Remarketing_SamNektar_ALL_540

Dlaczego tak? Po ponownym zalogowaniu się do Google Ads, nawet niech to będzie za pół roku, będę wiedział co się pod nią kryje.

Remarketing – mówi samo za siebie,

SamNektar – tematyka contentu,

ALL – jest to związane z członkami grupy, których ustawiłem jako: „obejrzeli dowolny film z kanału”. Dla mnie jest to tożsame ze wszystkimi, którzy zobaczyli film z kanału. Tutaj ważne, by „z” nie mylić z „na”. Zdaje sobie sprawę, że film mógł zostać udostępniony i osadzony na innej stronie. Obojętnie w jakim miejscu dany użytkownik obejrzał film, Google będzie o tym wiedział i za sprawą takiego ustawienia, wróci do tej osoby.

540 – jest związany z czasem, jak długo chcę danego użytkownika trzymać na tej liście do remarketingu w YouTube.

Chcę więc trafiać do wszystkich, którzy widzieli film i „trzymać ich” przez 540 dni.

Widok ustawienia grupy remarketingowej w Google Ads YouTube
Ustawienia grupy remarketingowej w Google Ads YouTube

Dodatkowym ustawieniem jest możliwość wyboru, czy dana lista remarketingowa ma być wstępnie uzupełniona użytkownikami, którzy przez ostatnie 30 dni wyświetlili moje filmy w YouTube, czy też ma być stworzona od zera. Odpowiada za to opcja wstępnego uzupełniania. Ja ustawiłem na 30 dni, ale korzystam też z czystych list remarketingowych. Ma to swoje plusy.

Widok opcji wstępnego uzupełniania w remarketingu YouTube
Opcje wstępnego uzupełniania w remarketingu YouTube

Należy również wybrać kanał, który ma być źródłem remarketingu w YouTube

Jak wykorzystać listy remarketingowe w YouTube?

Po wybraniu wszystkich opcji, wystarczy listę zapisać. Narzędzie reklamowe zacznie wypełniać użytkowników. Zapełnianie listy trwa przez pewien czas. W zależności od skomplikowania ustawień trwa to dłużej lub krócej. Na pewno trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Nową stworzoną listę remarketingową można użyć na wiele sposobów. Remarketing jest istotnym elementem do prowadzenia skutecznego lejka sprzedażowego.

To, co zgromadzimy w YouTube, możemy równie dobrze wykorzystać w innych miejscach. Użytkownicy tego medium społecznościowego różnią się od tych, którzy stale przeglądają wiele witryn w Internecie. To od Ciebie zależy, jak wykorzystasz stworzoną listę remarketingową w YouTube.

#samnektar by Paweł Ciosk/Beeffective Team

Jakie elementy powinien zawierać feed produktowy?

feed produktowy w facebook i google ads

Dzisiaj niemal każdy sklep internetowy funkcjonuje w otoczeniu silnej konkurencji. Aby dotrzeć do potencjalnego klienta i skłonić go do zakupu, marka powinna być widoczna w wielu miejscach. Na sukces sprzedażowy składa się cały zbiór ściśle skorelowanych ze sobą działań, dlatego należy działać wielopłaszczyznowo. Każdy właściciel sklepu internetowego wcześniej czy później spotka się z określeniem „feed produktowy” i reklam przygotowanych na jego podstawie. Do czego jest on wykorzystywany i jakie parametry powinien zawierać?

Co to jest feed produktowy?

Dla przypomnienia – feed produktowy to spis produktów, dostępnych w sklepie internetowym, zawierający ich opisy i atrybuty. Najczęściej występuje w formacie .xml lub .csv. Jego specyfikacja może różnić się w zależności od platformy, na której ma być wykorzystywany. Gdzie możemy go zatem użyć?

 

Przykład reklamy marki Patrizia Aryton, gdzie wykorzystany został feed produktowy

Facebook Ads

Na pewno każdy z nas spotkał się z sytuacją, w której był „śledzony” przez dokładnie ten sam produkt, który niedawno oglądał w sklepie. To nic innego jak reklamy dynamiczne oparte na feedzie produktowym (Dynamic Product Ads). Tego typu reklamy charakteryzują się najwyższym współczynnikiem konwersji.

Google Product List Ads

Google wykorzystuje pliki danych, aby m.in. wyświetlać produkty ze sklepu w zakładce „Zakupy”. Ponadto feed produktowy może zostać użyty przy tworzeniu reklam Google Display Network oraz inteligentnych reklam produktowych, dzięki czemu produkty ze sklepu będą wyświetlane w wielu umiejscowieniach i na licznych stronach internetowych.

Dzięki wykorzystaniu feeda produktowego można tworzyć reklamy, dzięki którym marka jest widoczna m.in. w zakładce „Zakupy”

Porównywarki cenowe

Feed produktowy jest podstawą reklam dynamicznych, ale również jest niezbędny do tego, by zaistnieć na przykład w porównywarkach cenowych. Jak wiadomo, wielu konsumentów przed podjęciem ostatecznej decyzji o zakupie sprawdza, czy w innym sklepie nie może nabyć produktu taniej. Aby być widocznym np. w serwisie Ceneo, należy wykorzystać feed produktowy. Najczęściej możliwe jest to po podjęciu współpracy z siecią afiliacyjną.

Jak stworzyć plik produktowy?

Jeśli sklep postawiony jest na gotowym oprogramowaniu, jak np. Magento, Shoper czy Shoplo, wygenerowanie pliku z feedem jest bardzo proste. Za pomocą paru kliknięć należy zintegrować system z odpowiednią platformą i uzyskamy pliki, które możemy wykorzystywać w Google’u czy na Facebooku.

Przydatne informacje dotyczące konfigurowania feeda na popularnych platformach sklepów internetowych znajdziecie między innymi tutaj:

Jeśli  z jakichś względów feed produktowy okazuje się ciężki do wygenerowania, można  stworzyć go samodzielnie np. w Excelu.

Przykładowy feed produktowy stworzony w Excelu

Jakie elementy powinien zawierać feed produktowy?

Feed produktowy powinien zawierać atrybuty, czyli parametry powiązane z produktem. Im będzie ich więcej, tym częściej marka pojawi się w wynikach wyszukiwania i z większym prawdopodobieństwem trafi do potencjalnych klientów. Najważniejsze atrybuty to:

  • Identyfikator produktu (ID)

Służy do określenia danego produktu znakiem alfanumerycznym.

  • Nazwa produktu (Title)

Google najlepiej czyta słowa zawarte na początku. W tytule należy ograniczyć się do 70 znaków. Tytuł powinien być zgodny z nazwą produktu, który znajduje się na stronie www. W momencie, gdy mamy kilka podobnych produktów w sklepie, warto wykorzystać różne słowa kluczowe, np. Płaszcz dzianinowy, damski płaszcz z wełny Warto sprawdzać, jakie hasła są wyszukiwane przed użytkowników – może to być ciekawą inspiracją przy tworzeniu tytułów.

  • Opis (Description)

Miejsce, w którym należy jak najlepiej opisać swój produkt, podając jego wyróżniki. Do wykorzystania mamy maksymalnie 5000 znaków. Przykład: Płaszcz o długości do kolan, wykonany z lisiego włosa i wełny. Model z długim rękawem zakończonym ściągaczem. Prosty klasyczny krój połączony z bardzo modnym kolorem.

  • Dostępność (Availability)

W feedzie należy wskazać czy dany produkt jest dostępny. Ważne, aby ta informacja była zawsze aktualna. Przy wielu produktach w sklepie sukcesywne aktualizowanie tej danej może być uciążliwe, dlatego też warto skorzystać z wtyczek dostępnych na platformach sprzedażowych.

  • Ilość (Quantity)

Liczba sztuk produktu dostępnych w sklepie.

  • Cena (Price)

Ważne jest, aby była zgodna z ceną dostępną na stronie www. W momencie, gdy feed zawiera np. niższa cena niż ta zawarta w sklepie, z dużym prawdopodobieństwem stracimy klienta i dobry wizerunek firmy.

  • Płeć (Gender)

Informacja dotycząca płci, do jakiej skierowany jest produkt: female, male lub unisex.

  • Fallback URL

Adres URL strony, na którą odbiorca zostanie przekierowany w momencie, gdy ilość (Quantity) spadnie do zera.

  • Link do zdjęcia (image link)

W feedzie należy podać link do głównego zdjęcia. URL musi być dostępny do zaindeksowania przez roboty, a zdjęcia nie mogą zawierać znaków wodnych czy tekstów promocyjnych. Ważne, aby zdjęcie było dobrej jakości i wyróżniało się na tle konkurencji. Warto, aby przedstawiało produkt na białym tle.

  • Dostawa (Shipping)

Od niedawna, w przypadku reklam produktowych w Google, informacja o cenie dostawy w feedzie produktowym jest obowiązkowa.

Wykorzystanie feeda produktowego to podstawa sprzedaży wielokanałowej. Warto, aby zawierał on jak najwięcej informacji, ponieważ pozwoli to wyróżnić się na tle konkurencji. Dobrze skonfigurowany plik to szansa na zaistnienie marki w wielu kanałach, a więc większe prawdopodobieństwo skutecznej sprzedaży produktów. Najważniejsze jest, aby informacje zawarte w feedzie były zawsze aktualne, a zdjęcia zachęcały do przejścia na stronę www.

#samnektar by @Anita Piasecka/Beeffective

Wskaźniki reklamowe, które warto obserwować przy ograniczonym budżecie

W dobie kryzysu spowodowanego koronawirusem wiele firm decyduje się na ograniczenie wydatków marketingowych. Rynek reklamowy przypomina w tym okresie wzburzone morze, gdzie wiele rzeczy dzieje się nagle i niespodziewanie. Jak utrzymać dobry kurs i dopłynąć szczęśliwie do celu? Optymalizując swoje kampanie reklamowe w oparciu o kilka istotnych parametrów! Zobacz, które wskaźniki reklamowe warto mieć na uwadze, realizując kampanie reklamowe.

Google Ads

Utrata udziału w wyświetleniach ze względu na budżet – sieć reklamowa i sieć wyszukiwania

Ten parametr wskazuje na to, ile razy Twoje reklamy nie zostały wyświetlone ze względu na zbyt niski budżet dzienny. Wskaźnik utraty udziału w wyświetleniach w reklamach Google Ads jest dostępny wyłącznie z poziomu kampanii i sygnalizuje, gdzie warto dokonać zmiany budżetów lub harmonogramów reklam. W przypadku, gdy współczynnik utraty udziału w wyświetleniach jest bliski 0-1%, nasze reklamy dysponują odpowiednio dużym budżetem, by jak najczęściej wyświetlać się wg określonych kryteriów reklamy. Im wyższy procent, tym większa utrata udziału w wyszukiwaniach.

Utrata udziału w wyświetleniach – dopuszczalna i zachęcająca do optymalizacji

Jak sobie z tym poradzić?

  • Zastosuj wyświetlanie reklam wg harmonogramu – sprawdź zwyczaje swoich klientów. Często można zaobserwować niski poziom konwersji w godzinach 24-6, niekiedy również w dniach powszednich, kiedy spędzamy czas w pracy. Natomiast wysoki – w godzinach popołudniowych i wieczornych. Jeśli Twoi klienci kupują wieczorami, a reklamy wyświetlane o 10 rano już wykorzystały większość swojego budżetu, to bardzo możliwe, że jest on wydawany nieefektywnie. Warto wykluczyć godziny i dni, w których poziom konwersji jest najmniejszy. Pamiętaj jednak, że sposób pracy zdalnej różni się dość mocno od pracy w biurze. Wpływa to na sposób konsumpcji internetu przez pracującą część internautów. Wszystkie kampanie warto przejrzeć właśnie pod tym kątem.
  • Jeśli kampanie mają minimalny wskaźnik utraty udziału wyszukiwania ze względu na budżet, a nie są kluczowe z punktu widzenia Twojego biznesu, spróbuj obniżyć budżet dzienny. Możliwe, że na kilku tak sprawdzonych kampaniach uda się zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt złotych dziennie!

Współczynnik konwersji i koszt konwersji

W momencie, kiedy budżet reklamowy zostaje ograniczony, a obecność w Internecie jest jednym z warunków przetrwania tego trudnego okresu, warto skupić się na tych reklamach, które rzeczywiście przynoszą efekty. Sprawdź współczynnik konwersji swoich reklam i oceń jej koszt. Wyeliminowanie kampanii o niskim lub zerowym współczynniku konwersji lub tych, które generują pojedyncze konwersje, które są dla nas zbyt drogie, pozwoli zaoszczędzić kolejne fundusze.

Współczynnik wyświetleń u góry strony w sieci wyszukiwania

Jeśli prowadzisz kampanie brandowe ten wskaźnik powinien być dla Ciebie wyjątkowo istotny. Klient, który wpisuje nazwę Twojej firmy w wyszukiwarkę, jest już na co najmniej drugim etapie lejka, więc powinien być traktowany możliwie priorytetowo. Najwyższa pozycja w sieci wyszukiwania na słowa kluczowe związane z nazwą Twojej firmy jest kwestią nie tylko „prestiżową”. To miejsce stanowi również dobry punkt wyjścia do wzrostu liczby konwersji. Jeśli zależy Tobie na wysokiej pozycji reklam brandowych, ustaw kampanię pod kątem udziału w wyświetleniach u góry strony.

Wynik jakości reklam

„Wyższy wynik jakości – niższa stawka CPC”, to prawda traktowana jako „oczywista oczywistość”. Zadbaj więc o jak najwyższy wynik jakości Twoich reklam. Wskaźniki reklamowe, mówiące o jakości reklam, wynikają z kilku czynników – przypuszczalnego współczynnika klikalności, trafności reklamy i oceny jakości strony docelowej. Na tym drugim czynniku warto się skupić przy optymalizacji reklam. Jak to zrobić? Uzupełnij reklamę o informacje, które skłonią użytkownika do tego, by w nią kliknął. Jeśli prowadzisz biznes offline, a w okresie pandemii zmienił się tryb Twojej pracy lub rodzaj usług (np. restauracja sprzedająca wyłącznie jedzenie na dowóz), poinformuj o tym w reklamie. W przypadku biznesów działających głównie z digitalu, poinformuj o atutach, jakie charakteryzują Twoją firmę.

Facebook Ads

Bazując na danych pochodzących z Włoch, w okresie rozkwitu pandemii użytkownicy Facebooka spędzili tam o ok. 70 procent więcej czasu niż w zwyczajnym okresie. Wpływa to dość znacząco na atrakcyjność Facebooka jako systemu reklamowego. Na jakie wskaźniki reklamowe warto tutaj zwrócić uwagę?

Częstotliwość reklam

Z uwagi na zwiększoną ilość czasu spędzaną na Facebooku, w większości kampanii można zauważyć wzrost częstotliwości wyświetlania reklam.

Do najważniejszych kwestii wpływających na skuteczność reklamy należą:

  • sprawdzenie umiejscowień reklam – te w prawej kolumnie gwarantują wyższą częstotliwość,
  • możliwość ustawienia cappingu, czyli ograniczenia częstotliwości wyświetlania reklam,
  • zmiana kreacji reklamowej.

W okresie trwania pandemii i szukania oszczędności sprawdzonym sposobem na obniżenie częstotliwości jest też obniżenie budżetu dziennego.

CTR

Click Through Rate pokazuje stopień w jakim użytkownicy klikają w reklamy Twojej firmy. W dynamicznie zmieniających się warunkach, warto zadbać o to, by treści reklamowe były adekwatne do sytuacji. Zarówno biznesowej, jak i społecznej. Jeśli głównym celem Twoich reklam było np. zbieranie leadów kontaktowych i umawianie klientów na spotkania, zaproponuj alternatywę. Może to być chociażby rozmowa wideo. Zmiana treści copy oraz grafiki na spójną z ogólnym przekazem komunikacyjnym wydaje się tutaj oczywista.

Ranking jakości i ranking współczynnika konwersji

Facebook, podobnie jak w przypadku reklam Google Ads, ocenia jakość tworzonych reklam. Jest to jeden ze wskaźników efektywności reklamy w systemie Facebook Ads, mierzony za pomocą rozmaitych sygnałów:

  • opinie oglądających reklamy,
  • liczba osób, która ukryła daną reklamę,
  • ocena cech zwracających uwagę na niską jakość reklamy, np. duża ilość tekstu na grafice, ukrywanie informacji w treści reklamy lub treść sensacyjna.

W przeciwieństwie do Google, gdzie wynik jakości jest przedstawiany w skali 1-10, Facebook prezentuje wartości rankingu jakości w poniższy sposób:

  • Powyżej średniej
  • Średnia
  • Poniżej średniej (dolne 35% reklam)
  • Poniżej średniej (dolne 20% reklam)
  • Poniżej średniej (dolne 10% reklam)

Jeśli ranking jakości Twojej reklamy jest określony jako „Poniżej średniej (dolne 10% reklam)” oznacza to, że reklama była wśród 10% najsłabszych reklam konkurujących o tych samych odbiorców. Analogiczna sytuacja pojawia się w przypadku rankingu współczynnika konwersji.

Ranking jakości reklam Facebook Ads

Ranking jakości znajdziesz na poziomie reklam i jest on widoczny w domyślnym ustawieniu kolumn.

Koszt/wynik

W tym miejscu można zaobserwować, jak wyglądają zmiany w zakresie kosztu za wynik. Statystykę tę łatwo porównać z tym, jak kampanie działały we wcześniejszym okresie i ocenić, czy stawka uległa dużym zmianom. Każde większa modyfikacja w tym zakresie, a zwłaszcza tendencje jakie obserwujesz, mogą być punktem wyjścia do wprowadzenia zmian.

Google Analytics

W ramach Google Analytics warto, poza liczbą realizacji celu, obserwować również inne wskaźniki świadczące o zmianach w konsumpcji treści na Twojej stronie.

Liczba stron/sesję

Spadek liczby stron przeglądanych w trakcie sesji może być dowodem na zmniejszone zainteresowanie treściami, jakie znajdują się na stronie lub trudnością ze znalezieniem informacji kluczowych z punktu widzenia potencjalnego klienta. Zaobserwuj, jak wyglądała fluktuacja tego wskaźnika na przestrzeni „standardowych” miesięcy. Biorąc pod uwagę zmiany, jakie były dokonywane na Twojej stronie, sprawdź, czy współczynnik stron na sesję uległ znaczącym zmianom. Jeśli widzisz znaczący spadek przy zbliżonym wolumenie ruchu, postaraj się spojrzeć na swoją stronę oczami użytkowników. Przydatne w tym może być narzędzie HotJar.

Współczynnik odrzuceń

Jest to jedna ze statystyk, którą warto obserwować na co dzień. Nie tylko w przypadku sytuacji kryzysowej z jaką obecnie się borykamy. Współczynnik odrzuceń pokazuje, jak duży procent użytkowników odwiedziło tylko jedną podstronę naszej witryny przed jej opuszczeniem. Znaczące zmiany współczynnika odrzuceń mogą zwiastować kilka istotnych kwestii:

  • Wzrost czasu wczytywania strony. Przyjmuje się, że każdy wynik poniżej 3 sekund jest co najmniej przyzwoity.
  • Trafność treści znajdujących się na stronie. Jeśli na przykład prowadzisz stronę restauracji, która w okresie pandemii realizuje sprzedaż na dowóz, a na stronie nie ma żadnej informacji na ten temat – współczynnik odrzuceń może być wyższy niż zwykle.
  • UX serwisu – po wprowadzeniu zmian mogły pojawić się nieścisłości w wyświetlaniu strony lub jest ona trudniej dostępna na określonej kategorii urządzeń, przez co użytkownicy łatwiej rezygnują z jej przeglądania.
  • Błąd analityki – spadek współczynnika odrzuceń do poziomu zbliżonego do zera może być efektem np. zdublowanego kodu Google Analytics. Może się to zdarzyć przy wprowadzaniu poważniejszych zmian na stronie docelowej.

Aktualizacja treści oraz wprowadzanie zmian na stronie, kierujących użytkownika we właściwe miejsca Twojej witryny, potrafią obniżyć współczynnik odrzuceń.

Przykład zbyt niskiego współczynnika odrzuceń ze względu na zdublowany kod Google Analytics

Praca nad optymalizacją kampanii wymaga obserwacji wielu obszarów, a na pewno tych prezentujących wskaźniki reklamowe. W czasie trwania pandemii oraz ogólnonarodowego lockdownu warto znacznie większą wagę przywiązywać do różnych statystyk, które w prosty sposób można zebrać i analizować poprzez Google Data Studio.

Wizualizacja liczby użytkowników w Google Data Studio porównana do liczby użytkowników w poprzednim miesiącu

Skupienie swojej uwagi na analizie poszczególnych wskaźników pozwoli nie tylko na optymalizację wydatkowania budżetu reklamowego, ale powinna wpłynąć też na efektywność prowadzonych kampanii.

#samnektar by Norbert Korus/Beeffective Team