Dobierz model atrybucji do konkretnego biznesu

Modele atrybucji w kampaniach w digitalu

Atrybucja jest pojęciem, które w świecie marketingu spotyka się już od dawna. Jednak pomimo swojej dość sporej popularności, atrybucja nie jest jeszcze przez wszystkich wykorzystywana i jak się okazuje – rozumiana.

Jeżeli już zgłębimy nieco temat atrybucji, jako pierwsze nasuwa się pytanie – jaki model dla naszego biznesu będzie najlepszy? Czy ustalenie jednego jest w ogóle możliwe? Postaram się Wam przybliżyć dostępne modele atrybucji, określić, co one oznaczają oraz jak je wykorzystywać w swojej firmie. Wpływ na ostateczny sukces kampanii na Facebooku, jak i innych platformach, ma wiele czynników. Należy więc analizować całą ścieżkę klienta, prowadzącą do sprzedaży. Jak zrobić to właściwie?

Jakie działania są skuteczne?

Realizując kampanię reklamową dla marki Patrizia Aryton wiem, jak bardzo wydłużona może być ścieżka zakupowa kobiety, która myśli o zakupie ekskluzywnego płaszcza. Cały proces poprzedzony jest wieloma stykami użytkownika z marką – począwszy od Facebooka, poprzez całą sieć reklamową Google’a, gdzie widnieją reklamy banerowe i produktowe, aż do przeróżnych stron contentowych. W takiej sytuacji ciężko jest jednoznacznie określić, która reklama miała ostateczny wpływ na podjęcie decyzji o zakupie.

Co innego w sytuacji, kiedy zarządzamy sklepem internetowym, oferującym np. tanie obuwie. Wyobraźmy sobie, że nasza potencjalna klientka widzi reklamę na Facebooku z wielkim napisem: Promocja -60% z kodem rabatowym + darmowa dostawa. Lepszej okazji nie będzie, a nowe buty zawsze mogą się przydać. Klientka odwiedza stronę, znajduje buty przecenione z 99 zł na 39,6 zł i pod wpływem chwili dokonuje zakupu.

Dwa sklepy online, dwie inne ścieżki klienta i dwa różne podejścia do przypisania ostatecznej konwersji. Każdy właściciel sklepu, a także marketer odpowiedzialny za kampanie efektywnościowe chce wiedzieć, które źródło ruchu generuje najwięcej konwersji, by przeznaczyć na nie więcej budżetu mediowego. I tutaj z pomocą przychodzą nam modele atrybucji. Wybór odpowiedniego modelu nie jest prosty i jest to jedna z najważniejszych decyzji biznesowych w każdym e-commerce.

Model atrybucji niejedno ma imię

W celu lepszego zrozumienia, co oznacza dany model atrybucji, wyobraźmy sobie kolejną sytuację, w której klient chce kupić sukienkę na przyjęcie weselne. Ścieżka prowadząca do zakupu rozpoczęła się od przeczytanie wpisu na blogu jednej z influencerek modowych. Następnie ta sama sukienka wyświetliła się użytkowniczce na Instagramie marki modowej oraz na tablicy w serwisie Pinterest. W tym momencie potencjalna klientka zakwalifikowano jako osobę zainteresowaną sukienkami, dlatego też zobaczyła post sponsorowany na tablicy na Facebooku. Kolejnym krokiem ku transakcji jest wyszukiwarka i reklama Google Ads na hasło „sukienka na wesele”. Następnie na fanpage’u klientka szuka potwierdzenia wiarygodności i jakości marki, by w kolejnym kroku porównać ceny wymarzonej kreacji u różnych dystrybutorów. Na Facebooku wyświetla się kolejna reklama, tym razem dynamiczna, ukazująca sukienkę i kierująca do sklepu www. Produkt krąży za klientką po całym internecie w ramach kampanii w Google. Jako że sukienka znajduje się w koszyku już od dłuższego czasu, użytkowniczka dostaje personalizowany mailing przypominający o porzuconym koszyku. Klientka jest jednak łowcą okazji i ostatecznie przekonuje ją rabat na Picodi i kupuje sukienkę z 15-procentową obniżką.

Ścieżka klienta

Podobnie, jak przy zakupie płaszcza, widzimy, że użytkowniczka musiała przejść bardzo długą drogę i zetknąć się z marką w wielu punktach styku, by finalnie doszło do zakupu. Któremu punktowi należy przypisać konwersję? Influencerce, która wypromowała produkt na swoim blogu i zainicjowała całą podróż klienta? A może Picodi, które ją zakończyło? A może wszystkim? Przybliżmy sobie zatem każdy z modeli atrybucji i spróbujmy wytypować ten, który najbardziej będzie pasował do naszego przykładu.

Modele atrybucji w kampaniach digitalowych
Modele atrybucji

Model atrybucji – Ostatnie kliknięcie

Model atrybucji - Ostatnie kliknięcie
Model atrybucji – Ostatnie kliknięcie

W modelu atrybucji Ostatnie kliknięcie konwersję przypisze się do Picodi. Model ten wykorzystuje się najczęściej, a w Google Analytics czy Google Ads ustawia domyślnie. Jak widać, nie zawsze jest to słuszny model, z którego powinniśmy korzystać przy interpretacji wyników. Gdyby nie wpis na blogu, reklamy na Facebooku i Google’u, a także wysłany newsletter, klientka nie szukałaby rabatu na Picodi. Ten model atrybucji sprawdzi się np. przy jednodniowych akcjach rabatowych, które mają na celu w krótkim czasie przyciągnąć jak najwięcej klientów. Oferta musi być wówczas na tyle zachęcająca, by odbiorcy pod wpływem impulsu byli skłonni dokonać zakupu.

Model atrybucji – Ostatnia interakcja

"<yoastmark

Model ten jest bardzo podobny do modelu „Ostatnie kliknięcie”, ale bierze pod uwagę również wyświetlenia reklamy, które nie prowadziły do przejścia na stronę. W naszym przypadku konwersja również zostałaby przypisana do Picodi.

Model atrybucji – Pierwsza interakcja

Ostatnia interakcja_atrybucja
Model atrybucji – Pierwsza interakcja

W tym przypadku konwersja zostanie przypisana influencerce, która zainicjowała ścieżkę. Warto rozróżnić interakcję od kliknięcia – interakcja nie musi kończyć się przejściem na stronę, a może być wyłącznie wyświetleniem. Model ten sprawdzi się przede wszystkim przy akcjach wizerunkowych firmy, a także w przypadku nowych marek, wchodzących dopiero na rynek. Kampania wizerunkowa ma na celu zainicjować ścieżkę, a z kolei dla nowych marek najważniejsza jest wiedza, skąd klient dowiedział się o firmie.

Model atrybucji – Pierwsze kliknięcie lub wizyta

Pierwsze kliknięcie lub wizyta
Model atrybucji – Pierwsze kliknięcie lub wizyta

W ramach tego modelu konwersja zostanie przypisana kampanii Facebook Ads, która doprowadziła naszą klientkę na stronę www. Podobnie jak „Pierwsza interakcja” brane są tutaj pod uwagę wyłącznie punkty inicjujące ścieżkę, dlatego też model ten sprawdzi się przy akcjach wizerunkowych.

Model atrybucji – 7-dniowy spadek udziału z upływem czasu

7-dniowy spadek udziału z upływem czasu
Model atrybucji – siedmiodniowy spadek udziału z upływem czasu

Jest to dość skomplikowany model atrybucji, w którym konwersję przypisze się wyłącznie tym punktom, które miały miejsce w ostatnich siedmiu dniach. W momencie, gdy ścieżka klienta się wydłuża, ten model się nie sprawdzi. W naszym konkretnym przykładzie konwersja będzie wynikiem działania kampanii banerowej Google Display Network, wysłanym newsletterom i Picodi. Czy słusznie? Z pewnością nie. Te reklamy nigdy nie wyświetliłyby się naszej klientce bez wcześniejszego zapoznania się z marką, które miało miejsce miesiąc wcześniej. Model ten sprawdzi się przy sprzedaży produktów, przy których ścieżka zakupowa nie jest specjalnie wydłużona, a decyzyjność trwa około tygodnia. Sprawdzi się również przy kampaniach remarketingowych.

Model atrybucji – Równa wartość

1. Model atrybucji – Równa wartość
2. Model atrybucji – Równa wartość

Ten model atrybucji najbardziej sprawiedliwie rozdziela udział w konwersji. Zlicza się punkty styku, a konwersję przypisuje do tego źródła, które pojawiło się najczęściej. W przypadku naszej klientki będzie to Facebook, ponieważ pojawił się aż trzy razy na naszej ścieżce konwersji. Sprawiedliwie? Tak i nie. Na pewno model ten sprawdzi się przy zakupach, które wymagają dłuższego czasu na decyzję. Warto go stosować w przypadku e-commerce’ów oferujących drogie produkty.

Model pozycyjny 30 lub 40%

1. Model atrybucji – rozkład pozycyjny 40%
2. Model atrybucji – rozkład pozycyjny 30%

Bardzo ciekawe modele, które największy udział w konwersji przydzielają pierwszej lub ostatniej interakcji z marką. Sprawdzą się na pewno w kampaniach, które są prowadzone zgodnie z zasadami lejka sprzedażowego. Monitorujemy w nim, co miało wpływ na rozpoczęcie ścieżki (kampania wizerunkowa) i jakie działania ją domknęły (kampania remarketingowa). Po 30% lub 40% udziałów przypisuje się do pierwszej lub ostatniej interakcji, a pozostałe 40% lub 20% na środkowe punkty.

Który model najlepszy?

Jak widać, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, który model jest najlepszy. Wszystko zależy od branży, etapu lejka sprzedażowego czy nawet konkretnej akcji promocyjnej. Jeśli chcemy analizować kampanię remarketingową, tutaj najlepszym modelem będzie „Ostatnia interakcja” lub „Ostatnie kliknięcie lub wizyta”. W momencie, gdy mamy do czynienia ze sklepem z towarami luksusowymi powinniśmy wziąć pod uwagę model „Równa wartość”. Sprawdzi się tutaj również model „Pozycyjny” pod warunkiem, że prowadzimy zarówno kampanię wizerunkową, jak i sprzedażową, zgodną z lejkiem sprzedażowym. Szybką akcję promocyjną najlepiej analizować w ramach modelu „Ostatnia interakcja” lub „Ostatnia pozycja”. Warto pochylić się nad wyborem modelu atrybucji przed interpretacją wyników kampanii. Należy również podkreślić, że każde narzędzie analityczne ma ustawiony inny model atrybucji, co należy wziąć pod uwagę podczas analizowania efektów sprzedażowych.

#samnektar by @Anita Piasecka/Beeffective

KPI kampanii – jak je ustalać?

KPI kampanii

Co jest nadrzędnym celem kampanii internetowej w e-commerce? Zawsze sprzedaż. Czy można mierzyć skuteczność kampanii jedynie wartością sprzedaży? Nie zawsze. Dlaczego tak się dzieje? O tym w dzisiejszym wydaniu #samnektar.

Prowadząc sklep internetowy sięgamy po działania płatne w digitalu z myślą o zwiększeniu przychodów ze sprzedaży. Jakie parametry należy weryfikować, żeby dowiedzieć się, czy kampania jest prowadzona efektywnie? A jakie sprawdzać, żeby utrzymać dobre wyniki długoterminowo? Zobacz, w jaki sposób ustalać KPI kampanii.

Dobrze zaprojektowana kampania realizuje różne cele szczegółowe jednocześnie

Każda kampania zaczyna się od pozyskania ruchu. Jakiego? Zdywersyfikowanego. Mając na uwadze rozwój biznesu dla sklepu internetowego, poza powracającymi użytkownikami, powinniśmy stale dbać o napływ nowych potencjalnych klientów. Wskaźniki praktycznie zawsze potwierdzają, że użytkownik powracający, kupuje częściej i więcej, jednak dobry specjalista marketingu efektywnościowego wie także, że nie należy skupiać się tylko na samym remarketingu.

Kampania powinna zwiększać grono potencjalnych klientów, czyli pozyskiwać nowy ruch, więc dobrą praktyką jest obserwowanie proporcji nowych użytkowników ze źródeł płatnych. Kampanie kierowane do użytkowników powracających dają wyższą sprzedaż, ale mając na uwadze działania długoterminowe, należy wydzielić budżet na czynności zasilające lejek sprzedażowy.

Ruch, który przychodzi do sklepu, powinien być sprawdzany współczynnikami jakościowymi

Nie samym wolumenem ruchu zwiększymy sprzedaż, należy więc sprawdzać, czy internauci z kampanii pochodzą z naszej grupy docelowej. W jaki sposób to zrobić? Poprzez obserwacje poniższych wskaźników. Sprawdzamy więc:

  • Jaki procent internautów pozostaje na stronie. Weryfikujemy współczynnik odrzuceń (liczbę sesji ograniczonych do jednej strony, podzielonej przez liczbę wszystkich sesji, czyli odsetek wszystkich sesji w witrynie, podczas których użytkownicy wyświetlali tylko jedną stronę, uruchamiając zaledwie pojedyncze żądanie do serwera Analytics).
  • Ile podstron przegląda potencjalny klient z kampanii (miara względna, więc powinna być oceniana osobno dla każdej kampanii, w zależności czy kieruje do kategorii, czy jest to remarketing na stronę produktu).
  • Ile czasu użytkownik spędza na stronie? Czy trafiając na stronę przeglądał naszą ofertę? (Należy uważać na ten parametr, bo standardowo skonfigurowany Google Analytics nie wie, kiedy internauta opuszcza witrynę).

„Creme de la Creme” działań marketingowych, czyli wzrost sprzedaży

Jeżeli ruch na stronie ma zdrowe proporcje, a użytkownicy według GA angażują się na stronie, sprawdzamy:

  • Jaki procent użytkowników zrealizował zakup (współczynnik e-commerce)
  • Średnią wartość zamówienia. Warto sprawdzać ten wskaźnik dla danego kanału i obserwować jak się zachowuje w czasie.
  • Liczba produktów na koszyk. Na ten parametr może też mieć wpływ promocja, koszt wysyłki i copy samej reklamy. Budowa samego sklepu, który może podpowiadać produkty komplementarne może podnieść ten wskaźnik.

Oczywiście, nie ma odpowiedzi, jaki średni koszyk jest dobry, czy ile produktów internauta powinien kupować przy jednej transakcji. Wszystko zależy od branży, segmentu klienta, a nawet od pory roku.

Ustalając KPI kampanii pamiętaj o mediaplanie

Po ustaleniu sobie konkretnych celów, przygotowujemy mediaplan, który ma spełniać cele szczegółowe. Inne kampanie targetowane będą zapewniały nam nowy ruch. W przypadku remarketingu i copy możemy wpływać na klienta powracającego.

Kluczowym celem dla wielu klientów jest koszt pozyskania sprzedaży. Możemy go liczyć tylko w oparciu o źródła płatne, ale pamiętajmy, że klienci często wracają z linków organicznych lub zmieniają urządzenia, wtedy sprawdzajmy koszt pozyskania transakcji z całego sklepu, mając na uwadze sumę wydatków marketingowych w danym okresie.

Mix mediów
Udział mediów

Skuteczność kampanii z punktu widzenia biznesu

 Jak oceniać kampanię z biznesowej perspektywy? Pomogą nam dwa wskaźniki. ROAS i ROI. Na pozór brzmiące podobnie, ale warunkują je inne parametry.

ROAS (Return on Advertising Spend), czyli przychód podzielony przez koszt i pomnożony przez 100%. Jego zaletą jest to, że pozwala na kontrolę kosztów pojedynczej kampanii.

Natomiast ROI (Return od Investment) to zysk podzielony przez koszt i pomnożony przez 100%. Aby obliczyć ROI musimy znać marżę lub koszt wytworzenia produktu. Dlatego istotne jest, aby agencja prowadząca działania reklamowe posiadała te dane.

Skuteczne mierzenie efektów to kwintesencja KPI kampanii

Z punktu widzenia klienta, kluczowym efektem działań jest zawsze ich ostatni element, czyli sprzedaż produktów. Z punktu widzenia specjalisty performance często ważniejsze jest, jakie kroki wykonał użytkownik, aby dojść do końca ścieżki konwersji. Niemniej jednak dla każdego z nich niezbędne są odpowiednie wskaźniki, których skuteczny pomiar da obraz i wartość efektów, które zostały osiągnięte dzięki zaplanowanym działaniom. Dlatego odpowiednie zaplanowanie KPI kampanii jeszcze przed jej startem, pozwoli na bieżąco śledzić i analizować jej wyniki. A z drugiej strony, również  klientowi zlecającemu jej realizację uświadomi, że skuteczność realizacji celu nadrzędnego bardzo często wynika z odpowiednio dobranych i optymalizowanych celów pośrednich.

#samnektar by Anna Skóra/Beeffective Team

Wykorzystuj LinkedIn Insight Tag

Jeżeli odpowiadasz za marketing w firmie działającej w sektorze B2B, to wiesz jak trudno dowiedzieć się czegoś więcej o swoim kliencie tylko na podstawie Google Analytics. Informacja na temat wieku i płci internautów, którzy byli na naszej stronie, to stanowczo za mało. Kiedyś, nim Google przestał dostarczać nam te dane, zaglądało się również do raportu Odbiorcy>Technologia>Sieć, żeby wyszukać łącza internetowe firm, z których odwiedzali nas użytkownicy. Działo się to z różnym skutkiem. Coraz większy odsetek mobilnych urządzeń nie pomagał w pozyskaniu danych. Jak więc dowiedzieć się więcej o użytkownikach Twojej strony, prowadząc działania B2B? Zainstaluj LinkedIn Insight Tag.

Co to jest LinkedIn Insight Tag i co nam daje?

LinkedIn Insight Tag to fragment kodu JavaScript, który pozwala nam sprawdzać, kto odwiedza naszą witrynę internetową. Dzięki niemu jesteśmy w stanie pozyskać dane statystyczne internautów w 9 kategoriach:

  • obowiązki służbowe,
  • stanowisko,
  • firma,
  • branża firmy,
  • poziom w hierarchii,
  • wielkość firmy,
  • lokalizacja,
  • kraj/region,
  • okręg.

Sprawdzaj, z jakich branż pochodzą użytkownicy odwiedzający Twoją stronę

Do kogo trafiamy z komunikacja i o czym powinniśmy informować rynek, podpowie nam raport wskazujący branże firm, z których przychodzą do nas internauci. Jest to też podpowiedź jakie case study powinniśmy poruszać lub jak dostosować ofertę produktową.

Informacje na temat branż pozyskane dzięki LinkedIn Insight Tag
Informacje na temat branż pozyskane dzięki LinkedIn Insight Tag

Weryfikuj stanowiska i hierarchię służbową osób, które odwiedzają Twoją witrynę

Z punktu widzenia osób planujących kampanię, najistotniejsze informacje związane są z wiedzą o stanowiskach naszych odbiorców. Często to wcale nie osoba decyzyjna eksploruje stronę pod kątem informacji, a wydelegowany do tego specjalista, dlatego wiedza z tego obszar może okazać się równie przydatna.

Informacje na temat stanowisk użytkowników pozyskane dzięki LinkedIn Insight Tag
Informacje na temat stanowisk użytkowników pozyskane dzięki LinkedIn Insight Tag

Możemy też sprawdzić jego poziom w hierarchii, dzięki czemu dowiemy się, czy jest to osoba na początku swojej ścieżki zawodowej, czy kadra zarządzająca.

Informacje na temat hierarchii stanowisk pozyskane dzięki LinkedIn Insight Tag
Informacje na temat hierarchii stanowisk pozyskane dzięki LinkedIn Insight Tag

Sprawdzaj użytkowników pod kątem firm, w których pracują

Jaki raport jest najcenniejszy w segmencie B2B? Oczywiście ten przynoszący wiedzę, na temat konkretnych organizacji, w których pracują odwiedzający Twoją witrynę użytkownicy. Często jest to jedyne źródło informacji dla Twojego działu handlowego wskazujące, do których firm powinni się odezwać.

Zapewne nie tylko w naszej agencji inaczej kształtuje się ten raport w okresie prowadzenia aktywnej rekrutacji. Być może konkurencja zagląda właśnie na Twoją zakładkę „kariera”? A może po prostu bacznie obserwuje Twoje poczynania?

Informacje na temat firm pozyskane dzięki LinkedIn Insight Tag
Informacje na temat firm pozyskane dzięki LinkedIn Insight Tag

Przykłady raportów z naszego konta pokazują, jak cenne dane daje nam LinkedIn Insight Tag, jeżeli pozwolimy mu zbierać informacje na naszej witrynie.

W jaki sposób zainstalować LinkedIn Insight Tag?

Wykorzystanie kodu jest możliwe tylko w przypadku aktywnego „Company page”, czyli profilu firmowego w serwisie LinkedIn. Należy założyć też Menedżera kampanii LinkedIn, natomiast nie ma konieczności uruchamiania kampanii, by mieć dostęp do panelu.

W zakładce „Aktywa konta” znajduje się sekcja „Insight Tag”, gdzie znajdziesz kod. Należy go pobrać i umieść na stronie. My wykorzystujemy do tego Google Tag Managera.

Skąd wiemy, czy LinkedIn Insight Tag jest poprawnie zainstalowany?

W Menedżerze Kampanii, w zakładce Insight Tag, powinieneś zobaczyć domenę, na której go instalowałeś oraz zielony kolor statutu, który oznacza, że tag zbiera dane. Tam też znajdziesz informację, kiedy ostatnio LinkedIn otrzymał sygnał z Twojej witryny.

Poczekaj aż stronę odwiedzi co najmniej 300 iternautów z aktywnym kontem na LinkedIn, a zobaczysz pierwsze dane statystyczne.

Obserwuj wyniki w „Dane demograficzne witryny”, gdzie zweryfikujesz, jak zmieniały się w czasie i wykorzystuj je do swoich celów biznesowych, również tych z obszaru B2B.

#samnektar by Anna Skóra/Beeffective Team

Krótki audyt Twojego e-commerce w 5 krokach

Prowadzisz aktywną kampanię reklamową, mającą na celu generowanie sprzedaży w e-commerce? Jednak osiągane wyniki wciąż nie są dla Ciebie satysfakcjonujące, a ruch pozyskiwany na stronie nie przynosi pożądanej ilości konwersji? Jeżeli masz pewność, że Twój marketing działa prawidłowo, a klientów w Twoim sklepie online nie przebywa, być może nadszedł czas, by zrobić mały audyt swojej strony?

Dzisiaj przedstawiam 5 elementów, które mają realny wpływ na to, czy klienci chętniej będą dokonywali zakupów w Twoim e-commerce.

W naszym cyklu #samnektar dużo piszemy o tym, jak prowadzić skuteczną, zintegrowaną reklamę na Facebooku i Google Ads. Poruszaliśmy też temat integracji kampanii remarketingowej w wyszukiwarce. Tłumaczyliśmy też, jak dodać zdarzenia na stronę, by móc dokładnie analizować dane w Google Analytics. Efektem wszystkich wymienionych działań ma być doprowadzenie odbiorcy na Twoją stronę www i ułatwienie finalizacji transakcji. Na co więc należy zwrócić szczególną uwagę?

Mobile, mobile, mobile…

Chociaż wiemy, że dzisiejszy konsument większość czasu spędza na urządzeniach mobilnych, to i tak na co dzień stykamy się ze sklepami, które nie są dostosowane do tego kanału. Zbyt małe ikonki, na które nie możemy kliknąć kciukiem, brak klawiatury numerycznej w miejscu, w której musimy wpisać swój numer, brak wyraźnego CTA, umożliwiającego dodanie produktu do koszyka, brak możliwości szybkiego wybrania rozmiaru i ilości produktów. Takie niedociągnięcia  niejedną osobę mogą wprawić w irytację, a finalnie… do opuszczenia sklepu.

Konieczność rejestracji i zbyt wiele formularzy.

Użytkownik, który chce dokonać zakupów w Twoim sklepie niekoniecznie zamierza zostać Twoim stałym klientem. Zbyt długo trwający proces rejestracji, konieczność wypełniania wielu pól swoimi danymi osobowymi i zakładanie kolejnego konta, mogą sprawić, że do finalizacji transakcji nie dojdzie. Nawet największe serwisy umożliwiają zakupy bez rejestracji, być może warto wprowadzić to również w swoim sklepie?

Zadbaj o swój koszyk!

Użytkownik przejrzał Twoje produkty i przeszedł na stronę koszyka, chcąc sfinalizować transakcję. W pierwszym kroku musiał podać swoje dane do rejestracji, w drugim szczegóły dotyczące przesyłki i adresu dostawy. Trzeci krok to wybór formy przesyłki, by finalnie dotrzeć do metody płatności. Użytkownik musiał przejść przez kilka etapów i kilka przeładowań strony (o zgrozo, jeśli czas ładowania jest jeszcze przedłużony!), by w końcu stać się klientem Twojej strony. Dobrą praktyką jest, by wszystkie te elementy zebrać na jednej stronie, aby odbiorca miał pełen obraz tego, co go czeka.

Widok koszyka sklepu e-commerce.

Finalizacja sprzedaży.

Już tylko jeden krok dzieli użytkownika od dokonania zakupów w Twoim sklepie, lecz nagle napotyka  wiele „rozpraszaczy”, które zniechęcają go na tyle, że postanawia wyjść ze sklepu. Porzucone koszyki to zmora wielu sprzedawców, dlatego ta podstrona powinna być jak najprostsza. Wszelkie odesłania do social media, czy informacje o innych polecanych produktach, pozostaw na inne podstrony. Wpływ na decyzję o rezygnacji z zakupów ma również fakt, iż dopiero na etapie finalizacji zakupów klient otrzymuje informację o koszcie przesyłki i czasie dostawy. Jeśli cena ta jest za wysoka, a czas zbyt wydłużony, to istnieje ryzyko, że użytkownik zamknie okno przeglądarki.

Forma płatności.

Ogromną barierą użytkowników przed finalizacją zakupów jest brak zaufania do sklepu. Klient jest najbardziej czujny na etapie płatności, dlatego dobrze jest mu zapewnić poczucie bezpieczeństwa, umożliwiając zapłatę za pośrednictwem systemu PayPal czy PayU. Co więcej, jest to idealne miejsce, byś poinformował swoich klientów, że jego dane są chronione.

Pozwól swoim klientom decydować o metodzie płatności.

I na sam koniec bardzo ważna kwestia, choć nie do końca związana z wejściami na stronę będącymi efektem płatnej reklamy. Jednym z największych grzechów popełnianych przez właścicieli sklepów online jest duplikacja treści w obrębie jednej strony, jak i poza nią. Nierzadko spotykamy się z sytuacją, w której sprzedawcy, chcąc oszczędzić czas, tworzą ogólne opisy swoich produktów. Algorytm Google’a bardzo szybko negatywnie zweryfikuje taką drogę na skróty, a przecież jest o co walczyć!

Dzięki dobrze przygotowanym, unikatowym opisom możemy zwiększyć swoje szanse na wyświetlenia przed konkurencją. Należy zadbać również o to, by treści dostarczane odbiorcy niosły ze sobą jakąś wartość, co zwiększy szanse ewentualnego  zakupu. Pamiętaj, że użytkownik mógł trafić na Twoją stronę za pośrednictwem reklamy w social media, czy poprzez wpisanie frazy w wyszukiwarce. Warto zatem zadać sobie pytanie, jakie Ty informacje chcesz znaleźć na stronie produktu, który potencjalnie Cię interesuje?

To tylko kilka podstawowych, ale jakże istotnych kwestii, na które warto zwrócić uwagę na swojej stronie www. Wyobraź sobie, że Twój odbiorca otrzymał informację o Twojej marce i jest nią zainteresowany. Został doprowadzony do Twojego sklepu i planuje dokonać zakupu, jednak na swojej ścieżce napotkał błędy i komplikacje i finalnie opuszcza Twój serwis, korzystając  z oferty konkurencji. Nie pozwól mu na to!

#samnektar by Anita Piasecka/Beeffective Team